Zastępca dowódcy korpusu Ministerstwa Obrony DRL Eduard Basurin

Dowództwo DRL: Ukraina szykuje atak chemiczny

© Sputnik . Igor Maslov
Świat
Krótki link
Aleksandr Koc
8675

Według przedstawicieli Donieckiej Republiki Ludowej skala możliwego skażenia może wynieść do 15 kilometrów kwadratowych, część Mariupola znajdzie się w strefie skażenia. Zaskakujące, że w ciągu pięciu lat Kijów osiągnął ten stan dopiero teraz.

Prowokacje z zaostrzeniem wzdłuż linii demarkacyjnej, w których giną głównie cywile, nie są dla Ukrainy nowością. Ale jak dotąd nie było przez nich wykorzystane bezproblemowe, jak pokazuje doświadczenie w Syrii, narzędzie, jakim jest atak chemiczny. Ostrzałem artyleryjskim nie przejmują się zachodni patroni, ale także własny elektorat. Inną rzeczą jest katastrofa ekologiczna.

Oficjalny przedstawiciel departamentu milicji ludowej DRL Eduard Basurin oświadczył, że właśnie na ten scenariuszu ukraińskie wojsko może postawić 14 grudnia:

Nasz wywiad zdobył niezbite dowody na przygotowanie Sił Zbrojnych Ukrainy do ataku w kierunku Mariupola. Celem planowanej operacji jest przejęcie terytoriów rejonów nowoazowskiego i telmanowskiego oraz ustanowienie kontroli nad odcinkiem granicy między Doniecką Republiką Ludową a Federacją Rosyjską w rejonie miejscowości Konkowo ​​i Cholodnoje — powiedział Basurin. — Pretekstem do agresji zbrojnej będzie atak terrorystyczny dokonany przez ukraińskie służby specjalne w Mariupolu. Kilka dni przed planowaną ofensywą w jednym z zakładów przemysłowych dojdzie do wybuchu magazynu z chemikaliami. Nie wykluczone, że przy użyciu bezzałogowych statków powietrznych przystosowanych do zrzutów min i granatów ręcznych.

Celem może być Mariupolski Kombinat Metalurgiczny im. Iljicza, w którym przechowywane są znaczne zapasy amoniaku. Skala możliwego skażenia może wynosić do 15 kilometrów kwadratowych. W obszarze skażenia znajdzie się część Mariupola z populacją około 50 tysięcy osób. Oczywiście odpowiedzialność za taką dywersję zostanie natychmiast zrzucona na DRL i jak zwykle na Rosję.

Kijów już stworzył grupę uderzeniową w kierunku południowym — 12 tysięcy bagnetów, ponad 50 czołgów, 40 wieloprowadnicowych systemów rakietowych, w tym „Smiercz”, 180 jednostek broni i moździerzy. Zagrożenie jest na tyle realne, że ambasada Rosji w Stanach Zjednoczonych zwróciła się do Waszyngtonu z prośbą o uspokojenie swoich protegowanych w Kijowie.

— Departament Stanu musi uznać fakt obecności w strefie działań bojowych amerykańskich instruktorów prowadzących szkolenia drużynowo-sztabowe i terenowe ukraińskich brygad desantowo-szturmowych — czytamy w wiadomości rosyjskiej misji dyplomatycznej. — Liczymy na to, że Stany Zjednoczone przemówią do rozsądku swoim podopiecznym. Ich agresywne zamiary są nie tylko bez perspektyw, ale także zaprzeczają oświadczeniom samej administracji o dążeniu do uregulowania konfliktu na wschodzie Ukrainy za pomocą środków politycznych i dyplomatycznych.

Wygląda na to, że Poroszenko obrał kurs na zaostrzenie sytuacji w Donbasie, aby pojawił się powód do przedłużenia stanu wojennego na Ukrainie, który wygasa za dwa tygodnie. Na razie jest to dla niego jedyna szansa na pozostanie u władzy. A z każdym oficjalnym oświadczeniem ramy rozszerzania stanu wojennego stają się coraz bardziej rozmyte.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

NATO potępiło wybory w DRL i ŁRL
DRL: Kijów przygotowuje się do zatapiania obcych statków na Morzu Azowskim
UE nie uzna wyborów w DRL i ŁRL
Tagi:
atak chemiczny, DRL, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz