02:53 18 Listopad 2019
Wenecja

„Pięknie, ale żyć bym tu nie chciał”. Jak naprawdę żyją wenecjanie?

© Zdjęcie: Dukas Ju
Świat
Krótki link
0 141
Subskrybuj nas na

Wenecja to miasto zbudowane 15 wieków temu na wyspach. Wyspy wystają pośrodku laguny cztery kilometry od lądu i są połączone z nią mostem. Gdy turysta chodzi po chodniku, pod nogami ma przewody telefoniczne, rury gazowe, prąd i wodociąg.

Jeszcze niżej są kamienne fundamenty budynków, a pod nimi pale wbite w dno morskie. To tysiącletni las alpejski, na którym stoi miasto z całym swoim bogactwem. Okamieniałe od soli pnie przylegają do dna, z którego przez wiele lat pompowana była świeża woda, i teraz Wenecja tonie.

Często można się nie martwić i rozwiązać problem za pomocą kaloszy, ale jeszcze 20-30 cm i wtedy wszystko będzie unosić się na wodzie. Około poziomu 180 centymetrów woda wzrośnie do pasa i będzie uderzać w okna sklepów z pamiątkami, unosząc weneckie szczury do morza, przedzierając się na pierwsze piętra muzeów i zasłaniając dzieła sztuki na dziesiątki lat.

Nie ma tu żadnej prostej dzwonnicy — wszystkie są krzywe; jak i drzwi domów, szczególnie w obszarze Rialto. Budynki są ściskane od wewnątrz żelaznymi zaciskami, aby ściany nie rozpadły się w różnych kierunkach. Kamienne balustrady i pęknięcia na elewacjach są mocowane za pomocą metalowych uchwytów. Podłogi są układane w specjalny sposób w celu złagodzenia efektu osiadania gleby, ale to nie pomaga domom, które mają po trzy piętra. 

W Wenecji trwa niekończące się przetwarzanie już istniejącej przestrzeni. W tak ciasnych warunkach Wenecjanie po mistrzowsku oszczędzają przestrzeń, nie pozbawiając się drobnych radości. W niektórych zaułkach, gdzie ledwie może się wyminąć dwoje ludzi, okna drugich pięter są od siebie w takiej odległości, że wyglądając, można uścisnąć dłoń sąsiadowi. Wydaje się to niewiarygodne, ale nawet miejscowi wciąż wpadają w zakamarki i ślepe zaułki, jak gdyby wciąż zmieniało sie ich położenie. Nie ma tu prostych tras, tylko linie łamane, a piesi muszą ciągle przesuwać się na boki, dostosowując kierunek do dużej wody.

Daleko od Wielkiego Lądu, który jest o wiele bardziej brzydki, ale przystosowany do życia, Wenecjanie stworzyli tę kruchą wspaniałość bez względu na codzienne trudności. Oczywiście, życie tutaj nie jest bajką i nawet studenci mają bóle stawów z powodu wszechobecnej wilgoci. Uniwersytet Wenecki znajduje się w dawnych pałacach rozrzuconych w całym mieście, ale ci, którzy nie mają szczęścia, słuchają wykładów na temat filozofii indyjskiej na pierwszym piętrze, na terenie dawnych magazynów. Wilgoć unosi się nad wodą, nauczyciele skarżą się na łamanie w kościach i nikt nie zyskuje na tym podczas egzaminów.

Wenecja ma wszystko — fabryki, biura z podwieszanymi sufitami, szkoły jogi, gimnazjum z barokowym żyrandolem na suficie. I nawet lodowisko, jakby spadło z nieba na miniaturowy plac San Polo. Wenecja wyostrza percepcję rzeczywistości fizycznej, wymuszając dwa sposoby poruszania się: pieszo lub drogą wodną. W obu przypadkach rzeczywistość skrapla się wokół podróżnika, cisnąc powietrze i wodę: nie można nie wyczuć ruchu w przestrzeni. Dotarcie do pracy lub szkoły drogą morską jest medytacją, ale chodząc po mieście piechotą, odwiedzający natychmiast pojmują jego skalę i czerpią przyjemność ze świadomości granic. 

„Bella ma non ci vivrei” („Pięknie, ale żyć bym tu nie chciał”) można usłyszeć wszędzie w centrum. Ta fraza w różnych językach pobrzmiewa z ust turystów, którzy hałasując swoimi walizkami, wędrują po mieście z nadmuchanymi poduszkami na szyjach i telefonami w pogotowiu. Karmią sobą wnętrza weneckich hoteli, wchodzą i wychodzą z restauracji, ustępują sobie nawzajem, kupują lody po wygórowanych cenach i wzdychają: „Turystyka to takie męczące zajęcie!”

Zobacz również:

Czarna turystyka
Po szczepionki do Europy: Na Ukrainie pojawiła się „turystyka szczepionkowa"
Turystyka w Iraku
„Niezbadana strefa" - turystyka na Antarktydzie
Tagi:
warunki życia, ból, powodzie, uniwersytet, student, turystyka, Wenecja, Włochy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz