Warszawa+ 20°C
Moskwa+ 18°C
Na żywo
    Donald Trump i  Benjamin Netanjahu

    Izrael dał USA powód do nowej wielkiej wojny

    © AP Photo / Pablo Martinez Monsivais
    Świat
    Krótki link
    Irina Ałksnis
    17864

    Późnym wieczorem w przeddzień 1 maja premier Izraela Beniamin Netanjahu wysadził potężną bombę polityczną i informacyjną.

    Na żywo poinformował, że izraelski wywiad zdobył półtonowe archiwum składające się z około stu tysięcy dokumentów papierowych i cyfrowych, które świadczą o tym, że irański program nuklearny zawierał tajny komponent wojskowy o kryptonimie „projekt Amad”.

    Niszczyciel F-15
    © AFP 2018 / Jack Guez
    Prace nad „projektem Amad” trwały w latach 1999-2003 i zostały zakończone z powodu rosnącej międzynarodowej presji na Iran. Zdaniem Tel Awiwu Iran naruszył swoje międzynarodowe zobowiązania już tym, że ukrył dane dotyczące programu i przechowywał je pod kątem wykorzystania w przyszłości.

    Jak wiadomo, zerwanie „irańskiego porozumienia nuklearnego” jest obecnie jednym z głównych międzynarodowych priorytetów Donalda Trumpa i jego administracji. Amerykański prezydent wielokrotnie nazywał to porozumienie, które uznano za praktycznie najważniejsze osiągnięcie polityki zagranicznej Baracka Obamy, bezużytecznym i obiecał do 12 maja zadeklarować swoją ostateczną decyzję w jego sprawie.

    Intensywny program kontaktów między głowami najbardziej wpływowych państw świata w ostatnich dniach (spotkania Trumpa z szefami Francji i Niemiec, liczne rozmowy telefoniczne, w tym kontakty Netanjahu z prezydentem Rosji) jest w dużej mierze poświęcony temu tematowi. Waszyngton naciska na likwidację porozumienia, czemu opierają się europejskie mocarstwa, nie wspominając już o Rosji.

    Tel Awiw, biorąc pod uwagę jego stosunki z Teheranem, oczywiście w pełni popiera w tym względzie USA i swoim nowym krokiem włożył duży wkład w umocnienie ich pozycji.

    Donald Trump i Binjamin Netanjahu
    © AFP 2018 / Gil Cohen-Magen
    Społeczność ekspercka i polityczna aktywnie wypełnia się analityką, prognozami i po prostu spekulacjami na temat nowego czynnika, który powstał w związku z Iranem i jego programem nuklearnym. Regularnie spotykają się bezpośrednio przeciwstawne opinie — od „trzeba jeszcze sprawdzić autentyczność archiwum, może to fałszywka” przez „w tej informacji nie ma niczego nowego, ponieważ wszystko już zostało odzwierciedlone w dokumentach MAEA sprzed dziesięciu lat” do „ogłoszone przez Izraelczyków informacje fatalnie uderzyły w porozumienie nuklearne, a także zaszkodziły reputacji uczestników transakcji, w tym Rosji”.

    Wydaje się, że rzeczywistość jest znacznie bardziej prozaiczna: dokumenty, które zostały zaprezentowane przez Izrael, nie mają żadnego istotnego znaczenia, ponieważ w obecnej sytuacji fakty i prawda, jako takie, nie mają żadnego wpływu na decyzje podejmowane przez Zachód.

    W ubiegłym tygodniu ponownie pokazała to historia briefingu zorganizowanego przez Rosję w siedzibie Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej. Przywieziono tam 17 mieszkańców syryjskiej Dumy, w tym uczestników sceny filmu „Białych Hełmów”, ale, jak wiadomo, Stany Zjednoczone i ich młodsi partnerzy zgodnie zamknęli oczy i zatkali uszy, ignorując zdarzenie.

    Więc oddając hołd Mosadowi, który po raz kolejny potwierdził swoją reputację jako jedna z najlepszych służb wywiadowczych na świecie, należy zauważyć, że Benjamin Netanjahu w analogiczny sposób mógłby przedstawić próbkę z jakąś świecącą substancją i oświadczyć, że jest to uran zdobyty przez izraelski wywiad w trzewiach irańskiego tajnego obiektu, w którym opracowywana jest broń jądrowa.

    Demonstracja poparcia rządu Iranu
    © AP Photo / Mehdi Pedramkhoo/Mehr News Agency
    Intryga tej historii polega na czymś zupełnie innym, a mianowicie — czy Waszyngtonowi uda się mimo wszystko przekonać europejskie stolice do odmowy od irańskiego porozumienia.

    Jak wiadomo, to właśnie Europa jest w rzeczywistości główną przeszkodą na drodze Trumpa, a wizyta Macrona i Merkel nie zmusiła ich do zmiany swojego stanowiska. Stary Świat uparcie opiera się poświęceniu się w imię ratowania amerykańskiej gospodarki.

    W rzeczywistości ostatnie wydarzenia namacalnie pokazują dramatyczne zmiany w amerykańsko-europejskich stosunkach.

    Europa wykazuje pełną solidarność z Waszyngtonem w drugorzędnych dla siebie tematach (atak rakietowy na Syrię na absolutnie zerowym uzasadnieniu), ale z powodzeniem realizuje swoje interesy w naprawdę ważnych dla siebie kwestiach (Gazociąg Północny 2).

    „Irańskie porozumienie nuklearne” to naprawdę ważna dla Europy sprawa, ponieważ stoją za nim już podpisane wielomiliardowe kontrakty z Teheranem i interesy wielkiego europejskiego biznesu.

    Dym z wież WTC po zamachu 11 września 2001 w Nowym Jorku
    © AP Photo / Patrick Sison
    Tak więc bez wątpienia informacje ogłoszone przez Beniamina Netanjahu zostaną w maksymalnym stopniu wykorzystane przez Waszyngton w celu uzyskania od Europy poparcia w zerwaniu umowy z Iranem. Ale, powtórzymy, sama w sobie, niezależnie od jej autentyczności i znaczenia, nie ma przebicia.

    W związku z tym najciekawsze pytanie w tej sprawie brzmi: czy USA uda się osiągnąć to, czego chcą od europejskich partnerów? Bo jeśli nie, będzie to oznaczać, że świat w końcu wkroczył w nową erę.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.


     

    Zobacz również:

    Trump: Rosja i Iran robią problemy na Bliskim Wschodzie
    Iran ostrzega USA
    Iran grozi Izraelowi odwetem
    Tagi:
    Porozumienie nuklearne, Izrael, Iran, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz