23:21 20 Listopad 2018
Na żywo
    Punkt kontrolny w wiosce Czongar na granicy Ukrainy i Krymu. Zdjęcie archiwalne

    Ukraińskie 150-metrowe „narzędzie do zdobycia Krymu": co poszło nie tak?

    © AP Photo / Sergei Grits
    Świat
    Krótki link
    Irina Ałksnis
    4573

    Niedawno organizacja pozarządową „Krymska Grupa Obrony Praw Człowieka” (KPG), która zrzesza ukraińskich działaczy praw człowieka i dziennikarzy, którzy nie przyjęli powrotu Krymu do składu Rosji, opublikowała wyniki badań jednego z megaprojektów w sprawie rekonkwisty półwyspu.

    Jak wiadomo, w marcu 2017 roku rozpoczęła pracę 150-metrowa wieża zainstalowana w wiosce Czongar, aby zapewnić ukraińską transmisję na Krymie. KPG przetestowała pracę czterech ukraińskich stacji radiowych FM nadających z pomocą tej struktury. Rezultaty były przewidywalne: przygnębiające dla strony ukraińskiej i homerycko śmieszne dla rosyjskiej.

    Ukraiński premier Wołodymyr Hrojsman
    © REUTERS / Martin Sylvest / Ritzau Scanpix
    Badacze z KPD stwierdzili, że na odpowiednich częstotliwościach nadawane są rosyjskie stacje, które skutecznie zagłuszają sygnał ukraińskich stacji radiowych, a siła sygnału „agresora” zapewnia zasięg także na pobliskim terytorium Ukrainy.

    Jednak dla osób, które uważnie śledzą ukraiński program informacyjny, ta wiadomość nie była kompletnym zaskoczeniem. O problemach z nadawaniem na Rosję z wieży Czongar informowano już jesienią. Ciekawsze jest to, że zgodnie z konkluzją KGP sytuacja się jeszcze pogorszyła.

    Ogólnie rzecz biorąc, kolejna ukraińska historia cięć budżetowych wypaliła z zerowym (lub raczej ujemnym) użytkiem. W ostatnich latach było ich mnóstwo.

    Sam projekt budowy ogrodzenia na rosyjsko-ukraińskiej granicy autorstwa byłego premiera Arsenija Jaceniuka był bardzo kosztowny, a przecież wcześniej Ukraina kopała (i przekopała!) przygraniczny przeciwczołgowy rów na kilkaset kilometrów. Teraz zaś w programie jest budowa kanału, który „odetnie Krym od Ukrainy i zamieni go w wyspę”, a także szczegółowo opracowany plan zwrócenia półwyspu Kijowowi już pod koniec przyszłego roku.

    Fale Morza Czarnego na Krymie
    © Sputnik . Sergey Malgavko
    A to tylko niewielka część absurdalnych inicjatyw, którymi tryskają kijowskie władze i obsługujące je struktury. Komiczny efekt takich działań jest bezpośrednio związany z ich uderzającą nieefektywnością i pełnym brakiem rezultatów.

    Korupcja przy realizacji projektów finansowanych przez państwo jest czynnikiem irytującym rosyjskie społeczeństwo. Ale ukraińska sytuacja z naszej strony granicy jest dość niezrozumiała. Rosyjscy obywatele przyzwyczaili się do narzekania, ale uważają za pewnik to, że drogi i mosty w kraju są w końcu budowane, z sukcesem organizowane są przedsięwzięcia na dużą skalę, a krajowe megaprojekty są wdrażane.

    Można doradzić tym, którzy kibicują Ukrainie, członkom Krymskiej Grupy Obrony Praw Człowieka, aby zwrócili się ku doświadczeniom rosyjskiego budownictwa państwowego. Ale na pewno uznają tę radę za głupi żart. I w sumie będą mieli rację.

    Poglądy autorki mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Ukraina obawia się, że Trump i Putin się „dogadają"
    Ukraina proponuje zaminowanie Morza Azowskiego
    Ukraina chce do NATO: zaczyna od amunicji
    Ukraina już „jedną nogą” w NATO?
    Tagi:
    Krym, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz