Widgets Magazine
02:59 22 Październik 2019
Widok na stare miasto w Sarajewie, Bośnia i Hercegowina

NATO nie porzuca prób „wchłonięcia" Bośni

© Fotolia / Dabldy
Świat
Krótki link
6028
Subskrybuj nas na

Bośniaccy Serbowie na czele z Miloradem Dodikiem blokują początki przygotowań do akcesji Bośni i Hercegowiny do NATO, do którego kraj zaproszono pod koniec ubiegłego roku. Sojusz się nie poddaje i próbuje znaleźć metody wywarcia wpływu na Republikę Serbską, „maniąc" ją przykładem Serbii - pisze dla „Sputnik.Srbija" Brankica Ristic.

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo zwrócił się 8 stycznia do członków Prezydium Bośni i Hercegowiny z listem wzywającym politycznych liderów kraju, reprezentujących interesy trzech zamieszkujących ją narodów, Serbów, Chorwatów i Bośniaków, by przyjęli Roczny Narodowy Program Współpracy i przystąpili do realizacji Planu Działań na rzecz Członkostwa w NATO.

Ale żeby uruchomić ten mechanizm Sarajewo musi przyjąć „szczodrą propozycję" NATO i potwierdzić swoje zainteresowanie współpracą, co nie ma miejsca przez fakt, że serbski członek Prezydium Milorad Dodik jest przeciwnikiem atlantyckiej integracji.

Żeby umocnić antynatowską pozycję bośniackich Serbów, w październiku 2017 roku parlament Republiki Serbskiej przyjął rezolucję o zbrojnej neutralności, blokując Bośni i Hercegowinie drogę do NATO, bowiem kraj na mocy porozumienia z Dayton z 1995 roku składa się z dwóch równoprawnych jednostek, Republiki Serbskiej i Federacji Bośni i Hercegowiny, a przyjęcie tak ważnej decyzjijest de facto niemożliwe przy zatwierdzonej na poziomie ustawodawczym zbrojnej neutralności jednej z nich.

W swoim przemówieniu do Prezydium BiH Pompeo podkreślił, że utrzymująca neutralność zbrojną Serbia współpracuje mimo to z Sojuszem i uczestniczy we wspólnych ćwiczeniach w celu poprawy koordynacji działań między armią Serbii i siłami zbrojnymi NATO. Szef Sojuszu zauważył, że nie widzi powodu, dla którego Sarajewo nie mogłoby pójść za przykładem Belgradu.

Analityk wojskowy z Republiki Serbskiej Gostimir Popovic w rozmowie ze Sputnikiem zauważa, że naiwne byłoby traktowanie słów Pompeo jako „kapitulację" NATO i jego rezygnację z planów wciągnięcia BiH do Sojuszu. Zdaniem eksperta przy pomocy komplementów pod adresem Serbii i nawoływań do czerpania z jej doświadczenia Pompeo „przymila się" Serbom z BiH, licząc na naturalne sympatie do „starszego brata". Na koniec Popovic przypomina, że Narodowy Program Współpracy to tylko zaproszenie, sygnał o tym, że państwu daje się „zielone światło" dla uruchomienia Planu Działań na rzecz Członkostwa, a nie dla automatycznej akcesji do NATO.

 

Zobacz również:

Dwa tygodnie - dwie porażki Zachodu. Gdzie się zatrzyma bałkańskie wahadło?
Czyje drony będą latać nad Bałkanami? (wideo, foto)
Bałkany mogą stać się „parkingiem dla migrantów”
Tagi:
sojusz, NATO, Milorad Dodik, Mike Pompeo, Republika Serbska, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina, Bałkany, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz