17:59 17 Listopad 2018
Na żywo
    Władimir Putin i Donald Trump

    Paradoksy polityki: zwrot w kierunku nowego etapu relacji międzynarodowych?

    © AP Photo / Dmitri Lovetsky
    Świat
    Krótki link
    Irina Czajko
    15340

    Prezydent USA Donald Trump oświadczył w niedzielę, że jego kraj zamierza wystąpić z traktatu INF - układu zakładającego likwidację rakietowych pocisków pośredniego oraz średniego zasięgu. Czy następstwem jego unieważnienia będzie powrót do zimnej wojny?

    Komentarz politologa i niezależnego publicysty Konrada Rękasa.

    — W istocie musimy przyznać, że Traktat z 1987 roku ma dziś znaczenie bardziej symboliczne niż realne. Dokument ten podpisany przez prezydenta Reagana i sekretarza generalnego Gorbaczowa był jednym z kilku, które symbolicznie kończyły okres rywalizacji dwóch bloków. Potem nastąpił 30-letni okres jednoznacznej dominacji USA. Dziś dla wszystkich jest już jasne, włącznie ze Stanami Zjednoczonymi, że okres ten kończy się, a więc dokumenty, które były z nim związane również się zdezaktualizowały.

    I chociaż wydaje się, że to Ameryka nadaje ton i chciałaby wrócić do zimnej wojny, to już sama nie jest do tego tak naprawdę zdolna. Pamiętajmy też, że bezpieczeństwo i stabilność światowa paradoksalnie w latach 70. i 80. były związane właśnie z wyścigiem zbrojeń, a nie z rozbrojeniem. Dopóki Związek Radziecki traktowany był jako supermocarstwo z ogromnym potencjałem militarnym, dopóty świat był w miarę stabilny. A jednostronna przewaga amerykańska zdobyta dzięki rozbrojeniu ZSRR i innym procesom politycznym doprowadziła do zagrożenia pokoju na świecie.

    W rezultacie w ciągu 30 lat Amerykanie rozpętali wojny w różnych zakątkach świata. Aktualnie widzimy, że być może mamy do czynienia z paradoksalną sytuacją — powrót do wyścigu zbrojeń uratuje pokój na świecie lub zmusi opinię światową do zastanowienia się, czy opłaca się igrać z ogniem? Kiedy oprócz USA są jeszcze dwie potęgi — Rosja i Chiny, dysponujące wojennym potencjałem zdolnym do unicestwienia Stanów Zjednoczonych i ich ambicji.

    Dlatego należy rozmawiać i powstrzymywać się, a nie pobrzękiwać bronią jądrową i konwencjonalną. Być może jesteśmy u progu nie tylko nowego wyścigu zbrojeń, lecz też nowego etapu negocjacji, a przed nami — nowa era umów międzynarodowych pomiędzy światowymi mocarstwami z celem osiągnięcia pokoju na świecie.

     — Podczas forum w Soczi prezydent Rosji podkreślił: potencjalna wojna jądrowa byłaby globalną katastrofą i nasz kraj nigdy nie będzie tym, który zacznie taki konflikt. I dalej: Rosja użyje broni jądrowej jedynie w przypadku nadchodzącego ataku rakietowego na swoje terytorium. W polskich mediach te deklaracje wzbudziły wiele wątpliwości, bo ich zdaniem mogą być elementem wojny informacyjnej obliczonej na osłabienie krajów NATO?

    — W polskich mediach niemało jest infantylnych komentarzy. Środki masowego przekazu przyzwyczajają ludzi do takiego bardzo dziecinnego, nierealistycznego patrzenia na politykę międzynarodową. Nie zauważają różnych ważnych momentów, dlatego cały czas mówią o jakichś pustych deklaracjach, w które wydaje się nikt poza Polakami nie wierzy.

    Wypowiedź prezydenta Putina, która poprzedziła deklarację prezydenta Trumpa, jest bardzo znacząca. Świadczy o tym, że Rosja ma świadomość reorientacji polityki amerykańskiej, że ma świadomość, że jesteśmy już u progu powrotu do systemu nie zimnej wojny, lecz powrotu do systemu koncertu mocarstw, w którym uczestniczyć będą nie tylko USA, Rosja i Chiny, lecz być może inne niezależne siły międzynarodowe. Niestety UE, w tym Polska, nie wezmą udziału w tym koncercie, ponieważ same na to zapracowały.

    Wracając do słów Władimira Putina, to pamiętajmy, że w czasach zimnej wojny doktryna wojenna tak bloku wschodniego jak i NATO zakładała po pierwsze użycie broni jądrowej, a po drugie atak wyprzedzający. Prezydent Putin podkreślił, że Rosja nigdy nie użyje broni jądrowej jako pierwsza, ale o broni konwencjonalnej nie było mowy.

    To jest oczywiście ważne ostrzeżenie dla Zachodu, ale też ważna deklaracja, że gdyby była taka potrzeba, to Rosja nie cofnie się przed konfrontacją. Uważam, że oświadczenie Trumpa o wyjściu z traktatu INF to zagrywka, żeby pokazać Zachodowi, kto tu jest największym kogutem na podwórku, a spokojna deklaracja prezydenta Putina na Klubie Wałdajskim jest informacją: „Uważajcie, jesteśmy już gotowi".

    Zobacz również:

    Trumpa przeklęły czarownice (wideo, foto)
    Władimir Putin o ataku nuklearnym: ofiary trafią do raju
    Media: Trump nie zamierza obniżać ceł wobec Chin
    „Musimy obalić Trumpa": kto w USA chce rewolucji?
    Trump: Rosja wyprzedziła USA w tworzeniu sił kosmicznych
    Trump: „Nie ma żadnej Rosji"
    Tagi:
    broń jądrowa, Traktat o likwidacji rakiet średniego i krótkiego zasięgu (INF), broń, Donald Trump, Władimir Putin, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz