02:38 19 Grudzień 2018
Na żywo
    Ziemia z pokładu MSK

    Wyjaśniono przyczyny pradawnych tragedii

    © Fotolia / Vadimsadovski
    Świat
    Krótki link
    Tatiana Piczugina
    3141

    Komórki roślin kamienieją, zanim umrą. W tej postaci zachowują się przez tysiące lat. Analizy chemiczne pokazują, jakim wpływom poddawano glebę, czym zajmowały się mieszkające na danym obszarze pleniona.

    O tym, jak gleboznawcy pomagają w odtworzeniu środowiska naturalnego i w zrozumieniu obyczajów ludzi pierwotnych dowiecie się z materiału Sputnika.

    Co nasi przodkowie robili ze śmieciami?

    Na południu obwodu moskiewskiego na wschód od Kaszyra znajduje się staroruska osada Rościsławl Riazański. Kilkaset lat do przybycia Słowian i założenia miasta te ziemie zamieszkiwały plemiona ugrofińskie, które tworzyły tzw. kulturę diakowską. Zajmowały się polowaniami, hodowlą bydła, uprawą ziemi, a swoje osady otaczały niskimi wałami.

    Archeolodzy zastanawiali się: wałów na wysokość 3-4 metrów raczej nie usypywano w celu obrony miasta. Pojawiały się różne wersje tego, jakie było ich przeznaczenie. Ale wał wokół Rościsławlia Riazańskiego jest jedyny w swoim rodzaju, bo wznosił się na wysokość 9 metrów. Zespół Władimira Kowala (Instytut Archeologii Rosyjskiej Akademii Nauk) postanowił to zbadać.

    — Pobraliśmy próbki gruntu, oddaliśmy je do laboratorium i odkryliśmy ogromne ilości skamieniałych komórek roślinnych — filolitów, pancerzyków okrzemek, spikuli, duży procent fosforu, wiele fragmentów kości, ceramiki. Było to bardzo dziwne — powiedziała doktor nauk geograficznych Aleksandra Gołjewa, pracownik naukowy Katedry Geografii i Ewolucji Gleby Instytutu Geografii RAN.

    Barszcz Sosnowskiego
    © Sputnik . Aleksandr Wilf
    Wydaje się, że odpady były rzucane na wał, co nie jest typowe w przypadku fortyfikacji. Archeolodzy wykopali transzeje i pobrali kolejne próbki. Potwierdziły się przypuszczenia Gołjewej. Na tym wale składowano śmieci. Teraz naukowcy analizują dane pochodzące z innych osad kultury diakowskiej i najwyraźniej wały niektórych z nich to starożytne wysypiska.

    — Faktycznie, gdzie wyrzucać śmieci z osady? Nie da się ich zakopać, bo plemiona te osiedlały się na wysokich brzegach rzek, na skalistych półkach. Nie wrzucali do wody, ponieważ rzeka żywiła ich, łowili w niej ryby. Pozostawało układanie kup kompostu wokół osady. Prawdopodobnie organizowano coś na kształt subbotnika, gdy ludność zgarniała wszystkie śmieci, nawóz i przynosiła na wał. Od czasu do czasu przysypywano je piaskiem. Przez zimę śmieci przerabiały się — wyjaśniła Gołjewa.

    Przekopując staroruskie miasto Bołgar —  jeden z centrów Bułgarii Kamskiej — archeolodzy odnaleźli w warstwie z XIII wieku białą warstwę pośrednią. Legenda głosi, że po tym, jak w 1236 roku miasto spalił Batu-chan, mieszkańcy celowo przykryli ziemię warstwą piasku rzecznego, aby odbudować miasto.

    — Miałam tylko pięć próbek białej warstwy pośredniej z jednego wykopu w centrum staroruskiego miasta. Okazały się jednakowe: zawierały bardzo dużo fitolitów i fosforu. Jeśli zwykła gleba zawiera około 0,2%, to tutaj mamy do czynienia z 8. Był to nie piasek, a nawóz — mówiła Aleksandra Gołjewa.Do kogo należy i skąd się wziął w centrum miasta po zdobyciu go przez Mongołów? Naukowcy będą musieli rozwiązać tę zagadkę.

    Dlaczego wymarły mamuty?

    Południe kontynentu północnoamerykańskiego to tropiki i pustynie. W ostatniej epoce lodowcowej, dziesiątki tysięcy lat temu, pokrywały go lasy iglaste i stepy tundrowe, tak jak teraz na północy Eurazji. Tam, po terytorium współczesnego Meksyku wędrowały mamuty. Ich szkielety i miejsca, gdzie je znaleziono są aktywnie badane. Naukowcy próbują wyjaśnić przyczynę ich śmierci.

    — Znaleziono mało pyłków, ale wiele fitolitów, które zachowały się w dobrym stanie w pyle wulkanicznym. Widać, jak drzewa iglaste i trawy 24-26 tys. lat temu zaczęły zastępować palmy i inna roślinność tropikalna i pustynna — podkreśliła Gołjewa.

    Ocieplenie klimatu i późniejsze zmiany roślinności są uważane za jedną z głównych przyczyn wyginięcia megafauny na planecie.

    Katastrofy gleby

    Wydarzenia, które znacznie i gwałtownie zmieniają górną warstwę gleby, naukowcy klasyfikują jako katastroficzne. Zaliczają do nich, m.in. działalność człowieka, w wyniku której gleba nie powraca do naturalnego stanu przez tysiące lat. Gorsze jest jedynie przemieszczanie się lodowców, niszczących wszystko do warstw skalnych.

    — Jeśli ziemia była długo zaorywana, budowano na niej, rozłupywano kamienie, zostawiano wapno, cegłę, a następnie opuszczono taki obszar, to jeszcze długo odczuwa stres. Jak szybko regeneruje się gleba? Próbujemy się tego dowiedzieć — dodała Gołjewa.

    Jako przykład podaje starożytną osadę w Baszkirii w środkowym biegu rzeki Urszak. Z analizy genetycznej szczątków z grobowców wynika, że ludzie przywędrowali tam z północy Kazachstanu, gdzie było wtedy bardzo sucho.W warstwie kulturowej na pierwszy rzut oka nie zauważono nic dziwnego: popiół, fragmenty ceramiki, różne artefakty.

    — Zastanawiała mnie jedynie bardzo spopielona warstwa pośrednia. Nie widziałam nigdy czegoś podobnego, dlatego przeprowadziliśmy wszelkie możliwe analizy. Okazało się, że to nie popiół, a czysty gips — mówiła naukowiec.

    Skąd się wziął? Gołjewa pokazała wyniki badań badaczom specjalizującym się w gipsie. Ich zdaniem jest to prawdopodobnie dno małego morza liczącego sobie sto-trzysta tysięcy lat, ale nie zgadza się to z faktami: osada Muradymowo, którą badali archeolodzy, pojawiła się około 3,5 tysiąca lat temu nie w zagłębieniu, a na szczycie, u podburza którego przepływał strumień.

    Zwrócono uwagę na to, że domostwa w osadzie były przebudowywane co kilka dziesięcioleci. Po dwustu latach ludzie opuścili Muradymowo. Dlaczego?Naukowcom wyjaśnili zagadkę. Starożytne plemiona przybyły na południe Uralu z suchych stepów, gdzie tradycyjnym budulcem był gips. W tych warunkach klimatycznych przy niskiej wilgotności i niewielkiej ilości opadów gips służył dobrze przez setki a nawet tysiące lat.

    Prawdopodobnie w nowej ojczyźnie ludzie wybierali miejsca, gdzie mogli znaleźć znajomy im budulec. Nieprzypadkowo gips był w pobliżu każdej z badanych osad. Nierówna powierzchnia jest typowa dla pustyni gipsowych. Nawiasem mówiąc, do pojawienia się tu archeologów mylono go z pokrytymi łajnem pniami wyrąbanego z czasach radzieckich lasu.

    Starożytni ludzie wybrali wzgórze w pobliżu współczesnej wioski Muradymowo i przystąpili do budowy domów z gipsu. Ale w bardziej wilgotnym klimacie, szybko niszczały. Dlatego budowano kolejne i kolejne. Gips gromadził się, rozpuszczał, przenikał do gleby i wód gruntowych. W rezultacie woda w strumieniu stała się gorzka, niezdatna do picia. To prawdopodobnie spowodowało, że ludzie opuścili osadę.

    — Wywołali katastrofę ekologiczną swoimi rękoma. Po czymś takim gleba przez dziesiątki tysięcy lat nie powróci do stanu pierwotnego — podkreśliła Aleksandra Gołjewa.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Apokalipsa blisko: odkryto superszybką czarną dziurę
    Nowa apokalipsa: Księżyc opuścił swoją orbitę, Ziemia w niebezpieczeństwie
    Trzecie proroctwo Apokalipsy: zwiastun końca świata w Jerozolimie
    Tagi:
    Apokalipsa, katastrofa, Ziemia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz