Widgets Magazine
16:16 22 Październik 2019
George Soros

Konfucjusz kontra Soros: USA obawiają się wpływu Chin

© AFP 2019 / Brendan Smialowski
Świat
Krótki link
Autor
4610
Subskrybuj nas na

Wydaje się, że Waszyngton nie jest wcale pewien swojego statusu, wpływów i wartości, dlatego paranoicznie widzi wszędzie próby interwencji. Z takim podejściem nadszedł czas nie tylko na zbudowanie muru na granicy z Meksykiem, ale także postawienia nowej „żelaznej kurtyny”.

Amerykański miliarder George Soros w czasie wizyty w Brukseli
© AP Photo / Olivier Hoslet
Instytut Konfucjusza przeciwko uniwersytetom Sorosa: USA obawiają się „złego wpływu” Chin na umysły Amerykanów. Niepokój wzbudził The Washington Post w towarzystwie kongresmenów z Partii Republikańskiej. Twierdzą, że ponad sto uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych bezpośrednio współpracuje z oficjalnym Pekinem przez Instytuty Konfucjusza — sieć chińskich ośrodków kulturalno-oświatowych za granicą. Amerykański wywiad ostrzega, że ​​te instytucje mogą być komórkami szpiegowskimi.

Ale i to nie jest najgorsze: głównym zagrożeniem jest wykształcenie nowej generacji amerykańskiego społeczeństwa, a nawet liderów w prochińskim duchu. Republikański senator z Florydy Marco Rubio mówi bezpośrednio o tym, podkreślając spryt i dalekowzroczność chińskiego planu. Republikański kongresman Christopher Smith z New Jersey jest pewien, że Instytuty Konfucjusza „są gniazdem wpływów i gromadzenia informacji wywiadowczych. Oni śledzą chińskich studentów, a ci, którzy uczestniczą w ich klasach, są pojeni optymizmem w stosunku do obecnych Chin”. Rubio i Smith nawet podobno przygotowują dla Kongresu projekt ustawy przeciwko tym instytucjom.

Wygląda na to, że USA mają jakiś kompleks niższości. Czy naprawdę są tak niepewni siebie, swojej wyjątkowości i demokracji, potęgi i zachodnich wartości, że widzą już zagrożenie w instrumentach współpracy międzykulturowej? Z takim podejściem trzeba będzie nie tylko postawić mur na granicy z Meksykiem, ale także całkowicie odizolować się od świata zewnętrznego żelazną kurtyną i stalową kopułą. Chociaż być może porównują się do samych siebie i do uniwersytetów Sorosa — stąd też mania prześladowcza.

A Chiny dla Stanów to trzy w jednym: ingerencja, komunizm i rywalizacja gospodarcza. Kompletny zbiór „czerwonych płacht” na byka i ulubionych stereotypów. Ale z Chinami wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane niż w przypadku oskarżeń o ingerencję Rosji: są to i ogromne zasoby Pekinu, i bliskie więzi gospodarcze z USA, i chiński elektorat w Stanach Zjednoczonych. Nie można po prostu tak wziąć i wszystko zerwać. Donald Trump, oczywiście, wielokrotnie groził, że wypowie Chinom wojnę handlową, ale nie wyszedł poza słowa — przynajmniej jeszcze nie. Dlatego również kongresmeni będą musieli ugasić swój zapał i ograniczyć się do zaleceń, uważają eksperci.

Ogólnie rzecz biorąc w erze globalizacji trudno jest dostrzec, gdzie jest propaganda i pranie mózgu, a gdzie oświecenie i wzajemne przenikanie się kultur. Tak również jest w przypadku Instytutów Konfucjusza, którym, nawiasem mówiąc, nic jeszcze nie udowodniono, ale już przyklejono im etykietkę. Z drugiej strony, dlaczego jedni mogą promować swoje wartości i politykę — USA z ich organizacjami pozarządowymi, funduszami wsparcia liberałów na całym świecie, Sorosem, itd. — a inni nie mogą? Ale to pytanie jest oczywiście retoryczne: przecież Stany Zjednoczone głoszą i krzewią demokrację na całym świecie, mają „pełną dobra misję”. Nie to, co czerwoni chińscy komuniści i Kreml z jego długimi rękami.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Pozbyć się śmieci, zlikwidować zło. Jak Chiny walczą z korupcją
Chiny: Rosja odradza swój prestiż
Trump: Rosja i Chiny to wyzwanie
Chiny inwestują w afgańskie siły zbrojne
Tagi:
Chiny, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz