09:08 23 Październik 2018
Na żywo
    Flagi UE i Grecji w Atenach

    Grecja nie powtórzy losu Titanica

    © AP Photo / Petros Karadjias
    Świat
    Krótki link
    Michaił Szejnkman
    2230

    W Brukseli zdecydowano: Atenom więcej pieniędzy dawać nie trzeba. Grekom już własnych pieniędzy powinno wystarczyć, aby spłacić europejskie rachunki. Na jedzenie, może i nie wystarczy. Ale na spłatę powinno.

    Jest za wcześnie, aby robić film ze szczęśliwym zakończeniem. Tego nie można jeszcze nazwać drugim dniem niepodległości. Ale to z pewnością kamień milowy. W piątek ministrowie finansów strefy euro uzgodnili warunki wycofania Grecji z programu pomocy finansowej. Oznacza to, jak stwierdzono w Brukseli, że wyniszczająca epopeja o greckim długu jest zakończona. „Osiem długich lat kryzysu dobiegło końca dla Grecji i, symbolicznie, dla strefy euro”, napisał europejski komisarz ds. gospodarczych Pierre Moscovici. Brzmi jakby najgorsze już minęło.

    Wydaje się, że Unia Europejska czuje nawet większą ulgę niż sami Grecy. Otrzymała historię zbawienia, być może w najbardziej odpowiednim momencie dla siebie — kiedy trzeba ratować całą strefę euro. A tu pozytywne przeżycie i przykład pokonywania przeszkód. Od 2010 roku losem Grecji rządziła „trojka”. Tylko nie Zeus z Posejdonem i Hadesem. Komisja Europejska, Europejski Bank Centralny i MFW. Nie to, żeby Grecy je czcili, ale nie ograniczali się w ofiarach. Z ich powodu można spodziewać się grzmotów i błyskawic, strumienia sankcji i obalenia w otchłań.

    Jednak Unia Europejska zrozumiała, że karanie „kolebki demokracji” nie będzie słusznym krokiem. Chociaż dla Zachodu Grecja była oczywiście wyzwaniem. Ogromne długi, prawie bankructwo i pierwsze użycie słowa „exit” w połączeniu z początkowymi literami kraju. A z Unii Europejskiej nikt jeszcze nie odchodził. Helladę uwięzilli miękkimi kredytami, ścisnęli niby w objęciach. Łącznie Ateny otrzymały 142 miliardy euro, z czego 131 nie zostało jeszcze spłaconych. Ale kryzys zadłużenia został już uznany za zakończony.

    Oznacza to, że Grecji wystarczy pieniędzy, aby zapłacić za europejskie rachunki. Na jedzenie, może i za mało. Ale na spłatę musi wystarczyć. Jeszcze kolejna, ostatnia transza w wysokości 15 miliardów euro — i to wszystko. W sierpniu kredyt zamyka się całkowicie. Zakłada się, że Grecy będą mieli poduszkę bezpieczeństwa o wartości 24 miliardów euro. To wystarczy im na dwa lata. Akurat, żeby się rozhuśtać, a potem jakoś się ułoży. Jak — nikt nie wie. W czasie, kiedy ratowano Grecję, PKB spadło o ponad jedną czwartą, a dochody ludności spadły o 40%.

    Ale Eurogrupa tego samego wieczoru uprzejmie zgodziła się złagodzić obciążenie zadłużenia. Oznacza to, że nie będzie naciskać, ale jakby delikatnie przyciskać. I to jest jak jakieś święto. Znowu odbywają się liczne demonstracje. Protesty. Ale prawdopodobnie już z przyzwyczajenia. Minister Obrony Panos Kammenos wyraźnie powiedział: rząd uwolnił kraj od memorandów zadłużenia. Grecy nazywają go teraz: werbalny Panosem.

    Zrozumieją wszystko patrząc na premiera. Alexis Tsipras obiecał, że będzie nosił krawat tylko wtedy, gdy Atenom anulują długi. Ale nawet jeśli zaciągnie węzeł na szyi, jego wygląd będzie jedyną rzeczą, która naprawdę zmieni się w Grecji. W rzeczywistości jedyną różnicą dla kraju jest to, że stał na krawędzi otchłani, a teraz usiadł. I wydaje się, że jest o wiele bezpieczniej. Ale perspektywa jest taka sama. UE nie pozwoliła jej utonąć w spokoju, rzuciła kółko i uniosła na pokład. Ale co to za radość, jeśli na pokładzie jest napisane „Titanic”.

    Zobacz również:

    „Grecja jest wolna od wierzycieli”
    Na linii Grecja - Macedonia nadal iskrzy
    Historyczne porozumienie z Grecją: Macedonia ma nową nazwę
    Tagi:
    dług, Unia Europejska, Grecja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz