12:04 17 Lipiec 2018
Na żywo
    Pożary w KaliforniMiejsce upadku Meteorytu Tunguskiego

    Błyskawiczna śmierć: czy Ziemia jest gotowa odeprzeć atak z kosmosu?

    © AP Photo / Noah Berger © Sputnik . Vitaliy Bezrukih
    1 / 2
    Świat
    Krótki link
    1111

    Dokładnie sto dziesięć lat temu na Syberii spadł Meteoryt Tunguski, niszcząc kawałek lasu wielkości Hongkongu. Na ile ludzkość zbliżyła się do stworzenia globalnych systemów obrony planetarnej i nawiązania kontaktu z gośćmi z kosmosu?

    Magia małych liczb

    Astronomowie zajmują się okołoziemskimi asteroidami i niebezpieczeństwami z nimi związanymi już od kilku dziesięcioleci, jednak opinia publiczna i politycy zainteresowali się tym problemem dopiero w lutym 2013 roku, po kosmicznych fajerwerkach na Uralu.

    Meteoryt Czelabiński wyraźnie pokazał konsekwencje upadku nawet stosunkowo małych ciał niebieskich, które, jak sądzono wcześniej, miały zawsze całkowicie spalać się w atmosferze i nie stanowić żadnego zagrożenia dla życia ludzkiego i infrastruktury gospodarczej. 

    Chociaż gość z kosmosu nie zderzył się z powierzchnią Ziemi, ale wybuchł w powietrzu i, na szczęście, obyło się bez ofiar, straty ekonomiczne władze obwodu czelabińskiego oszacowały na ponad miliard rubli. Gdyby meteoryt był o kilka metrów większy, suma wzrosłaby o dziesiątki lub setki razy.

    Ziemianie byli tylko lekko przerażeni, ale ustawodawcy i urzędnicy po obu stronach oceanu musieli podjąć pewne kroki. Budżet oddziału ds. asteroid NASA zwiększono trzykrotnie, a rosyjskie władze obiecały opracowanie systemu wczesnego ostrzegania o zagrożeniu asteroidami do roku 2020.

    „NASA i nasi partnerzy odkryli więcej niż 95% asteroidów, których upadek na Ziemię spowoduje globalną katastrofę. Żadne z tych ciał niebieskich nie stanowi zagrożenia dla naszej planety, ani w tym, ani w następnym stuleciu. Jednak asteroidy nieustannie spadają na Ziemię, a my musimy być na to gotowi” — powiedział Aaron Miles, zastępca szefa Biura Naukowo-Technicznego amerykańskiego prezydenta, przemawiając na spotkaniu z dziennikarzami w siedzibie NASA.

    W opublikowanej niedawno narodowej strategii na rzecz przygotowania Stanów Zjednoczonych do zwalczania zagrożenia planetoidalnego podsumowano wyniki tych badań i określono plany na przyszłość.

    Od maja 1998 polujemy na obiekty, które mogą być niebezpieczne dla ludzi i całego życia na Ziemi. W 2010 roku udało nam się osiągnąć pierwszy cel: zidentyfikowano prawie wszystkie asteroidy (około 98%) o średnicy rzędu kilometra lub więcej. Pozostaje około 40 nieznanych nam obiektów — dodał Lindley Johnson, szef działu obrony planetarnej w NASA.

    Tylko dwie asteroidy z listy, która zawiera około dwóch tysięcy obiektów, uznano za stosunkowo niebezpieczne dla życia na Ziemi — Apophis (2004 MN4) i Benny (1999 RQ36), odkryte w 2004 i 1999 roku.

    Prawdopodobieństwo ich upadku w 2029 roku i drugiej połowie następnego stulecia oszacowano na 2,3% i 0,07% — całkiem sporo według standardów astronomicznych. Przekracza to o rząd wielkości poziom niebezpieczeństwa wszystkich innych obiektów znajdujących się w pobliżu Ziemi. Po sprecyzowaniu orbit, rozmiarów i kształtów te asteroidy przestały się wyróżniać i straciły status potencjalnych zabójców cywilizacji.

    Upadek „czarnego łabędzia”

    „Jeszcze w 2005 roku, na długo przed upadkiem Meteorytu Czelabińskiego, Kongres Stanów Zjednoczonych oficjalnie poprosił NASA, aby rozpoczęła wyszukiwanie i spis mniejszych obiektów o średnicy od 140 do 1000 metrów. W tej chwili w naszym katalogu jest 19 410 asteroid, z których połowa przypada na ten niebezpieczny dla nas zakres. Żadna z nich nie zagraża Ziemi, ale jedna trzecia asteroid nie jest jeszcze nam znana” — kontynuuje Johnson.

    Naukowcy nadal obserwują ciała niebieskie, a NASA, Roskosmos i EAK wkładają coraz więcej wysiłku i pieniędzy w rozwój teleskopów naziemnych i kosmicznych, systemów wczesnego ostrzegania, a nawet wysyłają misje do asteroid.

    Chęć władz i naukowców, aby uporać się z tym problemem, jak wspomniał słynny rosyjski naukowiec planetolog Aleksander Rodin w wywiadzie dla Sputnika, związana jest z koncepcją filozoficzną, którą on nazywa „czarnym łabędziem”, a miłośnicy gier komputerowych — „syndromem nagłej śmierci”.

    W najbardziej ogólnej formie jest to bardzo mało prawdopodobne wydarzenie, ale z bardzo poważnymi, katastrofalnymi wręcz konsekwencjami. Zderzenie Ziemi z dużą asteroidą to właśnie „czarny łabędź”.

    Meteoryt Tunguski i jego „kuzyn” w Czelabińsku są w tym przypadku złymi przykładami, tworzącymi fałszywe poczucie bezpieczeństwa. Przez przypadek spowodowały one minimalne szkody dla naszej planety i ludzkości.

    Asteroids
    © Zdjęcie : Pixabay
    Innym podobnym wydarzeniem, które miało miejsce tylko 13 tysięcy lat temu — a to zaledwie mgnienie dla geologii i astronomii — doprowadziło do początku nowej epoki lodowcowej i pożarów, które ogarnęły dziesięć procent planety.

    Ślady sprawczyni tej katastrofy, tzw. Komety Dryasowej, niedawno znaleziono na dnie wyschniętych, starożytnych jezior w Meksyku i w lodzie Grenlandii, a także na wszystkich innych kontynentach Ziemi.

    Z powodu pożarów i ochłodzenia klimatu, jak dziś uważają naukowcy, wymarły leniwce olbrzymie, mastodonty i inni przedstawiciele megafauny Ameryki, a także pierwsi Indianie Nowego Świata, przedstawiciele kultury Clovis. Ziemia miała szczęście: kometa rozpadła się na kawałki przy wejściu do atmosfery i nie wszystkie jej fragmenty dotarły na powierzchnię.

    Naukowcy mogą jedynie z grubsza przewidzieć konsekwencje takich katastrof z jednego prostego powodu: nie ma jasności odnośnie tego, z czego składają się kosmiczne obiekty i jak wchodzą ze sobą w interakcje.

    Holownik, malarz i kamikaze

    Oprócz poszukiwań naukowych i badań asteroid NASA i inne agencje kosmiczne tworzą również systemy wczesnego ostrzegania, które wykrywają nieznane małe ciała niebieskie, gdy te zaczynają zbliżać się do Ziemi.

    Rozwój takiego systemu, jak opowiadał szef Roskosmosu Dmitrij Rogozin, pozostaje jednym z trzech głównych priorytetów kosmicznych dla Federacji Rosyjskiej. Pierwszy taki system, „Dozor”, może wejść w kosmos po 2019 roku.

    Podobny projekt NASA, system „Scout”, działa od listopada 2016 roku. Teraz jest w stanie zidentyfikować stosunkowo niewielkie asteroidy, o średnicy 30 metrów, na kilka dni przed spotkaniem z Ziemią, za pomocą automatycznego teleskopu sieć PAN-STARRS.

    Ale jego możliwości nie ograniczają się tylko tym. Metrowa asteroida 2018 LA, spalona w niebie nad Afryką na początku czerwca, pokazała, że przy najbardziej sprzyjających okolicznościach system wykryje nawet bardzo małe ciała niebieskie przed ich spotkaniem z Księżycem i Ziemią.

    Pozostaje mieć nadzieję, że służby ratownicze będą miały czas na przygotowanie się do upadku asteroidy, a systemy obrony kosmicznej i siły kosmiczne będą próbowały zepchnąć ją z trajektorii.

    Dziś poważnie rozwijamy projekty trzech systemów ochrony planety, przeznaczonych do różnych sytuacji, na przykład, przy bezpośrednim zagrożeniu dla Ziemi, możemy wysyłać do asteroidy ciężką sondę, która zderzy się z nią z dużą szybkością, co zmusi to ciało niebieskie do zmiany orbity — powiedział Johnson.

    A to, jak podkreślił astronom, nie jest już fantazją. Ostatnio kierownictwo NASA zatwierdziło plany budowy sondy DART, która poleci w kierunku asteroidy Didim w grudniu 2020 i zderzy się z jedną z jej połówek w październiku 2022 roku. Naukowcy obliczyli, że uderzenie metalowej sondy, ważącej 500 kilogramów, zmniejszy prędkość asteroidy o 0,4 milimetra na sekundę.

    W rezultacie zmieni się też pozycja księżyca Didima i charakter ruchu obu obiektów na orbicie. Wyniki tego eksperymentu, jak ma nadzieję Johnson i jego współpracownicy, pomoże ocenić, jak ciężka powinna być podobna sonda „kamikadze” i czy jest sens, aby wyposażyć ją w broń jądrową, jak proponuje Brent Barby z NASA, jeden z autorów projektu HAMMER.

    Jeżeli do zderzenia pozostaje kilka dekad, to można użyć mniej drastycznych metod — na przykład, aby wysłać na asteroidę specjalną sondę-holownik. Oddziaływanie grawitacyjne między nimi przyspieszy lub spowolni ciało niebieskie i jego orbita się zmieni — powiedział Johnson.

    Tę samą rolę może odegrać sonda „malarz”, która pokoloruje asteroidę wzorami białego lub czarnego koloru. Takie przemalowanie, jak wyjaśnia naukowiec, wzmocni lub osłabi ogrzewanie ciała niebieskiego przez promienie słoneczne, co zmieni jego prędkość i zapobiegnie katastrofie.

    Naukowcy i politycy są coraz bardziej świadomi tego, że ochrona planety wymaga współpracy wszystkich krajów. Pierwszy taki projekt — międzynarodowa sieć zapobiegania zagrożeniom planetoid IAWN — został stworzony w 2013 roku przez Komitet ONZ ds. Pokojowego Wykorzystania Przestrzeni Kosmicznej.

    Głównym zadaniem IAWN jest łączenie wysiłków w celu całodobowego monitorowania przestrzeni okołoziemskiej. Prawie wszystkie asteroidy odkryte w ciągu ostatnich pięciu lat zostały poznane w ramach tego globalnego programu.

    Zobacz również:

    Asteroida pędzi w kierunku Ziemi
    Nad Afryką eksplodowała 2-metrowa asteroida (wideo)
    Do Ziemi zbliża się asteroida „widmo”
    Gigantyczna asteroida cudem nie zderzyła się z Ziemią
    Tagi:
    asteroida, kosmos, NASA, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz