18:20 22 Styczeń 2019
Zbiegła z Arabii Saudyjskiej Rahaf Alqunun w Bangkoku

ONZ szuka kraju, który „przygarnie” dziewczynę, zbiegłą z Arabii Saudyjskiej

© AP Photo / Rahaf Mohammed Alqunun/Human Rights Watch
Świat
Krótki link
9360

W najbliższym czasie ONZ znajdzie kraj, który udzieli azylu przebywającej w Tajlandii 18-letniej dziewczynie z Arabii Saudyjskiej. Saudyjka uciekła od swojej rodziny, ponieważ próbowano wydać ją za mąż wbrew jej woli - przekazują tajlandzkie media.

We wtorek pracownicy tajlandzkiego przedstawicielstwa Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do Spraw Uchodźców wyprowadzili dziewczynę z budynku lotniska, gdzie spędziła prawie cztery dni w strefie tranzytowej.

Saudyjka otrzymała pozwolenie tajlandzkich władz na tymczasowy, pięciodniowy pobyt w kraju. Przez ten czas pracownicy ONZ muszą znaleźć państwo, które będzie gotowe udzelić jej stałego azylu — informuje gazeta.

Powrót do domu to śmierć

18-letnia mieszkanka Arabii Saudyjskiej Rahaf Alqunun przybyła  do Bangkoku w ubiegłą sobotę jako pasażer tranzytowy, by przesiąść się do samolotu do Australii. W sali tranzytowej lotniska Bangkok-Suvarnabhumi pracownicy Ambasady Arabii Saudyjskiej, uprzedzeni przez ojca kobiety, odebrali jej paszport. Chcieli, by wróciła do ojczyzny pierwszym samolotem, jednak dziewczyna uciekła od nich i od soboty do wtorku rano pozostawała w strefie tranzytowej lotniska.

Po tym, jak Alqunun opowiedziała w mediach społecznościowych o historii swojej ucieczki i jej przyczynach, losem dziewczyny zainteresowali się obrońcy praw człowieka. Młoda kobieta zaznaczyła w swoim poście, że w ojczyźnie czeka ją więzienie, a po wyjściu śmierć z rąk krewnych za splamienie honoru rodziny.

Chociaż w Tajlandii funkcjonuje regionalna struktura Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych do Spraw Uchodźców, państwo nie udziela azylu zagranicznym obywatelom. Każdy cudzoziemiec, który znalazł się w kraju bez paszportu, zgodnie z prawem jest rozpatrywany jako osoba, która naruszyła ruch wizowy i podlega wydaleniu z terytorium Tajlandii. Deportacja młodej kobiety miała się odbyć w poniedziałek.

Ingerencja obrońców praw człowieka i ONZ

W poniedziałek rano do władz Tajlandii zwrócił się Phil Robertson, regionalny przedstawiciel Human Rights Watch — międzynarodowej organizacji obrony praw człowieka z siedzibą w Nowym Jorku.

„Władze Tajlandii powinny natychmiast wstrzymać deportację kobiety z Arabii Saudyjskiej, która mówi, że uciekła przed przemocą domową i obawia się o swoje bezpieczeństwo, jeśli pod przymusem będzie musiała wrócić do ojczyzny" — głosi oświadczenie, którym dysponują również RIA Novosti.

Wbrew przyjętej praktyce deportacja w poniedziałek się nie odbyła. Zamiast tego Policja Imigracyjna Tajlandii rozpoczęła negocjacje z Ambasadą Arabii Saudyjskiej. Przedstawiciele placówki poinformowali, że ojciec dziewczyny jest gotów pojechać do Bangkoku, żeby osobiście przywieźć córkę do domu.

Jak podają tajlandzkie media, we wtorek rano pracownicy Policji Imigracyjnej próbowali przeprowadzić deportację, jednak dziewczyna zabarykadowała się w pokoju hotelowym w strefie tranzytowej.

Po pewnym czasie na lotnisko przybył szef Policji Imigracyjnej Tajlandii, generał Surachet Hakparn, który po rozmowie z dziewczyną ogłosił: „Nie możemy wysyłać człowieka na śmierć. W takiej sytuacji nie możemy odesłać jej do ojczyzny wbrew jej woli" — powiedział.

Wkrótce po tym oświadczeniu na lotnisko przybyli pracownicy ONZ i wyprowadzili uciekinierkę z budynku lotniska. „ONZ udzieli obywatelce Arabii Saudyjskiej czasowego azylu i przyzna miejsce czasowego pobytu w Bangkoku. My ze swojej strony pomożemy zapewnić jej ochronę w ciągu tych pięciu dni" — powiedział dziennikarzom generał.

„Jeśli jej ojciec naprawdę przyjedzie do Bangkoku, to najpierw zapytamy ją, czy chce się z nim spotkać" — dodał Hakparn, którego cytują tajlandzkie media.

„Delikatne" stosunki i błękitny diament

Działania tajlandzkich władz, które zezwoliły Saudyjce na pięciodniowy pobyt w kraju na odpowiedzialność ONZ, są nietypowe dla takich przypadków —  zwłaszcza kiedy chodzi o kraj, z jakim Tajlandia ma bardzo „delikatne" stosunki — piszą lokalne media.

W 1989 roku ranga relacji dyplomatycznych między Tajlandią i Arabią Saudyjską została obniżona do szczebla chargé d'affaires po tym, jak w kraju zamordowano dwóch dyplomatów z Ambasady Arabii Saudyjskiej i saudyjskiego biznesmena, przyjaciela rodziny królewskiej. Zabici prowadzili w Bangkoku dochodzenie ws. kradzieży klejnotów z saudyjskiego pałacu królewskiego, której dokonał tajski pracownik, między innymi dużego błękitnego diamentu. Sprawa tych zabójstw do tej pory nie została rozwiązana.

Zobacz również:

Saudyjski książę: Teraz wiemy, kto jest naszym przyjacielem, a kto wrogiem
MSZ Arabii Saudyjskiej o zabójstwie Chaszodżdżiego
Książę saudyjski: „Rosja i Chiny wycofają się ze światowego rynku ropy naftowej"
Tagi:
ONZ, Tajlandia, Arabia Saudyjska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz