17:11 25 Marzec 2019
Kometa

Planeta X gigantycznym rojem komet?

© Fotolia / Tryfonov
Świat
Krótki link
1111

Tajemnicza „planeta X” może nie być gazowym olbrzymem, lecz dziwnym pierścieniem lub rojem wielu komet i planet karłowatych. Taki wniosek wysnuli astronomowie, którzy opublikowali artykuł w czasopiśmie Astronomical Journal.

„Jeśli usuniemy «planetę X» i zastąpimy ją losowym zbiorem mniejszych obiektów rozproszonych na dużym obszarze, ich kolektywne interakcje mogą z łatwością wytłumaczyć te niezwykłe wydłużone orbity, które obserwujemy w niektórych obiektach znajdujących się za orbitą Neptuna” — powiedział Antranik Sefilian z Uniwersytetu Cambridge (Wielka Brytania).

Na początku stycznia 2016 roku dwaj znani planetolodzy, Michael Brown i Konstantin Batygin, ogłosili, że udało im się obliczyć pozycję tajemniczej „planety X” — dziewiątej planety Układu Słonecznego, oddalonej o 41 miliardów kilometrów od Słońca i ważącej 10 razy więcej niż Ziemia.

Ze względu na ogromny dystans do tej planety — jeden obieg wokół Słońca „planeta X”, według naukowców, wykonuje w ciągu 15 tysięcy lat — wciąż nie wiemy, gdzie się znajduje. Co więcej, nie mamy dowodów na jej istnienie, poza dziwną naturą ruchu wielu planet karłowatych i asteroid w Pasie Kuipera.

Astronomowie dostarczyli nowych dowodów na to, że tajemnicza i jeszcze nie odkryta „planeta X” na obrzeżach Układu Słonecznego mogła uformować się w innym systemie gwiezdnym i później zostać „skradziona” przez Słońce.

Jak dotąd nie znaleziono „planety X”, ale pod koniec zeszłego roku Brown powiedział, że jego zespół ma duże szanse, aby ją znaleźć w danych uzyskanych z ostatnich obserwacji, które astronomowie przeprowadzili za pomocą teleskopu Subaru na Hawajach. Jednocześnie zauważył, że odkrycia nowych planet karłowatych o niezwykłych orbitach nie pozostawiają wątpliwości, że ona istnieje.

Sefilian i jego współpracownik Jihad Touma z Amerykańskiego Uniwersytetu w Bejrucie (Liban) zastanawiali się, dlaczego poszukiwania „planety X” zajęły tak dużo czasu i jeszcze się nie zakończyły. Zasugerowali, że może to być nie pojedyncza olbrzymia planeta, lecz skupisko innych obiektów.

„Kiedy obserwujemy światy innych gwiazd, często badamy ich właściwości, analizując kształt i strukturę dysku protoplanetarnego otaczającego gwiazdę. Gdybyśmy jednak byli w jego środku, nigdy byśmy tego nie zobaczyli” — kontynuuje brytyjski astronom.

Kierując się tą ideą, Touma i Sefilian obliczyli minimalną masę, jaką musi mieć dysk lub chmura planet karłowatych, asteroid i komet, aby zmusić 23 znane obiekty transneptunowe do poruszania się po orbitach, na których znajdują się dzisiaj.

Jak się okazało, wymaga to stosunkowo małego dysku, którego masa jest w przybliżeniu porównywalna do szacowanej masy „planety X” i którego materia jest rozłożona na nim niezwykle nierównomiernie.

Pomimo tego, że szacunek ten przekracza zmierzoną masę wszystkich obiektów za orbitą Neptuna o około dwa rzędy wielkości, Sefilian i Touma uważają, że istnienie takiego dysku jest bardziej prawdopodobne, niż odkrycie „planety X”.

Ta pewność wynika z faktu, że taki scenariusz rozwiązuje wiele innych problemów związanych z „nieprawidłowymi” orbitami kilku planet karłowatych, takich jak 2013 SY99. Z drugiej strony niewykluczone, że „planeta X” i rój małych ciał niebieskich istnieją jednocześnie, podsumowuje Sefilian.

Zobacz również:

Karłowata planeta Ceres zaskoczyła badaczy
Nowa planeta w Wielkiej Niedźwiedzicy
NASA: Ceres to „żywa" planeta
Tagi:
Planeta X
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz