05:55 19 Wrzesień 2018
Na żywo
    Papież Franciszek w Watykanie

    Pedofile w kościele: Papież nie widzi, czy nie chce widzieć?

    © AFP 2018 / Alberto Pizzoli
    Świat
    Krótki link
    4161

    Wywiad Sputnika z Francesco Zanardi, prezesem stowarzyszenia ofiar molestowania seksualnego przez przedstawicieli Kościoła Katolickiego „L’Abuso”.

    — W związku z ostatnim skandalem dotyczącym pedofilii w Kościele Katolickim papież Franciszek napisał list z przeprosinami. Co Pan o tym sądzi?

    — Przeprosiny to za mało. Przeprosin było tak wiele, że zaczynają denerwować. Nie pomogą one ofiarom. Słyszymy przeprosiny od wielu lat i niemal stają się nie do zaakceptowania.

    — Założył Pan stowarzyszenie ofiar molestowania seksualnego przez przedstawicieli Kościoła katolickiego  L’Abuso. Czym właściwie się ono zajmuje?

    — Zacznijmy od tego, że nasze stowarzyszenie nie otrzymuje funduszy, bo we Włoszech nikt nie finansuje inicjatyw wymierzonych w kościół. Nawet pomimo tego, że w rzeczywistości nie występujemy przeciwko kościołowi, bo w zasadzie wszystkie ofiary molestowania są katolikami. Jeśli chodzi o naszą działalność, we Włoszech współpracujemy z 16 adwokatami, którzy świadczą bezpłatną pomoc prawną tym ludziom. Pomagamy im rozpocząć normalne życie. Wsparcie finansowe daje ofiarom molestowania możliwość udziału w terapii, która częściowo pomaga im w rehabilitacji. Nasze stowarzyszenie liczy 700 członków i obejmuje sieć wzajemnej pomocy: ofiary przemocy seksualnej ze strony duchowieństwa mogą poznać inne osoby z podobnymi problemami, które mieszkają w pobliżu i pokonać kryzys razem.

    Papież Franciszek
    © AP Photo / Alessandra Tarantino
    — Te osoby przeżyły wielką traumę, zostaje ona z nim na całe życie…

    — W większości przypadków można przezwyciężyć te traumy. Prawdziwym problemem jest to, że jeśli dziecko zgwałci nie ksiądz, to od razu zaczyna się terapia. Ma ono większe szanse, że poradzi sobie z nią. Jednak jeśli dziecko pada ofiarą księdza pedofila, z powodu kultury wzajemnej  poręki o tych incydentach staje się głośno po dziesięciu, dwudziestu a nawet trzydziestu latach! Przeżywanie tego po trzydziestu latach jest znacznie trudniejsze. Często rozumiemy, że ten epizod bardzo poważnie wpłynął na relacje społeczne i rodzinne. Nalegam, aby natychmiast informować o takich przypadkach. Nie tylko, aby uniknąć innych ofiar, ale też pomóc tym, którzy już padli ofiarą przemocy.

    — Na swojej stronie opublikowaliście mapę miejsc, gdzie dochodziło do molestowań ze strony księży. Jak bardzo jest to powszechne?

    — Dużym problemem Włoch jest to, że państwo i rząd stają po stronie kościoła. We Włoszech nigdy nie powołano komisji, które oceniłaby, jak powszechne jest to zjawisko w kraju. Na mapie, opublikowanej na naszej stronie, próbowaliśmy zliczyć wszystkie te przypadki. Ale ujęto tylko incydenty z ostatnich 15 lat i tylko te, o których informowały media. Ale przez te 15 lat naliczyliśmy prawie 300 księży pedofili!

    — Widzimy, co się dzieje, gdy na światło dzienne wychodzi kolejny przypadek gwałtu w kościele. Księży na ogół nie aresztują, zgłoszenie sprawy na policję jest bardzo trudne… Ale co się dzieje we Włoszech w takich przypadkach?

    —  Mamy tu do czynienia z włoskim paradoksem: ofiary nie domagają się sprawiedliwości przed sądem, ale proszę papieża o sprawiedliwość. Śledzimy rozwój bardzo ważnej sprawy dotyczącej gwałtów na chłopcach w Watykanie i, pomimo tego że miało to miejsce dwa kroki od domu papieża, sprawa nie posuwa się na przód.

    Za każdym razem powtarza się to samo: o gwałcie jest głośno, piszą o nim gazety, ale gdy szum w mediach cichnie, wszyscy udają, że nic się nie stało. Na Malcie mieszka Felix Cini. Jego już wiele razy sądzono za molestowanie niepełnoletnich, ale nadal jest księdzem i pracuje z dziećmi. Niestety, tak to wygląda w kościele…

    Papież Franciszek, mimo obietnic, nie zniósł tajnego dekretu z 1962 roku, w którym określono, jakie działania powinien podjąć kościół w przypadku przemocy seksualnej. Papież powinien wdrożyć proces uchylenia tego dekretu, wówczas będzie miał proste rozwiązanie problemu: polecić swoim biskupom, aby przekazywali podobne sprawy władzom cywilnym krajów, gdzie zostało popełnione przestępstwo. Inaczej będą badane przez kościół na poziomie lokalnym. Jeśli ksiądz dopuszcza się przemocy seksualnej, to może zostać odsunięty od pełnienia posługi lub wydalony z kościoła, ale to nic nie zmienia. Jednak nawet gdy dalej nie będzie księdzem pedofilem, nadal będzie pedofilem, ale na wolności.

    — Pedofilia w kościele jest problemem, o którym wszyscy wiedzą, ale o którym nikt nie mówi. Jak Pan sądzi, dlaczego nie udaje się przerwać tego zaklętego kręgu, dlaczego po tylu latach nic nie można zrobić?

    — Powód jest bardzo prosty: jeśli Kościół zezwoli władzom świeckim na badanie przypadków pedofilii, ofiary prześladowania otrzymają odszkodowanie. Doprowadzi to do powtórzenia się sytuacji w USA, gdy dziesiątki parafii zbankrutowało. Tam, gdzie władze zajęły się tym problemem, zajął się nim też kościół. Na przykład, w Australii, Stanach Zjednoczonych, Argentynie. Ale we Włoszech rząd nic nie robi. Dlatego kościół też nic nie robi. Jest to oczywiste: jeśli zaparkujecie w nieodpowiednim miejscu, nie pójdziecie sami szukać policjanta, aby wypisał wam mandat. W kościele dzieje się to samo z pedofilią. Jeśli nikt nie zajmuje się tym problemem, sam się nie rozwiąże. Mamy do czynienie z włoskim paradoksem: ofiary nie domagają się sprawiedliwości przed sądem, a u papieża… To doskonale tłumaczy obecną sytuację.

    Zobacz również:

    We Włoszech znaleziono skarb
    Udzielił wywiadu Sputnikowi i wyleciał z partii
    Kim Dzong Un chce przyjechać do Rosji
    Tagi:
    pedofile, kościół katolicki, Papież Franciszek, Włochy
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz