00:47 20 Październik 2018
Na żywo
    Rosyjski samolot zwiadowczy Ił-20

    Katastrofa Ił-20: Izrael będzie musiał udowodnić, że ceni życie Rosjan

    © flickr.com/ Dmitry Terekhov
    Świat
    Krótki link
    Wiktor Marachowski
    Katastrofa Ił-20 w Syrii (27)
    301005

    Trwa wyjaśnianie okoliczności katastrofy Ił-20 w Syrii. Rosyjskie ramowe stanowisko przedstawił prezydent Władimir Putin: łańcuch tragicznych przypadków doprowadził do tej katastrofy.

    Jednak dużym błędem jest myślenie, że oznacza to: „co robić, zdarza się, nikt nie ma pretensji". Wręcz przeciwnie. To właśnie ten przypadek, gdy fraza radzieckiego polityka Łazara Kaganowicza nabiera znaczenia: „Każde niepowodzenie ma imię, nazwisko i stanowisko". Ponieważ w tym przypadku chodzi — po pierwsze — o piętnastu naszych martwych żołnierzy. Po drugie — na jakim tle i dlaczego łańcuch przypadków stał się możliwy. I po trzecie —  takie wypadki powinny zostać wyeliminowane raz na zawsze.

    Właśnie dlatego stanowisko, które Izrael wygłosił publicznie — sprowadzające się do udowodnienia tezy „Syryjczycy strzelali chaotycznie i w ogóle nie radzą sobie z obroną powietrzną, roszczenia należy kierować pod ich adresem" — jest nie do przyjęcia nie tylko dla Rosji. Ale przede wszystkim w przypadku samego Izraela.

    Na czym rzecz polega. W syryjską wojnę, która jest namacalnym przykładem paradoksalnej natury naszego świata, jest bezpośrednio zaangażowanych kilka najpotężniejszych machin wojennych na Ziemi. Każda z nich próbuje osiągnąć cele, przeciwstawne celom drugiej strony. Jednocześnie liczba zabitych wśród żołnierzy tych mocarstw militarnych jest niewielka. Wszyscy wiedzą, jak udało się to osiągnąć: dzięki skrupulatnemu oraz drakońskiemu systemowi koordynacji i wzajemnych porozumień, których moderatorem jest Rosja. Syryjska wojna jest prawdopodobnie najbardziej „dyplomatyzowana" i podporządkowana zasadom konfliktów zbrojnych w  nowoczesnej historii.

    Rosja została „moderatorem wojny" nie tylko dlatego, że właśnie przy jej udziale państwo syryjskie zniosło karę śmierci i odbiera bandom metr po metrze swoje ziemie. Ale również dlatego, że, w przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, które chcą odgrywać rolę arbitra, Rosja faktycznie analizuje, uświadamia sobie i uwzględnia suwerenność i interesy uczestników.

    Także interesy Izraela. Lista przypadków, kiedy Rosja wychodziła naprzeciw państwu żydowskiemu, była ostatnio wielokrotnie przypominana: pośredniczenie w wycofaniu sił proirańskich (zwanych w Izraelu bojownikami) z obszarów sąsiadujących z Izraelem; rezygnacja z umowy dotyczącej dostaw do Syrii systemów S-300 opiewającej na 500 mln dolarów, bo ich zasięg pokrywał całe terytorium państwa żydowskiego. Lista jest długa. Rosja w pełni pokazała, że ceni sobie relacje z Izraelem i rozumie jego stanowisko. Przecież Izrael nie musi wyjaśniać Rosji, jak to jest być w kręgu zaprzysiężonych przyjaciół, cierpieć z powodu podziemia terrorystycznego i cały czas czytać o tym, jaki jesteś zły.

    Jednak ten szacunek i rozumienie interesów z zasady nie mogą być jednostronne. Nie działa to w ten sposób i jest tylko kwestią czasu, gdy brak dwustronnego i równego przestrzegania zasad wyrządzi szkody samemu sprawcy.

    Tutaj warto zwrócić uwagę na następujące. Siły zbrojne USA — jako globalny konkurent i oficjalny wróg Rosji, będące z nią w fatalnych stosunkach — bardzo rygorystycznie przestrzegają zasad prowadzenia wojny w Syrii oraz koordynują swoje działania z rosyjskimi odpowiednikami.

    Prezydent Syrii Baszar al-Asad
    © Sputnik . Michael Klimentyev
    Tymczasem siły powietrzne Izraela, który nie jest wrogiem Rosji oraz utrzymuje z nią dobre i konstruktywne relacje, z jakichś tajemniczych powodów do teraz pozwalały sobie na to, na co nie pozwalało sobie mocarstwo jądrowe. Na przykład, Izrael informował stronę rosyjską o jednej z dziesięciu operacji na terytorium Syrii. Lub, jak w przypadku niefortunnego nalotu na Latakię, informował o operacji minutę (!) przed jej rozpoczęciem.

    Rezultatem był ten tragiczny łańcuch wydarzeń, na którego końcu zginęli rosyjscy żołnierze.

    Ponieważ już do tego doszło, udowadnianie, że „winę ponoszą niepotrafiący strzelać Syryjczycy", jest nie na miejscu. Ze względu na to, że cel dyplomacji wojskowej polegał na zapewnieniu bezpieczeństwa żołnierzom państw działającym w tym regionie, zakładano, że wszyscy uczestnicy tego procesu dyplomatycznego zagwarantują to bezpieczeństwo.

    Izrael obecnie wybiera między dwoma prostymi wariantami. Albo bierze na siebie zobowiązania i odpowiedzialność za to, aby więcej nie dochodziło do tragicznych wypadków z udziałem rosyjskich samolotów w związku z jego operacjami. Albo odmawia brania na siebie tej odpowiedzialności, przekładając na Rosję obowiązek pełnego zabezpieczenia bezpieczeństwa swoim żołnierzom, bez polegania na jakichkolwiek umowach z Tel Awiwem. Jakie metody można w tym przypadku wykorzystać, jest częściowo oczywiste: na przykład, wiele pisze się o tym, że syryjscy sojusznicy mają niezbyt zaawansowaną obronę powietrzną. Rosja z pewnością może im w tym pomóc.

    Istnieje opinia, że taki rozwój wydarzeń nie będzie dla Izraela przyjemny. Dlatego ważne jest, aby wyjaśnił swoim wojskowym, że trzeba cenić rosyjskie życie i unikać sytuacji, które im zagrażają — nawet jeśli są one dowcipne i zręczne, a potem w mediach społecznościowych wielokrotnie lajkowane.   

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. 

    Tematy:
    Katastrofa Ił-20 w Syrii (27)

    Zobacz również:

    Katastrofa Ił-20 podważa dialog z Izraelem
    Izrael nie bierze odpowiedzialności za katastrofę rosyjskiego Ił-20
    „Rosja ma prawo odpowiedzieć Izraelowi po katastrofie Ił-20”
    Tagi:
    Ił-20, Sputnik, Izrael, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz