Widgets Magazine
03:16 20 Sierpień 2019
Kocham Damaszek

W Damaszku „jest bezpieczniej niż w większości europejskich miast”

© Zdjęcie: Unusualtravelblog
Świat
Krótki link
3462

„Nigdy nie czułem, że mogę paść ofiarą kieszonkowców. W przeciwieństwie do Aten czy Paryża”. Podróż do Syrii była dla Belga Jorgo krokiem w nieznane, ale wszystkie jego strachy okazały się bezpodstawne. W rozmowie ze Sputnikiem podzielił się wrażeniami z wyjazdu turystycznego do Syrii.

— Wiele osób uważa, że Syria została całkowicie pochłonięta przez wojnę. W rzeczywistości w strefach kontrolowanych przez rząd sytuacja jest raczej spokojna. W Libanie rozmawiałem z Syryjczykami i Libańczykami, którzy twierdzili, że do Damaszku można spokojnie jechać – powiedział Jorgo w wywiadzie dla Sputnika.

Niestrudzonego podróżnika przyciągają niezwykłe miejsca, nawet jeśli uważane są za niebezpieczne, jak Czarnobyl, Pjongjang czy Syria.

Do Syrii zamierzał pojechać już w lutym, ale wówczas nie zgromadził wymaganych dokumentów. Później znalazł biuro podróży, które pomogło mu w zorganizowaniu wyjazdu do tego kraju przez Bejrut.

— Nie wiedziałem, czego się spodziewać, więc przed podróżą miałem mieszane uczucia. Ale lęk minął, kiedy przybyłem do Damaszku – mówił Belg.

W biurze podróży pytano go, co chciałby robić w Syrii, i wyznaczono dla niego trasę, z której nie było możliwości zboczyć, by zwiedzić pominięte w niej miejsca. Zezwolono mu na odwiedzenie tylko stref kontrolowanych przez rząd.

– Gdybym chciał pojechać do Aleppo, pozwolono by mi na to, ale postanowiłem, że zostanę tam tylko przez tydzień – wyjaśnił podróżnik.

Plac Bab Tuma w Damaszku
Plac Bab Tuma w Damaszku

Choć wojna w Syrii trwa od kilku lat, Jorgo twierdzi, że czuł się bezpiecznie.

— W kraju, gdzie nie istnieje turystyka, nie ma oszustów. Dlatego nie trzeba o tym myśleć, w przeciwieństwie do wyjazdów do popularnych wśród turystów miast w Europie. Nigdy nie czułem zagrożenia, że w każdej chwili mogę paść ofiarą kieszonkowców. W przeciwieństwie do Aten czy Paryża… Właśnie z tym mamy do czynienia w krajach, w których turystyka nie jest ważnym sektorem gospodarki – powiedział podróżnik.

Suk, czyli targ w Damaszku
Suk, czyli targ w Damaszku

Jego zdaniem w Damaszku jest zupełnie normalnie. W mieście nie widać zniszczeń, a ludzie oddają się codzienności, co pozwala zapomnieć o wojnie.

Pomimo konfliktu wojennego w kraju, normalne życie w Damaszku toczy się dalej
Pomimo konfliktu wojennego w kraju, normalne życie w Damaszku toczy się dalej

Jak dodał, Damaszek jest pięknym środkowowschodnim miastem z tradycyjnymi bazarami i sziszami. – Jak w każdym gorącym kraju, miasto ożywa wraz z nadejściem wieczoru – mówił. – Gdy w nocy spacerowałem po Damaszku, czułem się bezpieczniej niż w większości europejskich miast – napisał na swoim blogu.

Jorgo w jednym z hotelów w Damaszku
Jorgo w jednym z hotelów w Damaszku

— Nawet na przedmieściach Damaszku nigdy nie czułem się zagrożony. Dużo czasu zajmuje przejście punktów kontrolnych syryjskiej armii. Nie można po prosu pojechać do miejsc, w których może być niebezpiecznie. Natomiast nieprzyjemne są zniszczenia poza granicami Damaszku – dodał Jargo.

Podróżnik był przede wszystkim zaskoczony gościnnością Syryjczyków. Na jednym z punktów kontrolnych dwóch żołnierzy powitało go takimi słowami:

„Witamy w Syrii. Mamy nadzieję, że lubi Pan herbatę”. Lokalni mieszkańcy zachowywali się przyjaźnie i bardzo ciepło witali Belga. – Syryjczycy są niezwykłymi ludźmi. Zapraszają na herbatę, a ich kuchnia jest przepyszna – powiedział.

Menu jednej z restauracji w Damaszku
Menu jednej z restauracji w Damaszku

Miejmy nadzieję, że wojna wkrótce się skończy. Niech w Syrii zapanuje pokój – napisał podróżnik na swoim blogu.

1 / 2
Droga na zamek Krak des Chevaliers, twierdzę rycerzy
Tagi:
turystyka, ciekawostki, wojna domowa, Damaszek, Syria
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz