Warszawa+ 15°C
Moskwa+ 11°C
Na żywo
    Fioletowa poświata w kanadyjskiej Arktyce

    Tajemnicze kosmiczne „tęcze" nad Arktyką

    © Zdjęcie: Courtesy of Krista Trinder/NASA
    Świat
    Krótki link
    0 63

    Naukowcy rozwiązali zagadkę fioletowych „tęcz" na niebie Arktyki.

    Zagadkowe fioletowe tęcze, które od czasu do czasu pojawiają się nad podbiegunowymi regionami Kanady w ciągu ostatnich trzech lat, pojawiły się w wyniku współdziałania tarczy magnetycznej Ziemi z cząstkami wysokiej energii, które przedostały się głęboko do atmosfery planety — pisze phys.org.

    „Tę fioletową poświatę można obserwować na Ziemi z odległości kilku tysięcy kilometrów od punktu, w którym powstaje. Świadczy to o tym, że powstaje gdzieś w kosmosie, za granicą atmosfery Ziemi. Im więcej danych o tego typu blaskach zgromadzimy, tym szybciej dowiemy się, jak funkcjonują i jak wpływają na „pogodę kosmiczną" — oznajmiła Elizabeth MacDonald, astrofizyk z Centrum Lotów Kosmicznych NASA w Greenbelt (USA).

    Zorze polarne są produktem współdziałania magnetosfery Ziemi i wiatru słonecznego — strumienia plazmy i naładowanych cząstek, które Słońce emituje do kosmosu. Te cząstki ruszają się wzdłuż linii siłowych pola magnetycznego planety, których „nóżki" znajdują się przy biegunach Ziemi.

    Dzięki podobnemu układowi linii siłowych naładowane cząstki zazwyczaj blokowane przez te linie swobodnie przedostają się do atmosfery u biegunów, zderzając się z molekułami azotu i tlenu, co tworzy niebiesko-zieloną poświatę, którą nazywamy zorzą polarną.

    Poczynając od lata 2015 roku, nad Kanadą i innymi zakątkami Arktyki zaczęły pojawiać się zagadkowe fioletowe „tęcze" i „mosty", które rozjaśniają nocne niebo przez około 20-30 minut, po czym znikają. Ogółem ochotnikom udało się odnotować około 30 przypadków pojawienia się podobnej poświaty, co przyciągnęło uwagę MacDonald i jej kolegów w NASA.

    Z pomocą kilkudziesięciu fotografów naukowcy w ciągu dwóch lat rejestrowali podobne wybuchy, wykorzystując nie tylko naziemne laboratoria i narzędzia, ale rownież sondy Swarm wystrzelone przez Europejską Agencję Kosmiczną w 2013 roku z kosmodromu Plesiesk z misją badania właściwości pola magnetycznego Ziemi.

    W lipcu 2016 roku naukowcom po raz pierwszy udało się wszechstronnie zbadać podobne wybuchy i ustalić, że ich prawdopodobny „poprzednik" — skupiska protonów o wysokiej energii — nie mają z nim żadnego związku. Jak ustaliła MacDonald i jej koledzy, te fioletowe poświaty w rzeczywistości powstały w wyniku niezwykłego współdziałania elektronów słonecznych i pola magnetycznego Ziemi.

    Według słów astrofizyków podobne wybuchy powstają jednocześnie z niewielkim wybuchem na Słońcu, który powoduje emisję dużej ilości naładowanych cząstek w kierunku Ziemi. Kiedy te cząstki docierają do Ziemi, zderzają się z jej polem magnetycznym i z większości z nich powstają „zwykłe" zorze polarne.

    Zakłady drobiarskie
    © Fotolia / Walaiporn Yotharat
    Z drugiej strony, niewielka część cząstek posiadających dość dużą energię przedostaje się dalej i niżej i współdziała z molekułami dolnych warstw atmosfery, tworząc wąskie pęki jonów tlenku azotu. Emitują promienie fioletowego i czerwonego światła, a nie zielonego i niebieskiego jak jony „czystego” tlenu i azotu, co wyjaśnia niezwykły kolor „fioletowych tęcz” w Arktyce.

    Eksperci NASA mają nadzieję, że dalsze obserwacje tych strumieni cząstek pomogą zrozumieć, co dokładnie je powoduje i dlaczego pojawiają się dopiero wówczas, gdy za kołem podbiegunowym świeci zorza polarna.

    Zobacz również:

    „NATO zamierza umocnić się w Arktyce”
    Innowacyjny projekt Rosji i Chin w Arktyce
    Tagesspiegel: Arktyka ukrywa radioaktywne dziedzictwo armii amerykańskiej
    Tagi:
    zorza polarna, NASA, Arktyka
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz