06:21 23 Wrzesień 2018
Na żywo
    Konferencja RT Informacje, polityka, media: budowa nowego porządku światowego

    Francja proponuje odmawianie akredytacji dziennikarzom RT i Sputnika

    © Sputnik . Mikhail Voskresenskiy
    Świat
    Krótki link
    7232

    Francuskie władze opublikowały obszerny raport proponujący między innymi odmawianie akredytacji dziennikarzom RT i Sputnika.

    W pracy nad dokumentem składającym się z ponad 200 stron, zatytułowanym „Manipulowanie informacją: wyzwanie rzucone naszym demokracjom", wzięło udział Centrum Analiz, Prognoz i Strategii (CAPS) MSZ i Instytut Badań Strategicznych (IRSEM) ministerstwa obrony kraju.

    Grupa robocza ds. przygotowania dokumentu została powołana we wrześniu 2017 roku. Autorzy raportu odwiedzili szereg państw, a także trzy organizacje międzynarodowe — UE, NATO i OBWE, gdzie „przeprowadzili około 100 spotkań z przedstawicielami władz i społeczeństwa obywatelskiego".

    We wstępie podkreślono, że raport jest produktem „świadomości zagrożenia, które stwarza dla naszej demokracji manipulowanie informacją". Czytamy w nim także, że „przypadki ingerencji powtarzające się od 2014 roku — Ukraina, Bundestag, holenderskie referendum, Brexit, amerykańskie wybory — pokazały, że nawet największe zachodnie demokracje nie mają immunitetu".

    „Ten raport nie jest i nie powinien być uznawany za oficjalne stanowisko francuskiego rządu. Nie jest również ostateczny: w przyszłości będziemy dalej badać ten temat w granicach naszych kompetencji" — czytamy we wstępie.

    50 zaleceń ws. „marginalizacji"

    Raport zawiera listę składającą się z 50 zaleceń — poczynając od ogólnych porad po wskazówki dla państw, społeczeństwa obywatelskiego i osób prywatnych. Punkt 19. nosi tytuł „Marginalizacja zagranicznych organów propagandy". „Najpierw trzeba nazwać je po imieniu… A następnie… odmawiać akredytacji i nie zapraszać na konferencje prasowe dla dziennikarzy" — zalecają autorzy dokumentu.

    Zachętę do „nazwania po imieniu" ilustruje cytat z wystąpienia Emmanuela Macrona w Wersalu na konferencji prasowej z Władimirem Putinem, gdzie francuski przywódca, nie podając realnych dowodów, oskarżył Sputnika i RT o rzekome „wielokrotne tworzenie kłamstw o nim i jego kampanii" podczas wyścigu prezydenckiego.

    W tekście raportu Rosja została wspomniana 60 razy, Kreml — 48 razy, agencja Sputnik — 14 razy oraz telewizja RT ponad 10 razy.

    Twierdzi się między innymi, że RT i Sputnik rzekomo „manipulują informacją", „wymyślają fakty" i „fałszują" dokumenty, tłumaczenia i wywiady. „Potępiamy właśnie to, a nie punkt widzenia" — twierdzą autorzy, podkreślając, że rosyjskie media mogą i mają prawo do obrony rosyjskiego punktu widzenia. 

    Analizując przypadek nazywany w raporcie Macron Leaks, dotyczący publikacji Sputnika i wycieku danych z komputera członka ekipy Macrona przed wyborami prezydenckimi we Francji, autorzy badania wspominają o „wyciągniętych lekcjach". Jedna z nich otrzymała nazwę „Dyskredytowanie propagandystycznych mediów". Chodzi tu o pozbawienie akredytacji dziennikarzy RT i Sputnika w okresie od 27 kwietnia 2017 roku do końca kampanii.

    „Nawet po wyborach nie mają dostępu do Pałacu Elizejskiego ani na konferencje prasowe MSZ. Tę decyzję uzasadniają co najmniej dwie przyczyny" — podkreślają autorzy. W charakterze argumentu powołują się na to, że „te media nie zajmują się dziennikarstwem, tylko uprawiają propagandę". W raporcie brak kryteriów odróżniania dziennikarstwa od propagandy.

    W dokumencie znów nie podano realnych dowodów wspomnianej „ingerencji" Rosji w procesy polityczne na Zachodzie, autorzy ograniczają się do własnych stwierdzeń i poprzednich nieudowodnionych zarzutów. W raporcie czytamy, że „próba ingerencji w wybory prezydenckie we Francji w 2017 roku" przekonała autorów co do powagi badania tego tematu. 

    Niezadowolenie Zachodu z rosyjskich mediów

    Sytuacja z rosyjskimi mediami w ostatnich latach jest coraz trudniejsza. W listopadzie ubiegłego roku Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której chodzi o konieczność przeciwdziałania im, przy czym wśród głównych zagrożeń w dokumencie wymieniono Sputnika i RT. 

    Poza tym na początku stycznia Macron poinformował o opracowywanej we Francji „ustawie przeciwko fejkowym wiadomościom". Na początku marca zamiar uchwalenia takiej ustawy zgłosiła także minister kultury Françoise Nyssen. Nowa ustawa rozszerza pełnomocnictwa francuskiej Najwyższej Rady Audiowizualnej (CSA), w tym wobec „mediów związanych z państwami obcymi". W charakterze takich mediów w artykułach poświęconych ustawie wielokrotnie wspomina się tylko telewizję RT i agencja Sputnik. 

    Szereg zachodnich polityków, w tym Macron, a także amerykańscy senatorzy i kongresmeni oskarżali Sputnika i RT o ingerencję w wybory w USA i Francji, nie podając jednocześnie żadnych dowodów.

    Oficjalni rosyjscy przedstawiciele nazwali takie oświadczenia gołosłownymi. 

    Redaktorka naczelna RT Margarita Simonian wielokrotnie odrzucała podobne oskarżenia, a także oświadczyła, że francuskie elity zapomniały o wolności, równości i braterstwie. Poza tym po odmowie udzielenia akredytacji dziennikarzom RT France przez Pałac Elizejski Simonian doradziła Macronowi uważne wczytanie się w konstytucję własnego państwa. 

    Zobacz również:

    Australia wszczęła dochodzenie przeciwko RT
    ONZ rozszerzyło listę kanałów o nowe wersje RT
    Simonian wyzwała Poroszenkę na pojedynek
    Simonian komentuje słowa o „propagandowych fabrykach KGB"
    Simonian o nowej metodzie walki ze Sputnikiem
    Tagi:
    propaganda, media, RT, Sputnik, Emmanuel Macron, Margarita Simonian, Francja, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz