18:44 19 Marzec 2019
Asteroida zmierzająca w kierunku Ziemi

Czesi mogą uratować Ziemię przed armagedonem

CC0 / Pixabay
Świat
Krótki link
2103

W 2023 roku pod egidą Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) startuje misja kosmiczna Hera, która oceni rezultaty pierwszej w historii próby zmiany toru lotu planetoidy. Kluczową rolę będą w niej odgrywać czescy naukowcy.

Szczegółowa analiza misji pokaże, czy będzie ona mogła przynieść jeszcze inne korzyści, oprócz uratowania planety przed destrukcyjną siłą ciała kosmicznego.

Sputnik skontaktował się z ekspertem Instytutu Geologicznego Akademii Nauk Republiki Czeskiej (Geologický ústav AV ČR), doktorem Tomasem Kohoutem, który bierze udział w projekcie jako główny specjalista ds. nanosatelity APEX, będącego częścią misji Hera.

 „Meteoryt, który spadł na Ziemię pod koniec okresu kredy (około 66 mln lat temu) i spowodował wymieranie dinozaurów, miał rozmiary kilku kilometrów. Tymczasem jak wiemy średnica 99% meteorytów, które zbliżają się do Ziemi, osiąga ponad 1 km" — mówi doktor Kohout.

Dla porównania — meteoryt tunguski miał średnicę ok. 50 m, a czelabiński — ok. 20.

„20 metrów to prawdopodobnie granica, kiedy asteroida nie stwarza poważnego zagrożenia" — dodał. Ale naukowcy znają tylko 1% tych mnieszych planetoid o średnicy ok. 50 m.

W przypadku, kiedy astronomowie odkrywają niebezpieczną asteroidę, która może uderzyć w Ziemię, należy znaleźć sposób, jak uratować naszą planetę — podkreślił uczony.

Naukowcy w obliczu takiego zagrożenia zaczęli zastanawiać się nad tym, jak zmienić trajektorię potencjalnie niebezpiecznych asteroid. NASA i ESA opracowały projekt AIDA (Asteroid Impact & Deflection Assessment), w ramach którego spróbują zmienić nie tylko tor lotu planetoid, ale przeprowadzą także dokładną analizę całego eksperymentu.

W 2022 roku w asteroidę Didymos, która znajduje się w odległości ok. 10. mln km od Ziemi uderzy amerykańska sonda DART (Double Asteroid Redirection Tes).

„Europejska sonda zbada, krater jakiej wielkości zostawi na asteroidzie DART" — mówi Kohout.

Nanosatelita APEX, opracowana przez szwedzko-fińsko-czesko-niemieckie konsorcjum przy udziale naukowców z z Instytutu Geologicznego Akademii Nauk Republiki Czeskiej i czeskiej firmy Space Systems Czech, przeprowadzi dokładną analizę powierzchni i struktury wewnętrznej asteroidy.

Sonda APEX jest bardzo mała i wszystkie jej urządzenia są miniaturowe. Pozwala to na przeprowadzenie bardziej ryzykownych manewrów na o wiele niższej orbicie. Sonda spróbuje nawet wylądować.

 „Chcemy również sprawdzić, czy w przyszłości będziemy mogli wykorzystywać takie małe sondy do badania planet lub asteroid. Ponieważ sonda jest niewielka, jest również tańsza" — podkreślił Kohout.

APEX ma funkcjonować całkowicie autonomiczne i łączność z Ziemią będzie realizowana wyłącznie przy pomocy macierzystej sondy Hera, z którą centrum będzie się kontaktować tylko raz dziennie.

Cały projekt AIDA jest jednak dość nietypowy, biorąc pod uwagę fakt, że DART leci w stronę asteroidy praktycznie „w ciemno". Chociaż obserwacja Didymosa jest prowadzona z powodzeniem z Ziemi, to Hera znajdzie dokładniejsze informacje na temat składu czy wagi planetoidy.

Analiza skutków zderzenia jest bardzo ważna nie tylko dla oszacowania, jak bardzo asteroida zboczy ze swojej trajektorii. Po zderzeniu z sondą DART pojawi się możliwość zajrzenia pod powierzchnię asteroidy.

„Zazwyczaj powierzchnia ciał, nieposiadających atmosfery, narażona jest na oddziaływanie wiatru słonecznego i dochodzi do tak zwanego «wietrzenia kosmicznego». Dzięki nadajnikowi DART można będzie zobaczyć różnicę między świeżą powierzchnią, która powstanie w rezultacie zderzenia i tą zwietrzoną" — mówi naukowiec.

To wydarzenie ma również ogromne znaczenie z punktu widzenia potencjalnego wydobycia surowców, które mogą zakończyć się na Ziemi już w najbliższej przyszłości.

„Obecnie przeważa trend stopniowego odejścia od paliw kopalnianych i większego wykorzystywania energii elektrycznej. Do tego potrzeba jednak dużo drogocennych metali. W czasie kształtowania się Ziemi wniknęły one do jądra, na razie w skorupie ziemskiej nie ma ich tak dużo. Są one potrzebne do produkcji baterii, magnesów i silników. Jednak ich koncetracja w skorupie Ziemi jest bardzo mała — podkreśla Kohout. Za jakieś 10-20 lat skorupy ziemskiej nie wystarczy, żeby pokryć zapotrzebowanie na elektronikę, baterie itd." — dodał.

Jednak na asteroidach te procesy przebiegały inaczej. Pierwiastki, które są nam potrzebne, można znaleźć właśnie na ich powierzchni.

Za kilkadziesiąt lat będziemy musieli szukać miejsca, skąd można czerpać dodatkowe zasoby dla naszej cywilizacji. Asteroidy to jedno z miejsc, gdzie moglibyśmy je znaleźć — powiedział Kohout.

Magnetar wytwarzający szybkie błyski radiowe
© Zdjęcie : Sputnik/Alina Polyanina/Depositphotos
Jak wynika z bazy danych Asterank, gdzie umieszczono potencjalnie przydatne asteroidy, Didymos zajmuje piąte miejsce pod względem efektywności gospodarczej. Zadaniem sondy APEX będzie określenie, ile żelaza i niklu, których zapasy będą z biegiem czasu rosnąć, znajduje się na tej asteroidzie.

„W przyszłości, jeśli ktoś będzie chciał wykorzystać asteroidy, będzie mógł wybrać kilka wariantów i wypełnić misję rozpoznawczą, która będzie składać się z kilku niedużych sond. Dotrą do wybranych planetoid i je szczegółowo przeanalizują. Trwa właśnie proces opracowywania tej technologii" — podsumował Kohout.

Zobacz również:

Utracono kontakt z jedynym rosyjskim radioteleskopem kosmicznym
„Obserwacje z kosmosu” pomogą ukraińskim jednostkom przepływać przez Cieśninę Kerczeńską
Pierwsi turyści polecą w Kosmos już na początku 2019 roku
Tagi:
asteroida, kosmos, Ziemia, Czechy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz