03:55 24 Październik 2018
Na żywo
    Krowa na wyspie Putiatina

    Atak gazowy: zwierzęta, które doprowadziły świat do katastrofy ekologicznej

    © Sputnik . Igor Onuchin
    Świat
    Krótki link
    Alfija Jenikiejewa
    31013

    Pierwotnie Ziemia przez dłuższy czas miała beztlenową atmosferę i hydrosferę. W powietrzu i wodzie przeważały dwutlenek węgla, metan, siarkowodór, amoniak.

    Dlatego planetę zamieszkiwały przeważnie organizmy beztlenowe, niepotrzebujące tlenu. Pokarmu było pod dostatkiem i beztlenowce prosperowały. Mniej więcej 2,5 mld lat temu, być może o wiele wcześniej, cyjanobakterie nauczyły się produkowania wolnego tlenu, co zapoczątkowało koniec ówczesnego świata.

    Najpierw wytwarzany przez mikroorganizmy wolny tlen pochłaniały skały, powstawała warstwa ozonowa. Gdy skały powierzchniowe i gazy utleniły się, tlen popłynął do atmosfery. Mniej więcej 850-600 mln lat temu było go tak dużo, że dosłownie zatruł powietrze. Dla beztlenowców była to prawdziwa katastrofa: tlen jest dla nich trucizną, dlatego większość organizmów praozoidalnych wymarła. Pozostały nieliczne, w tym nasi odlegli przodkowie, którzy potrafili przystosować się i przyzwyczaić do śmiercionośnego gazu.

    Zresztą zyskali na tym — wymiana tlenowa pozwala na pozyskiwanie o wiele większej ilości energii, a więc umożliwia to powiększenie się ciała i wytwarzanie nowych substancji. Im większa jest komórka, tym więcej ma w sobie DNA i tym bardziej złożona jest jej budowa — odpowiednio pojawia się szansa na powstanie organizmów wielokomórkowych. W ten sposób prehistoryczna katastrofa ekologiczna stała się pierwszym krokiem na drodze do powstania człowieka. 

    Przegonili ryby z wody

    400 mln temu w dewonie klimat na Ziemi był bardzo upalny i małe stawy ciągle wysychały. Natomiast duże były wypełnione wielometrowymi roślinami upadającymi z powodu źle rozwiniętych korzeni.

    W naszych czasach na związki organiczne rzuciłyby się miriady organizmów reducentów i szybko zamieniłyby je w nieorganiczne i najprostsze organiczne. Jednak wówczas na planecie było ich niewiele i nie nadążały z „trawieniem" wszystkich zatopionych pni. Poza tym na przetwarzanie przewróconych drzew był zużywany prawie cały zawarty w wodzie tlen. Dlatego, jak czytamy w książce „Niebrakujące ogniwo" rosyjskiego antropologa Stanisława Drobyszewskiego, masowa śmierć była dla dewońskich ryb zwykłą sprawą.

    W rezultacie najsprytniejsze z nich, w tym nasi trzonopłetwi przodkowie, „zaopatrzyli się" w płuca i szyję. Żeby było łatwiej omijać powalone drzewa w stawach, najpierw zaczęli kroczyć po dnie (płetwy zamieniły się w grube odnogi, a później w łapy), po czym wyszli na ląd.

    Napuściły gazu

    Trzecia zakrojona na dużą skalę katastrofa ekologiczna może nastąpić już niebawem. Chodzi o efekt cieplarniany powodujący globalne ocieplenie. Przy czym winni są nie tylko ludzie, ale również krowy, a mianowicie ich układ pokarmowy.

    W jelitach krów w procesie fermentacji trawiennej powstaje metan — jeden z głównych gazów cieplarnianych. Wypuszczając gazy, zwierzęta wzmacniają efekt cieplarniany.

    Zobacz również:

    Katastrofa ekologiczna w Turcji
    Rosyjski naukowiec: Polsce grozi katastrofa ekologiczna, trzeba działać
    Indiom grozi ekologiczna katastrofa
    Europejskie dotacje mogą doprowadzić do katastrofy ekologicznej w Czechach
    Tagi:
    środowisko, ewolucja, tlen, historia, efekt cieplarniany, ekologia, zwierzęta, katastrofa, Ziemia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz