22:03 19 Listopad 2019
Widok na Brukselę, BelgiaLudmiła Kozłowska

Ludmiła Kozłowska śmiga po Brukseli

© Fotolia / Figurniy Sergey © Zdjęcie: Facebook/Lyudmyla Kozlovska
1 / 2
Świat
Krótki link
Autor
1115
Subskrybuj nas na

Deportowana z Polski prezes zarządu Fundacji „Otwarty Dialog” Ludmiła Kozłowska otrzymała wizę wjazdową i prawo pobytu w Belgii. „Czy to porażka polskich służb?” - pytają media. Odpowiedź zdaje się oczywista.

Widok na Kreml od strony rzeki Moskwy
© Sputnik . Evgeniya Novozhenova
We wrześniu 2018 niemiecka ambasada w Kijowie ominęła wydany przez Polskę zakaz wjazdu, wydając Kozłowskiej wizę z adnotacją „interes narodowy". Pozwolono jej przyjechać do Berlina, gdzie wzięła udział w konferencji dotyczącej populizmu w Europie Środkowej. Później Belgia wydała jej wizę wjazdową na podobnych zasadach. Kozłowska miała prelekcję na temat polskiego sądownictwa w Parlamencie Europejskim. Teraz okazuje się, że deportowana z Polski Ukrainka otrzymała prawo pobytu w Belgii.

— Stosując kontrolę operacyjną nie powinniśmy działać na zasadzie „co nagle to po diable" — stwierdził Jerzy Dziewulski, komentując sprawę Kozłowskiej na antenie TVN24 w programie „Tak jest". — Sprawa Kozłowskiej była cienko udokumentowana, a w tej sprawie interweniował sam prezydent. Patrząc na nią mam pewne wątpliwości. ABW, która jest poważną służbą, powinna mieć w ręku naprawdę silne argumenty, kiedy dowiadujemy się, że Belgowie wydają jej pozwolenie.

W programie prowadzonym przez Andrzeja Morozowskiego wyszedł na jaw ten sam problem, który zaistniał w przypadku Leonida Swiridowa: utajnienie dokumentów w procesie administracyjnym, nadmierne zaufanie wobec służb.

Kraje Unii Europejskiej są zaniepokojone tego rodzaju praktykami, stąd ich sympatia po stronie Ukrainki. Kiedy jeszcze poskarżyła się, że jest opozycjonistką represjonowaną przez totalitarny rząd, miała sympatię UE praktycznie w kieszeni. Ponadto Kijów w świadomości unijnych urzędników nadal pozostaje terenem znajdującym się praktycznie pod zaborem Kremla. Stąd prawdziwe kombo: obywatelka Ukrainy, bojowniczka o prawa człowieka, bezpodstawnie oskarżana o próbę obalenia rządu, prześladowana przez złych Rosjan i równie złych, skonfliktowanych z nimi Polaków.

Jerzy Dziewulski zwrócił uwagę na to samo, na co wskazała większość komentatorów przyglądających się tej sprawie: polski MSZ rozpętał na Twitterze prawdziwą wirtualną wojnę z Kozłowską, a ABW działało w ekspresowym tempie, przez co spotęgowano wrażenie, że represje te są motywowane czysto politycznie. Zwłaszcza, że antyszpiegowska gorączka panuje dziś w całej Europie.

Jednak wiceminister Cichocki, łącząc na Twitterze sprawę Kozłowskiej z atakiem na Siergieja Skripala w Salisbury, wykazał się absurdalną ignorancją i z pewnością nie pomógł polskiemu ministerstwu w podwyższeniu wiarygodności. W przypadku Kozłowskiej zarówno jej oskarżyciele, jak i obrońcy, wywołali międzynarodową panikę.

Jak słusznie zauważyła „Gazeta Wyborcza" (stojąca z kolei murem po stronie Kozłowskiej), „Ukrainka może sobie pogratulować. Jeszcze półtora roku temu nie była tak sławna".

Zostawmy już panią Kozłowską. Ona naprawdę doskonale sobie poradzi.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Na Ukrainie odkryto „zalążki Europy”
Rosja podała warunki tranzytu gazu przez Ukrainę
Ukraina: Mleko skondensowane na cześć żon liderów UPA
Tagi:
pozwolenie, prawo pobytu, deportacja, TVN24, Gazeta Wyborcza, Jerzy Dziewulski, Andrzej Morozowski, Ludmiła Kozłowska, Leonid Swiridow, Belgia, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz