Warszawa+ 20°C
Moskwa+ 18°C
Na żywo
    Zofia Bąbczyńska-Jelonek w Moskwie

    Nieśmiertelny Pułk: Polacy w Moskwie

    © Zdjęcie : Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Świat
    Krótki link
    Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    12954

    9 maja pomaszeruję z milionami moskwiczan w marszu Nieśmiertelnego Pułku. Być może tymi samymi ulicami, po których wędrował mój tata w latach 60-tych minionego wieku.

    Tym razem zabieram tatę do Moskwy, należy mu się to, jak psu kość! I choć mój rodzic odszedł już na wieczną wachtę i żegluje po niebiańskich oceanach od 48 lat, to jedzie ze mną.  Tak się składa, że organizator press-tour w ramach, którego wybieram się do Moskwy i Petersburga, przewidział udział polskich dziennikarzy w wielkim moskiewskim marszu „Nieśmiertelnego Pułku”, ku pamięci tych, oddali życie lub którzy walczyli w czasie, jak to określają Rosjanie – Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej przeciwko hitlerowskim Niemcom. Takie marsze odbywają się 9 maja, w Dniu Zwycięstwa w całej Rosji, a nawet w innych krajach.  W Polsce organizuje go Ambasada FR w Warszawie.

    I właśnie w tym wielkim moskiewskim Nieśmiertelnym Pułku pomaszeruje wraz ze mną mój tata. Ma on swój udział w tej rosyjsko-niemieckiej wojnie.

    Bolesław Bąbczyński będzie brał udział w akcji „Nieśmiertelny pułk 2018
    © Sputnik . Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Bolesław Bąbczyński będzie brał udział w akcji „Nieśmiertelny pułk" 2018

     

    Jako polski oficer floty handlowej, został wraz ze statkiem, na jakim pływał, w pierwszych dniach II wojny światowej – został internowany w Wielkiej Brytanii i wraz z innymi polskimi statkami i ich załogami wcielony w służbę Jej Królewskiej Mości.

    Jednym z zadań wyznaczonych przez Brytyjczyków dla internowanej polskiej floty handlowej był udział w alianckich konwojach z Wielkiej Brytanii do Murmańska i Archangielska  z zaopatrzeniem dla armii radzieckiej ludności ZSRR. I tak mój tata zaczął pływać w tzw. konwojach arktycznych, zwanych też „murmańskimi”, wspomagając tym samym Rosjan w ich walce z hitlerowcami.

    STS Kruzensztern
    © Sputnik . Igor Zarembo
    W czasie wojny, ojciec pływał na czterech polskich jednostkach: s/s „Lidzie”, s/s „Lwowie” s/s „Lech” i s/s „Lublinie”. Wszystkie uczestniczyły w tych konwojach.

    Tuż przed agresją Niemiec na ZSRR, ojciec, będący już w Wielkiej Brytanii, zamustrował jako II oficer na s/s „Lech”, niebawem awansował na I oficera. Po napadzie Niemiec na ZSRR i przystąpieniu Związku radzieckiego do wojny po stronie aliantów, od sierpnia 1941r. zaczęto z Wielkiej Brytanii drogą morską wysyłać sprzęt wojskowy w ramach amerykańskiej pomocy „Lend Lease” (bynajmniej nie za darmo) portów północnej Rosji: Murmańska i Archangielska. 12 sierpnia, USA i Wielka Brytania zaproponowały ZSRR wsparcie w zaopatrzeniu wojskowym – dostawą czołgów i samolotów amerykańskich. 21 sierpnia z islandzkiego portu wojennego Hvalfjördur, w ramach operacji „Dervish” wyszedł konwój morski z 48 samolotami myśliwskimi Hawker Hurricane w ładownich. Dotarł bez strat do Archangielska 31 kwietnia 1941r. Po zorganizowaniu ad hoc  „Operacji Derwisz”, od września zaczęły pływać do ZSRR regularne dostawy.

    Pierwszym polskim statkiem, który uczestniczył w takim konwoju był s/s „Narwik”, który 10 marca 1942 r. wyruszył ze szkockiego portu Loch Ewe, przez Reykjawik do Murmańska, gdzie szczęśliwie dotarł z ładunkiem po 20 dniach żeglugi. Od tego momentu w konwojach zaczęły pływać inne polskie statki, także wszystkie cztery, na których pływał mój tata.

    Ojciec miał wiele brytyjskich odznaczeń bojowych z okresu II wojny światowej za udział w konwojach morskich. Doświadczenia z żeglugi arktycznej wyniesione z tamtych czasów zaowocowało w bezpiecznym dostarczeniu statkiem Polskiej Żeglugi Morskiej, s/s „Ustka” (18-22 lipca 1957r.) — pierwszej powojennej wyprawy arktycznej na Spitsbergen, w obszary niezbadane i bez map morskich. Kierownikiem Polskiej Wyprawy MRG (Międzynarodowego Roku geograficznego) był prof. Stanisław Siedlecki, towarzyszył mu pisarz i podróżnik Czesław Centkiewicz.

    9 maja z konterfektem ojca pomaszeruję z milionami moskwiczan w marszu Nieśmiertelnego Pułku. Być może tymi samymi ulicami, po których wędrował mój tata w latach 60-tych minionego wieku, kiedy to razem z radzieckimi kolegami z ministerstwa transportu ZSRR szykował rejs polarny Północną Drogą Morską dla polskiego masowca — m/s „Kolejarz”.

    Ojciec dobrze spożytkował swoje doświadczenia z arktycznych konwojów do Archangielska i Murmańska, szczęśliwie wracając z każdego z nich.

    Za kilka dni jego zdjęcie w szeregu milionów innych, przypominać będzie, że Polacy także mieli swój udział w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej Rosjan, nie tylko wspólnie walcząc przy boku Armii Czerwonej i zdobywając Berlin, płacąc za to daninę krwi i życia na całym szlaku bojowym w walce z hitlerowcami, ale także na dalekiej północy wożąc dla nich zaopatrzenie i broń. I tam też, na wodach północnych płacili daninę krwi i życia, ich groby można spotkać w Murmańsku.

    Zobacz również:

    9 maja może stać się świętem państwowym w krajach UE
    Owacje na stojąco w ONZ dla „Sobiboru"
    Znów awantura o Auschwitz
    Polska, 9 Maja. Świętować nie ma czego?
    Tagi:
    parada, święto, marsz, 9 maja, Nieśmiertelny pułk, Dzień Zwycięstwa, II wojna światowa, Zofia Bąbczyńska-Jelionek, ZSRR, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz