19:27 22 Marzec 2019
Osoba cierpiąca na lęk przed lataniem

W obronie samolotów, czyli dlaczego nie należy bać się latania

© Depositphotos / Lucato
Świat
Krótki link
390

Jeśli przed kolejnym urlopem z bijącym sercem wpisujecie do wyszukiwarki „katastrofy Airbus A320 ostatnie 15 lat", a przed wylotem na lotnisku zamawiacie połowę karty win, to z pewnością cierpicie na aerofobię.

Osoby cierpiące na tę nieprzyjemną dolegliwość uważają ją za coś w rodzaju zaostrzenia zdrowego rozsądku, choć w rzeczywistości to najprawdziwsza diagnoza lekarska. Jak przezwyciężyć w sobie strach przed lataniem? „Sputnik" podjął próbę rozeznania się w zawiłościach psychologii i aerodynamiki.

Wyobraźcie sobie mapę świata z setkami miast. W każdym z nich są lotniska. I w każdym z portów lotniczych co godzina ląduje około 20 samolotów. A codziennie na świecie szczęśliwie dociera do celu 138 000 samolotów — i mówimy tylko o lotach komercyjnych. Jeśli dzienne prawdopodobieństwo katastrof lotniczych wynosiłoby zaledwie 0,01%, codziennie rozbijałoby się co najmniej 13 samolotów.

Co roku na świecie ma miejsce około 50 milionów rejsów lotniczych. Katastrofą kończy się zaledwie kilka z nich. W związku z czym prawdopodobieństwo śmierci w czasie kolejnego rejsu wynosi 1 na 100 milionów. W samolocie pieczę nad pasażerami sprawuje wielomilionowy przemysł, który dba o najmniejszą śrubeczkę. Ponieważ pierwotnie loty były niebezpieczne, ludzkość ograniczyła do minimum ryzyko związane z lataniem. Zresztą wszystkie te fakty przekonują prawdziwego aerofoba tylko częściowo. Lepiej się nie męczyć, a po prostu uczynić rzecz następującą.

Po pierwsze zgłębić fizykę, a przynajmniej jej podstawy. Na przykład wiele aerofobów boi się upaść z wysokości 10 kilometrów. Coś takiego przydarzyć się nie może z racji wytwarzanego przez strumień powietrza silnego nacisku pod skrzydłami samolotu. Samolot utrzymuje się w powietrzu nie gorzej niż samochód na trasie. Nawet jeśli byłoby możliwe postawienie go na ogonie, obrócenie o 100 stopni wokół osi, skierowanie dziobu w dół, a nawet odpuszczenie przez pilota steru, samolot pokołysałby się tylko w powietrzu jak łódka na falach.

Wiadomo jednak, że każdy strach jest częściowo irracjonalny. Rosja stara się pomóc „panikarzom" jak najskuteczniej. Ludzie odczuwający lęk przed lataniem mogą odwiedzić w Moskwie symulator samolotu Boeing-737 należący do prywatnej firmy TFT. To właśnie ten symulator, na którym najprawdziwsi piloci ćwiczą różne nadzwyczajne sytuacje, w których na przykład posłuszeństwa odmawiają silniki i podwozie, loty w czasie burzy, śnieżycy i mgły. Polatać w symulatorze razem z pilotem-instruktorem może każdy chętny, można też zmodelować różne sytuacje i poprosić o profesjonalne wyjaśnienie, jak zachowuje się w nich samolot.

Najprostszym i najgenialniejszym rozwiązaniem jest pójście do lekarza. Aerofobia jest przecież chorobą, którą trzeba leczyć. W Rosji zajmuje się tym jak na razie tylko jedna klinika — „Latamy bez strachu". Kurs leczenie trwa zwykle dwa dni i kosztuje kilka tysięcy rubli (tj. kilkaset złotych). Ci, którzy nie mogą udać się do Moskwy na wizytę z lekarzem, mogą przejść kursy on-line.

Natomiast jeśli nie chcecie korzystać ze wszystkich tych sztuczek, to zapamiętajcie: rozpaczliwie wybierając przewoźnika, tracicie swój czas. Wszyscy są jednakowo bezpieczni: czy to będzie „Lufthansa", czy „Aerfołot", czy jeszcze „Iżewskie linie lotnicze".

Słuchy na temat tego, że rosyjscy piloci piją, rozcieńczają benzynę, a linie lotnicze kupują w Korei zużyte samoloty i remontują je w stodole młotem są także rezultatem masowej aerofobii. Rosja od dziesięcioleci odgrywa wiodącą rolę wśród światowych przewoźników. Piloci i stewardessy nie dostają też premii „za ryzyko". Dlatego że samolot lata nie wbrew zdrowemu rozsądkowi i prawom przyrody, lecz dzięki nim.

Zobacz również:

Katastrofa rosyjskiego samolotu w Syrii
Gwiazda targów lotniczych ILA 2018: legendarny samolot szturmowy Ił-2 wraca do Berlina
USA zamknęły projekt stworzenia unikalnego samolotu
Tagi:
strach, samolot
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz