12:39 14 Listopad 2018
Na żywo
    Sputnik

    Polscy dziennikarze odwiedzili Moskwę

    © Sputnik . Igor Russak
    Świat
    Krótki link
    Wiktoria Daniłowa
    10503

    „Nie wierzę w obiektywność światowych mediów, ale nie podoba mi się, że właśnie Rosję traktuje się jako źródło zła" - powiedział polski dziennikarz, właściciel wydawnictwa 3DOM w Częstochowie Tomasz Stala, który wspólnie z innymi publicystami przyjechał do Moskwy.

    Grupa polskich dziennikarzy i publicystów przyjechała do Moskwy, aby porozmawiać z przedstawicielami organów władzy państwowej, nauki, a także ze swoimi rosyjskimi kolegami z branży. W skład delegacji weszli dziennikarze z różnych gazet, między innymi „Myśl Polska", „Nie!", „Trybuna" i tygodnika „Przegląd".

    Uczestnicy akcji Nieśmiertelny pułk w Warszawie
    © Sputnik . Alexey Vitvitsky
    Zagraniczne wyjazdy do Moskwy i innych miast Rosji organizuje Fundacja Wsparcia Dyplomacji Publicznej im. Aleksandra Gorczakowa. O rosyjsko-polskiej współpracy w tym zakresie opowiedział Sputnikowi pierwszy zastępca dyrektora wykonawczego organizacji Roman Griszenin.

    Jako fundacji bardzo zależy nam na tym, aby odbywały się dwustronne spotkania rosyjsko-polskie. Obecny press tour to drugie tego typu wydarzenie. W ubiegłym roku analogiczny wyjazd odbył się do Groznego — stolicy Czeczenii. Później w polskiej prasie pojawiło się dużo ciekawych i pozytywnych publikacji. Wierzymy, że dzięki temu część Polaków mogła zerwać ze stereotypowym myśleniem o tym regionie Rosji. Wydaje mi się, że polska opinia publiczna jest trzywarstwowa: warstwa elit politycznych demonstruje ideologiczny, negatywny stosunek do Rosji. W drugiej warstwie — tak zwanej «kreatywnej klasie w podejściu do struktur władzy» sytuacja to 50 na 50. A jeśli chodzi o kontakty w sferze "dyplomacji ludowej", to ludzie dość pozytywnie odnoszą się do Rosji, chcą dowiedzieć się o niej więcej. I dotyczy to nie tylko starszego pokolenia, ale również młodzieży — powiedział Griszenin.

    Zofia Bąbczyńska-Jelonek w Moskwie
    © Zdjęcie : Zofia Bąbczyńska-Jelonek
    Bardzo dużo zgłoszeń tradycyjnie pochodzi z Polski. Przez wszystkie lata swojego istnienia fundacja przyjęła około 100 młodych Polaków.

    „Staramy się pokazywać im Rosję w pewnej równowadze jej pozytywnych i negatywnych cech. Jest dla nas niezmiernie ważne, aby przygotowując materiały z wyjazdu goście byli obiektywni" — podkreślił Roman Griszenin.

    Delegacja z Polski
    © Sputnik . Wiktoria Daniłowa
    Delegacja z Polski

    W czasie wizyty w największej rosyjskiej grupie medialnej „Rossiya Segodnya" dziennikarze mogli porozmawiać z przedstawicielami kierownictwa „Ria Novosti" i „Sputnika". Podczas krótkiej konferencji prasowej zadawali wiele pytań: członków delegacji interesowały perspektywy funkcjonowania agencji za granicą, jej finansowanie i organizacja pracy.

    Po spotkaniu zaprowadzono ich do sfery sacrum „Rossiya Segodnya": nowoczesnych sal prasowych i studiów nagraniowych, a także pokazano, jak pracują korespondenci różnych redakcji językowych. W czasie niedużej wycieczki po agencji swoją opinią podzielił się ze Sputnikiem Paweł Dybicz, zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Przegląd".

     — Co zadecydowało, że podjął Pan taką podróż?

    — Z wielu przyczyn: jestem ciekawy świata. Przed tym raz byłem w Związku Radzieckim, w zeszłym roku byłem już w Rosji, w Czeczenii. Pozwala mi to skonfrontować z tym, co słyszę od znajomych, oraz z tym, co przeczytałem i zobaczyłem. Ktoś, kto nie chce poznać innych państw, innych ludzi, poniekąd jest ograniczony, a ja nie mogę sobie pozwolić na jednostronny ogląd świata. Wizyta w «Rossii Segodnya» pozwala poznać ludzi, którzy robią wiadomości, poznać ich sposób myślenia. Ja w zawodzie dziennikarzy pracuję już wiele lat i dlatego jest to też dla mnie to pouczające.

     — Jak Pan, ocenia jakość i rzetelność informacji przekazywanych przez rosyjskie media?

    Defilada Zwycięstwa na Placu Czerwonym
    © Sputnik . Grigoriy Sisoev
     — Dobrze, że użyła Pani określenia „rosyjskie". Uważam, że każde państwo ma prawo, jeśli nie powiedzieć obowiązek, reprezentowania swojego stanowiska. Jeżeli ktoś myśli, że agencja informacyjna będzie reprezentowała interesy innych państw, to się myli. Nie rozumie filozofii istnienia takich instytucji. Ja patrzę przez pryzmat tego, czy Sputnik realizuje w sposób logiczny to, co prezentuje władza czy opinia publiczna. Śledzę to bardzo. Mam okazję skonfrontować informacje z tym, co się nazywa „media mainstreamowe". W Polsce niestety tak się porobiło, że różnica między tym, co prezentują media minstreamowe a tym, co chciałaby władza państwowa, jest znikoma. Służy nam Internet. I wbrew temu, co się sądzi, ma on ogromny wpływ. I nie można go zablokować.

    Polska delegacja na konferencji prasowej w siedzibie Sputnika w Moskwie
    © Sputnik . Wiktoria Daniłowa
    Polska delegacja na konferencji prasowej w siedzibie Sputnika w Moskwie

     — Czy nie obawia się Pan krzywych spojrzeń po powrocie do kraju?

    — Ja się nie obawiam, bo już je mam. Mnie to nie wzrusza. Ja nie muszę być wyrazicielem oficjalnej polityki państwa. Poza tym ona jest zmienna. Więc ja się nie boję żadnych oskarżeń.

    —  Czy Rosja spełnia Pana oczekiwania, czy potrafi jednak zaskoczyć?

    — Jа nie znam na tyle Rosji, żeby ona mnie nie zaskakiwała. Mam i dobre i złe rodzinne związki z Rosją — nie liczone są w latach, tylko w dziesiątkach. Co nie oznacza wcale, że ja mam nie wiadomo jaki, czy też zły ogląd na to państwo — podsumował Paweł Dybicz.

    Zobacz również:

    Jarosław Augustyniak: Czeczenia. Grozny. Postęp
    Ukraiński IPN oskarża Polskę
    Tagi:
    Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa, MIA Rossiya Segodnya, Sputnik, Rosja, Moskwa, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz