11:53 25 Czerwiec 2018
Na żywo
    Bomby PBK-500U i ODAB-500 PMV na Międzynarodowym Salonie Lotniczym i Kosmicznym MAKS-2015 w Żukowskim

    Szturmowy „Driel”. Do czego jest zdolna nowa rosyjska bomba lotnicza

    © Zdjęcie: Vitaly V. Kuzmin
    Świat
    Krótki link
    71116

    Rosyjskie Siły Powietrzno-Kosmiczne zyskają nowe możliwości bojowe.

    Jak powiedział dyrektor generalny koncernu „Techmasz” Władimir Lepin, w 2018 roku na zbrojenie trafi bomba szybująca „Driel”, która umożliwi atakowanie wroga bez wchodzenia w strefę obrony powietrznej. Prace nad taką amunicją są obecnie aktywnie prowadzone na całym świecie. O tym, do czego zdolne są kierowane bomby i jakie są ich zalety w stosunku do pocisków, w materiale Sputnika.

    Dokładnie w cel

    Atak zimy w Nowym Jorku
    © AFP 2018 / Jewel Samad
    Pierwsza bomba szybująca — niemiecka Henschel Hs 293 — została wykorzystana podczas II wojny światowej. Zdalnie sterowana amunicja z akceleratorem odrzutowym mogła odlecieć od punktu zrzutu na 14 kilometrów. Na rachunku Hs 293 są prawie dwa tuziny zniszczonych okrętów i transportów aliantów. Wśród nich — brytyjski transport wojskowy Rohna, który zginął w listopadzie 1943 roku na Morzu Śródziemnym. Ofiarami ataku padło 1138 osób, w tym 1015 amerykańskich żołnierzy. W latach powojennych prace nad bombami szybującymi miały raczej charakter eksperymentalny. Drugie życie idea bomb kierowanych dostała w latach 90. wraz z wprowadzeniem amerykańskiego globalnego systemu pozycjonowania (GPS), który pozwolił na zwiększenie ich dokładności. W ostatnich latach Pentagon otrzymał kilka rodzajów bomb szybujących. Jest to na przykład GBU-39 o zasięgu do 110 kilometrów i AGM-154 JSOW, zdolna pokonać ponad 130 kilometrów. Według ekspertów współczesne bomby szybujące mają wiele oczywistych zalet w stosunku do klasycznej amunicji lotniczej.

    „Atakowanie celów bez wchodzenia w strefę aktywnego oporu systemów obrony powietrznej możliwe jest dzięki pociskom «powietrze-ziemia», ale masa ich głowicy nie zawsze jest wystarczająca, aby spowodować znaczne szkody — powiedział Sputnikowi ekspert wojskowy Aleksiej Leonkow. — Tradycyjne bomby zrzucane są po trajektorii balistycznej, a żeby nie popaść pod ogień, samolot musi znajdować się na dużej wysokości. Bomby szybujące rozwiązują ten problem, celnie trafiając w cel bez wchodzenia nosiciela w strefę obrony powietrznej”.

    „Driel" vs AGM-154

    Rozwój rosyjskiej bomby szybującej PBK-500U „Driel” rozpoczął się w latach 90. ubiegłego wieku, jednak próby odbyły się dopiero w 2016 roku. Prawdopodobnie ​​prace nad „Drielem” przeciągnęły się z powodu opóźnień w uruchomieniu systemu GLONASS. Oprócz nawigacji satelitarnej, bomba wykorzystuje także bezwładnościowy system naprowadzania, ale bez satelity zapewnia wysoką dokładność tylko na bliskich odległościach. Maksymalny zasięg planowania „Drieli” wynosi 30-50 km, czyli trzykrotnie mniej niż u jego najbliższego amerykańskiego konkurenta, AGM-154B. Jednak „Driel” ma istotne zalety.

    Bomba wyposażona jest w piętnaście samonaprowadzanych subpocisków SPBE-K, które oddzielają się w obszarze celu. Podczas opadania na spadochronie każdy z nich skanuje obszar sensorami podczerwieni i radiolokacyjnymi i atakuje sprzęt wroga w słabo chronionej górnej projekcji. Amerykański subpocisk typu BLU-108 dla AGM-154B działa w podobnym algorytmie. Jedyną różnicą jest to, że jest naprowadzany na cel przez jeden kanał podczerwieni i nie widzi „zimnych” celów. Ponadto rosyjskie minibomby potrafią dzielić cele na „swój-wróg” i mogą być stosowane na obszarach tzw. „kontaktowych” walk czołgów, gdy maszyny dwóch zmagających się stron są w bliskiej odległości od siebie. Według projektantów jeden „Driel” jest w stanie zniszczyć do 6 wrogich czołgów. Zdaniem ekspertów nie wykluczone, że w najbliższej przyszłości na zbrojenie trafią również inne rodzaje bomb szybujących, których zakres działania nie będzie ograniczony do walki z czołgami.

    „Główną zaletą bomb szybujących jest to, że są one znacznie tańsze niż pociski naprowadzane laserem, ale przy tym mają nie najgorszy zakres lotu i wysoką dokładność — powiedział Sputnikowi ekspert wojskowy Michaił Chodarenok. — Nie ma sensu używać pocisków o wartości 500 tysięcy dolarów na jeepa, czy dziurawy namiot bojowników. Ponadto niska cena pozwoli na masowe użycie takiej amunicji, poza tym zestrzelenie bomby szybującej jest bardzo trudne”.

    Jednak, jak zaznaczają eksperci, bomby szybujące mają też wiele niedociągnięć. Sygnał nawigacji satelitarnej można łatwo tłumić za pomocą środków walki radioelektronicznej. Alternatywne zaawansowane systemy naprowadzania mogą znacznie podnieść koszt amunicji, co anuluje ich główną przewagę nad pociskami kierowanymi. Ponadto zasięg działania współczesnych środków obrony powietrznej stale rośnie, a sięgnięcie bombowca w odległości 50-100 kilometrów nie stanowi już teraz dużego problemu. Dlatego optymalną sferą zastosowania bomb szybujących będą najprawdopodobniej konflikty o średniej i niskiej intensywności.

    Zobacz również:

    Indie kupią setki rosyjskich bomb
    Tillerson: „Do pierwszych bomb”
    Irański „ojciec wszystkich bomb” nie jest potrzebny
    USA zastanawiają się nad stworzeniem bomb jądrowych nowego typu
    Tagi:
    bomba, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz