Widgets Magazine
08:00 16 Lipiec 2019
Rój meteorytów Perseidy

Nasze Słońce ma sobowtóra?

© Sputnik . Vladimir Astapkovich
Świat
Krótki link
0 63

Tylko bez obaw: żaden koniec świata nam jutro nie grozi (przynajmniej z tego powodu). Mistyfikacje nie są domeną astronomów. Uczeni operują modelami, liczbami i formułami. Wynik zadziwił: nasze Słońce powinno mieć siostrę.

Przez ostatnie 20 lat ludzi straszono tymi armagedonami niejednokrotnie. Ale, jak widzimy, wszyscy są cali i zdrowi. Apokalipsa, nawet jeśli się zdarzała, to tylko w gospodarce i polityce. Za to oddzielne podziękowania dla władz.

Mistyfikatorzy nazywają Nemesis tajemniczą ciemną gwiazdą (jak powiedzieliby uczeni, to albo brązowy, albo czerwony karzeł). Nemesis jest bardzo małą i chłodną gwiazdą, dlatego astronomowie nie mogą jej w żaden sposób dojrzeć. I oto raz na 27 mln lat Nemesis miałaby zbliżać się do Ziemi na minimalną odległość, wywołując ogromny strumień asteroid lecących w stronę Słońca. Właśnie za sprawką Nemesis wyginęły dinozaury – twierdzą teoretycy nauk mistycznych. Czy rzeczywiście tak było? To już kwestia filozoficzna. Nie widzieliśmy tego obiektu, więc możemy rozważać na wszelkie możliwe sposoby, spierając się i broniąc swojego punktu widzenia.

Steven Stahler z UC Berkeley Department of Astronomy twierdzi, że prawdopodobieństwo tego, że Słońce ma sobowtóra wynosi praktycznie 100%. Stahler może pozwolić sobie na takie słowa, bo modelowanie statystyczne przeprowadzone przez ośrodek na Obłoku Molekularnym Perseusza dało zadziwiające rezultaty. Podobne do Słońca gwiazdy zawsze rodzą się parami.

To tak zwane oddalone systemy binarne. Pokrótce mówiąc, gwiazdy powstają w odległości 500 AU od siebie (tzn. w odległości 500 razy większej niż od Ziemi do Słońca).

Matematyczny model mgławicy w gwiazdozbiorze Perseusza (600 lat świetlnych od nas) dał takie wyniki. Struktura tej mgławicy jest możliwa tylko w przypadku, jeśli gwiazdy formowały się parami. W innych wariantach rozwoju wypadków wszystko wyglądałoby inaczej.

W 60% przypadków tacy towarzysze ulegają rozpadowi. To oznacza, że jeśli nie widzimy w pobliżu żadnego sąsiada, to Nemesis utraciła kontakt ze Słońcem. Tak, gwiazdy ukształtowały się razem, ale potem, pod wpływem sił grawitacyjnych i przyśpieszenia, oddaliły się od siebie. Nie wiadomo, gdzie przebywa teraz gwiazda. Możliwe, że analiza chemiczna najbliższych nam gwiazd da jakąś podpowiedź. To mało prawdopodobne, ale możliwe. Zresztą Nemesis być może jest gdzieś w odległości 500-5000 lat świetlnych od nas. A kandydatów są tysiące.

Rozpad podwójnego systemu następuje w pierwszych kilku milionach lat po tym, jak powstał. Dlatego stwierdzenie, że katastrofy na Ziemi raz na 30 mln lat wywołuje Nemesis są bezpodstawne. Słońce przecież ma co najmniej 4,5 mld lat.

Zobacz również:

Odkryto żelazną planetę, która przeżyła „atak” martwej gwiazdy
Początek Armagedonu? Na niebie we Włoszech ukazał się Chrystus (foto)
Apokalipsa nastąpi w dzień prawosławnej Wielkanocy
Tagi:
gwiazda, Słońce
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz