18:38 20 Czerwiec 2018
Na żywo
    Logo korporacji „Rostech”

    Zainteresowanie rosyjską bronią jest takie, że brakuje pokoi negocjacyjnych

    © Sputnik . Kirill Kallinikov
    Świat
    Krótki link
    3531

    Kwiecień dla rosyjskich producentów i handlarzy bronią był „gorący”. Uczestniczyli oni w pięciu targach broni w Chile, Indiach, Malezji, Turcji i Maroku.

    Rakiety AMRAAM na amerykańskim lotniskowcu Kitty Hawk
    © AFP 2018 / Leila Gorchev
    Uzasadnia się to przede wszystkim rozszerzeniem geografii dostaw rosyjskiej broni i rezygnacją z udziału w europejskich targach broni z powodu sankcji i zawieszenia współpracy wojskowo-technicznej z państwami na starym kontynencie.

    Niedawno zakończyły się targi broni DSA-2018 w Kuala Lumpur (Malezja). O ich wynikach i perspektywach współpracy wojskowo-technicznej z krajami Azji Południowo-Wschodniej w wywiadzie dla kierownika oddziału redakcji profilowej MAI „Rossija Siegodnia” Siergieja Safronowa opowiedział dyrektor ds. współpracy międzynarodowej i polityki regionalnej korporacji państwowej Rostech Wiktor Kładow.

    — Jakie rezultaty przyniosły targi DSA-2018?

    — Targi były dla strony rosyjskiej bardzo udane. Odczuliśmy niespotykane zainteresowanie naszą ekspozycją. Odwiedził nas wicepremier Malezji, minister obrony, sekretarz generalny Ministerstwa Obrony, wszyscy głównodowodzący, ich zastępcy oraz delegacje wysokiego szczebla z niemal wszystkich krajów regionu Azji Południowej i Południowo-Wschodniej.

    Na tych targach czasami brakowało nam pokoi negocjacyjnych. Pierwsi przyjeżdżaliśmy i ostatni wyjeżdżaliśmy.

    — Wiadomo, że rosyjskie delegacje w zasadzie nigdy nie podpisują kontraktów na zagranicznych wystawach. Te targi, jak rozumiem, nie były wyjątkiem. Jednak pytanie brzmi następująco: czy podpisano kontrakt lub kontrakty dotyczące obsługi wcześniej dostarczonych do Malezji statków powietrznych?

    — Nie podpisaliśmy nowych kontraktów na obsługę 18 myśliwców MiG-29 i 18 Su-30MKM, które wcześniej dostarczono do Malezji. Ale nadal serwisujemy je w ramach obowiązujących umów. Przychody z umów serwisowych, naszym zdaniem, będą rosły z roku na rok.

    W latach 1995-1997 utworzono rosyjsko-malezyjskie ATSC (Aerospace technology system corporation) w celu serwisowania, napraw i modernizacji myśliwców. Rosja posiada 30% udziałów, resztę Malezja. Obsługuje ono MiG-29 dostarczone do tego azjatyckiego kraju w 1995 roku. Jednak w momencie przybycia do Malezji Su-30 MKM podjęto rozsądną i jedynie właściwą decyzję rozszerzenia kompetencji na te samoloty. Jest to tym bardziej właściwe, że do tego czasu powstała w naszym kraju Zjednoczona Korporacja Budowy Samolotów, która wchłonęła producentów samolotów marki Su i MiG.

    — Jeśli dobrze pamiętam, był Pan swego czasu dyrektorem tego przedsiębiorstwa po stronie rosyjskiej, Co się zmieniło od tego czasu w jego pracy?

    — Faktycznie bardzo dobrze je znam. Pracowałem tam jako dyrektor po stronie rosyjskiej. Obecnie jest to dojrzałe przedsiębiorstwo, na początkowym etapie pojawiły się drobne skargi, ale teraz było przyjemnie usłyszeć pochwałę jego pracy z ust naczelnego dowódcy Sił Powietrznych Malezji, który wyraził zadowolenie z obsługi Su-30. Faktycznie mamy z czego być dumni. Malezyjscy koledzy wielokrotnie podkreślali, że na wnioski o naprawy reakcja jest znacznie szybsza niż standardowy termin. Na przykład, przy oczekiwanym okresie naprawy wynoszącym 11 miesięcy, Zjednoczenie Naukowo-Produkcyjne w Ufie (wchodzi w skład Zjednoczenia Korporacji Produkcji Silników ODK Rostechu) w ciągu 5 miesięcy wyremontowało 7 silników.

    Demonstracja kompleksu Sarmat
    © Zdjęcie : Ministry of Defence of the Russian Federation
    — Przy tak dobrym nastawieniu nie otrzymaliśmy od Malezyjczyków propozycji nabycia dodatkowej partii Su-30. Dlaczego?

    — Procesy w mediach, które zachodzą w związku z zakupem sprzętu lotniczego, czasami przypominają poker. Dużo blefowania. Dwa lata temu malezyjska prasa, a w ślad za nią inne media na całym świecie pisały, że decyzja w sprawie zakupu samolotów Rafale została podjęta. Dziennikarze podali firmę, formę płatności, wszystkie najdrobniejsze szczegóły. Minęły dwa lata, Rafalów nie ma. Zawsze wychodzimy z założenia, że jesteśmy gotowi omówić z naszymi partnerami korzystne dla obu stron warunki. Strona malezyjska wie o tym. W chwili obecnej przetarg na zamówienia nie jest ogłoszony, więc nie ma sensu mówić o żadnych szczegółach.

    — Czy Rosja gotowa jest sfinansować zakup samolotów?

    — Tak. Powtórzę, jesteśmy gotowi rozważyć różne opcje, w tym również kredytowanie dostaw.

    — Oprócz samolotów, Malezja chce coś jeszcze kupić?

    — Naszą współpracę z Malezją można nazwać owocną i sprawdzoną przez czas. Dostarczyliśmy do Malezji też śmigłowce Mi-17, samoloty, systemy obrony przeciwrakietowej, systemy przeciwpancerne  Metys-M.

    Chiński wielozadaniowy myśliwiec 5. generacji Chendu J-20 na show lotniczym w Zhuhai, Chiny
    © AP Photo / Li Gang/Xinhua
    — A sąsiednie kraje?

    — Wstawa była bardzo produktywna. Odwiedzili nas przedstawiciele wszystkich państw ASEAN. Nasze egzemplarze zostały wysoko ocenione przez specjalistów.

    —  Czy w tym roku będą podpisane kontrakty z krajami tego regionu?

    — Nie będziemy niczego ogłaszać.

    — Wcześniej Indonezja poinformowała o zamiarze nabycia jednego lub dwóch okrętów podwodnych z napędem diesel-elektrycznym klasy „Warszawianka” (projekt 636). Na jakim etapie są negocjacje?

    — Indonezja jest zainteresowana okrętami klasy „Warszawianka”. Ale zainteresowanie i konsultacje techniczne, to nie negocjacje. To ruch do przodu. W przybliżeniu ten sam ruch step by step mieliśmy przy podpisywaniu kontraktu na dostawy Su-35 do Indonezji. Mają swoje priorytety i będą się ich trzymać.

    — Od kilku lat Rosoboroneksport stabilnie sprzedał broń na kwotę około 13 mld dolarów. Czy to granica?

    — 13 mld to wysoki poziom. Zwłaszcza, jeśli uwzględnimy ograniczenia sankcyjne, w ramach których Rosoboroneksport musiał funkcjonować od trzech lat. Musimy utrzymać tę kwotę.

    Demonstracja testu rosyjskiego pocisku manewrującego o nieograniczonym zasięgu z napędem atomowym podczas transmisji orędzia prezydenta Rosji Władimira Putina do Zgromadzenia Federalnego
    © Zdjęcie : Ministry of Defence of the Russian Federation
    — W jaki sposób możecie zwiększyć sprzedaż? Serwis, lokalizacja, kredyty?

    — Serwis – tak. Lokalizacja – tak. Kredytowanie – też o tym wspominałem. Ale należy uwzględnić, że nie zamierzamy nasycać rynku naszymi produktami. Bardzo dobrze znamy rynek i, jeśli, powiedzmy, Malezja nabyła pułk polskich czołgów, to proponowanie jej naszych wyrobów przez kolejne 40 lat nie ma sensu. Światowy trend polega obecnie na tym, aby nie brać nowej platformy, ale ocyfrować starą. Ponieważ z punktu widzenia aerodynamiki lub, na przykład, elektrowni w zasadzie wszystkie możliwości zostały już wyczerpane. Ucyfrowienie daje nową jakość bojową istniejącym platformom: bardziej czułe czujniki, zwiększony zasięg, dokładność. Wszystko to za sprawą wprowadzenia sztucznej inteligencji, technologii cyfrowych, komputeryzacji. Zajmujemy się tym.

    —  Indie są naszym głównym partnerem w sferze współpracy wojskowo-technicznej, ale w ostatnich latach podpisywano coraz mniej umów z tym krajem. Dlaczego?

    — Podtrzymujemy stały dialog z indyjskimi partnerami na różnych poziomach. Aktualnie ma miejsce transformacja współpracy od tradycyjnych dostaw gotowej produkcji do wszechstronnej kooperacji. To trend czasów i wola polityczna indyjskich władz. Rząd Modi realizuje program Made in India. To dość skomplikowany proces. Przede wszystkim dlatego, że pewne technologia bez posiadania określonej bazy naukowo-produkcyjnej w kraju są trudne do przekazania.

    — Dlaczego do tej pory nie udało się porozumieć z Indiami w sprawie S-400? Czy kontrakt zostanie podpisany do końca roku?

    — Liczymy na to.

    — Czy dostawy S-400 do Chin odbywają się planowo z uwzględnieniem tego, że w styczniu tego roku z powodu silnego sztormu w rejonie La Manche mocowania na statku nie wytrzymały i część ładunku S-400 została uszkodzona? Statek musiał zawrócić.

    — Znaleźliśmy rozwiązanie bez strat dla Chin. Terminy zostały przesunięte ze zrozumiałych powodów. Siła wyższa, opóźnienia z powodu siły wyższej został pokryte przez ubezpieczenie. Ale generalnie umowa jest realizowana w sposób planowy do 2020 roku.

    — W ciągu najbliższej dekady Chiny i Indie będą głównymi importerami naszej broni, a może pojawią się inne kraje, np. Wietnam, Algieria, Syria?

    — Przypuszczam, że zostaną i Chiny, i Indie. Inne kraje się przyłączą.

    — Regionem priorytetowym pozostanie Azja?

    — Zasadniczo tak, ale nie należy zapominać, że jest Bliski Wschód i Afryka Północna. Te rynki będą się rozwijać.

    Zagrożenie ze strony ISIS budzi poważne obawy w wielu krajach Bliskiego Wschodu. To przede wszystkim takie kraje, jak Syria, Egipt, Irak, Jemen. Toczą się tam tak samo krwawe wojny, jak w Syrii.

    Jeśli przyjrzymy się rynkowi eksportowemu, rozkłada się przykładowo w następujący sposób: ponad 50% przypada na kraje Azji Południowo-Wschodniej i region Azji i Pacyfiku, około 20% — świat arabski i Afryka Północna, około 15% — Ameryka Łacińska, 8% — WNP.

    — Jakie są perspektywy rozwoju współpracy wojskowo-technicznej z krajami Ameryki Łacińskiej i Afryki?

    — Ameryka Łacińska jest rosnącym rynkiem. Afryka wraca na rynek w miarę rozwoju gospodarki narodowej. Być może, że „kontrakt wieku” w najbliższym czasie nie zostanie tam podpisany, ale należy uwzględnić, że wojskowi w wielu afrykańskich krajach uczyli się w ZSRR, przywykli i są obeznani z naszym sprzętem wojskowym.

    — Jaką bronią są najbardziej zainteresowani zagraniczni klienci?

    — Każdego dnia wystawy w Malezji prezentowaliśmy systemy obrony powietrznej. Państwa muszą wzmacniać obronę. Skuteczność użycia rosyjskiej broni w walce zademonstrowano w Syrii. Zauważyliśmy, jak bardzo wzrosło zainteresowanie rosyjskimi systemami obrony powietrznej, które niszczą nie tylko tradycyjne cele, tj. samoloty, śmigłowce i pociski. Znaleźliśmy antidotum na drony, które są masowo używane przez terrorystów.

    Zobacz również:

    III wojna światowa: Czy należy bać się Putina i Rosji?
    Ministerstwo Obrony zobaczyło „styl SBU” w raporcie Bellingcat o katastrofie MH17
    Rosja chce handlować z UE w euro
    Tagi:
    eksport, broń, Rostech, Russia, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz