Widgets Magazine
03:38 19 Lipiec 2019
Świat
Krótki link
3557

Pod koniec 2018 roku geologów na całym świecie zaskoczyło tajemnicze zjawisko sejsmiczne, które wstrząsneło dosłownie całą Ziemią nie przypomina żadnego zjawiska, występującego do tej pory. Naukowcy cały czas nie są pewni, co to mogło być. W tym tygodniu zespół francuskich specjalistów opublikował badanie anomalii sejsmicznej, które daje kilka podpowiedzi co do jej pochodzenia, ale ostatecznie stawia więcej pytań, niż udziela odpowiedzi.

Co takiego  dzieje się głęboko we wnętrzu Ziemi?

Epicentrum anomalii sejsmicznej z 2018 roku znajdowało się niedaleko od wybrzeża Majotty, niedużego archipelagu na Oceanie Indyjskim. Polegała ona na długich impulsach fal o bardzo niskich częstotliwościach, o wiele niższych od progu percepcji człowieka, ale na tyle silnych, żeby rejestrowały je urządzenia sejsmiczne. Wygląda na to, że impulsy nie były wywołane trzęsieniami ziemi, przynajmniej tymi ich typami, jakie znamy – ale nie były jednocześnie spowodowane przez człowieka.

Jak odkryli geolodzy, Majotta tonie aż o 9 mm miesięcznie, a także dryfuje na wschód z prędkością ok 16 mm. Ta obserwacja potwierdza najwyraźniej nową hipotezę, że wydarzenie z 2018 roku było wywołane podwodnym zjawiskiem wulkanicznym, którego ludzkość do tej pory nie znała. Mogła być to „erupcja morska o największej mocy, jaką kiedykolwiek udokumentowano” - piszą naukowcy.

Jak uważają, doszło do niej pod dnem morskim na głębokości 28 km, a magma wyciekła w jakiś sposób do otaczających warstw osadowych, a nie do góry, dlatego na powierzchni niczego nie zaobserowano. Jeśli to prawda, to i tak wiele pytań odnośnie tego wydarzenia pozostaje bez odpowiedzi. W ciągu kilku miesięcy po odnotowanej anomalii sejsmicznej w oceanie pojawiały się martwe duże ryby - jeśli cała magma pozostała pod ziemią, to co je zabija? Co wywołuje impulsy o wysokich częstotliwościach, które zarejestrowano razem z falami o bardzo niskich częstotliwościach? I czy może to być związane z migracją wyspy na wschód?

© AFP 2019 / David Becker/Getty Images
Anomalia sejsmiczna 2018 roku jest tylko jednym z przykładów niedawnych niepokojących wydarzeń we wschodniej części Afryki, które stanowią powód, by przypuszczać, że pod powierzchnią Ziemi może dziać się coś naprawdę niedobrego. W ubiegłym roku zostało odkryte masywne pęknięcie we wschodniej części tego kontynentu, przechodzące przez Kenię i Somalię, co więcej szczelina powiększa się o 2,5 cm rocznie.

Kilka miesięcy wcześniej naukowcy opublikowali badanie tak zwanej „anomalii południowoatlantyckiej” – niewytłumaczalnego osłabienia pola magnetycznego Ziemi. Zakłada ono, że „jest coś dziwnego w granicy jądro-płaszcz Ziemi pod Afryką, która może mieć ważne znaczenie i oddziaływać na globalne pole magnetyczne”.

Zobacz również:

Zagadkowe dźwięki z dna oceanu. Uczeni nie mają pojęcia, co to jest
W rejonie zawalenia wzgórza pod Chabarowskiem wykryto anomalię
Podwodna erupcja może „wywrócić do góry nogami” naszą planetę
Tagi:
trzęsienie ziemi, geologia, Afryka
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz