21:37 11 Grudzień 2019
obóz koncentracyjny Mauthausen, Austria

Ucieczka z bloku śmierci obozu koncentracyjnego Mauthausen: co przysięgli więźniowie

© AFP 2019 / Joe Klamar
Świat
Krótki link
2242
Subskrybuj nas na

W lutym 1945 roku radzieccy oficerowie zdołali uciec z bloku śmierci nr 20 obozu koncentracyjnego Mauthausen. Ci, którzy przeżyli, złożyli przysięgę, że opowiedzą Ojczyznie całą prawdę o faszystowskich zbrodniach. Do redakcji Sputnika trafił list od jednego z nich adresowany do Nikity Chruszczowa.

Rakieta „Awangard
© Sputnik . The Ministry of Defence of the Russian Federation
Były więzien opowiada w nim o przysiędze i prosi o pomoc w zachowaniu pamięci o tym bohaterskim czynie.

To mógłby być scenariusz filmu, przerażającego swoją genialnością, ale dla więźniów obozu koncentracyjnego Mauthausen wydarzenia, opisane w liście były tragiczną, fatalną rzeczywistością. Według oficjalnych danych, od 1938 do 1945 roku w obozie tym zamordowano 122 766 osób, z których 32 180 to obywatele radzieccy.

Szczególnie straszny był los tych, którzy trafili do bloku numer 2, lub bloku K, od słowa „Kugel”, czyli kula. Ludzie w bloku K wypalali się w ciagu dwóch lub trzech tygodni. W styczniu 1945 roku sprowadzono tu „świeżą krew”, głównie radzieckich pilotów.

Co najmniej siedmiu z nich udało się uratować z „polowania na zające Mühlviertel” — śmiertelnego polowania na zbiegłych więźniów — po tym, jak ponad 500 osób próbowało uciec w nocy z drugiego na trzeciego lutego. Tylko czterystu dziewiętnastu z nich uciekło z obozu koncentracyjnego, reszta została zastrzelona podczas próby szturmu na fortecę lub została rozszarapna przez psy.

Do redakcji Sputnika trafił list jednego z ocalałych, Iwana Bitiukowa, adresowany do Nikity Chruszczowa. List został znaleziony przez jednego z czytelników w Archiwum Państwowym Federacji Rosyjskiej. Chruszczow, jak wiadomo, stracił na wojnie swojego syna, pilota. 

W liście z 10 kwietnia 1960 roku Bitiukow prosi lidera Związku Radzieckiego o pomoc w zachowaniu pamięci o poległych towarzyszach i o pomoc w rozpowszechnianiu ich historii wśród obywateli radzieckich. 2 lutego przed ucieczką, więźniowie bloku śmierci poprzysięgli sobie:

„Jeśli wszyscy doczekamy się wykonania wyroku, faszyści ukryją swoje bezprecedensowe w historii potworności mordu na nieuzbrojonych oficerach. Ale jeśli choć ktoś z nas pozostanie przy życiu, to musi opowiedzieć Ojczyźnie i rodzinom prawdę o bloku śmierci numer 20, którego imię pokrywają faszystowskie barbarzyństwo, tortury, krew, ludzkie udręki, śmierć i prawdziwa ludzka odwaga. Towarzysze! Komuniści! Nigdy nie zapomnimy naszego bohaterstwa”.

„Płaczę z powodu tych torturowanych, uduszonych w komorach gazowych, zabitych podczas szturmu na mury bloku, zastrzelonych podczas masowej ucieczki, zadźganych widłami w sianie, rozszarpanymi przez psy, zmarłymi z tortur, głodu i wycieńczenia podczas ucieczki przed faszystowskim wrogiem i przemieszczaniu się po faszystowskich ziemiach”, pisze Bitiukow w swoim liście.

„Płaczę po tych zmarłych i żywych, z których ciał płynęła krew rosyjska, o tych, którzy szturmowali faszystowską fortecę i pozostali wiernymi synami naszej ukochanej Ojczyzny aż do końca swoich dni”.

„Legenda Dwudziestego Bloku” Siergieja Smirnowa to jedna z niewielu kronik o ucieczce: opowiada historię Iwana Bitiukowa. W czasie wojny był kapitanem sił powietrznych, w 1943 roku podczas bitwy o Kuban, staranował niemiecki samolot i został zmuszony do lądowania na terytorium wroga. Próbował dotrzeć do wschodniej linii frontu, ale został ranny i wzięty do niewoli. Przeszedł przez kilka obozów, z powodzeniem raz uciekł, walczył ramię w ramię z czechosłowackimi partyzantami i znów dostał się w ręce nazistów. Tym razem czekał na niego blok nr 20 obozu koncentracyjnego Mauthausen…

Powstancy zdobyli broń. A przynajmniej to, co mogło ją zastąpić: płyty chodnikowe. Deszcz kamieni miał uderzyć w wieże strażników z karabinami maszynowymi. Główną bronią były dwie gaśnice zawieszone w sypialniach koszar. Kilku więźniów miało podbiec do stóp strażnicy i skierować strumień piany na twarze esesmanów, aby atakująca grupa mogła w międzyczasie wspiąć się na wieżę i zająć karabiny maszynowe.

Iwan Bitiukow uciekł z obozu ze swoim przyjacielem Wiktorem Ukraincewem. Przez kilka godzin przedostawali się przez ciemność, coraz dalej od obozu, aż wreszcie znaleźli się na obrzeżach austriackiego miasteczka Holzleiten, niedaleko od rezydencji burmistrza, fanatycznego nazisty. Wślizgnęli się do stodoły na terenie jego rezydencji i natknęli się na śpiących ludzi, którzy nie podnieśli alarmu. Byli to robotnicy polowi burmistrza, obywatele radzieccy Wasilij Logowiczowski i Leonid Szaszero, a także Polak Mietek, siłą odcięci od swoich rodzinnych miejsc. Od razu uświadomili sobie, że przed nimi byli więźniowie, którzy uciekli z Mauthausen i chronili ich. „Burmistrz był zajęty szukaniem osób, które uciekły z Mauthausen, w dzień i w nocy, ale nigdy nie przyszło mu do głowy, że strych jego domu stał się schronieniem dla rebeliantów”, wspomina Bitiukow w liście.

Wkrótce musieli się rozstać: wpadli w niemiecką zasadzkę. Ukraincewa złapano. Znając język polski, udawał Polaka Jana Grusznickiego, wytrzymał wszystkie pobicia i tortury podczas przesłuchań, a wreszcie ponownie znalazł się w Mauthausen, tym razem w polskim bloku. Tu przeżył aż do wyzwolenia obozu koncentracyjnego i dopiero wtedy wyznał swoim towarzyszom, że był jednym z tych, którzy uciekli z bloku śmierci. Iwan Bitiukow natomiast długo kierował się na wschód i już na terytorium Czechosłowacji spotkał się z następującymi wojskami radzieckimi.

Dwa lata po napisaniu listu, jesienią 1962 roku, do Moskwy przybyli byli więźniowie bloku śmierci nr 20. Teraz mieli możliwość spełnić przysięgę złożoną towarzyszom. Pojawili się w moskiewskiej telewizji przed milionami radzieckich obywateli. Zostali przyjęci przez ówczesnego wiceministra obrony ZSRR, marszałka Związku Radzieckiego, Wasyla Czujkowa. 

Żaden z uczestników powstania nie otrzymał medalu ani orderu. Nie nakręcono o nich ani jednego filmu, nie napisano ani jednej książki. W czasach Stalina przebywanie w obozie koncentracyjnym było uważane za hańbę.

Zobacz również:

77. rocznica pierwszej w Europie masowej ucieczki z obozu koncentracyjnego
94-letni strażnik z obozu koncentracyjnego Stutthof stanął przed sądem
Obóz koncentracyjny Auschwitz obchodzi 73. rocznicę wyzwolenia
W Rosji pojawi się pomnik bohaterów oporu w obozach koncentracyjnych
Tagi:
obóz koncentracyjny, ucieczka, historia, Związek Radziecki, Niemcy, Austria
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz