Widgets Magazine
12:26 17 Wrzesień 2019
Chiński łazik Yuyu 2, który wylądował na Księżycu z chińską sondą Chang'e-4

Po co Chiny wysyłały sondę na ciemną stronę Księżyca?

© Zdjęcie: CNSA
Świat
Krótki link
8592
Subskrybuj nas na

O odwrotnej stronie Księżyca wiemy nie tak znów wiele. Ta cześć głównego satelity Ziemi nie była praktycznie zbadana, a teraz ludzkość ma szansę na to, by wykonać jeszcze jeden globalny krok w kierunku podboju kosmosu. Ta szansa pojawiła się dzięki chińskiemu łazikowi, który w styczniu zdołał bez większych problemów wylądować po „ciemnej” stronie Księżyca. Dlaczego to takie ważne, kto na tym zyska i czego w tym geście więcej – nauki czy polityki?

Przesłanki historyczne 

Oczywiści próby zbadania Księżyca i jego powierzchni, nawet tej skrytej przed naszymi oczyma, zaczęły się w chwili, gdy ludzkość z wolna zaczęła ujarzmiać przestrzeń komiczną. Oczywiście pierwsi w tej sferze, jak i wiele lat później, byli ZSRR i USA. Fakt, że podbój kosmosu był bardziej podyktowany patriotyzmem i chęcią pokazania swojemu przeciwnikowi zaawansowania badań naukowych w swoim państwie. To znaczy takie projekty, jak „Łuna 1” i „Łuna 2” miały na celu zademonstrowanie siły nauki radzieckiej.

Sukcesem projekty te nie zostały zwieńczone. Projekt „Łuna-2”, wyposażony w rozliczne instrumenty mające na celu wykrycie pola radiacyjnego wokół Sputnika, poniósł fiasko, jak tylko sonda dotknęła powierzchni Księżyca. Mówiąc prościej, radziecki aparat rozbił się zwyczajnie o nieprzystępną satelitę. Ale dla kierownictwa ZSRR to był kolejny postęp, bo znowu wyprzedził Amerykę.

Pod koniec lat 90. Rosja i USA znowu zaczęły rozwijać nowe programy kosmiczne mające na celu zagospodarowanie Księżyca, a także jej odwrotnej strony. I nikomu by nawet do głowy nie przyszło, że sukces w tym zakresie osiągną Chiny, które nie poświęcały się przecież badaniom Księżyca.

Tymczasem chińscy uczeni po prostu wykorzystali radzieckie i amerykańskie projekty, co pomogło im wysłać na orbitę Księżyca dwa aparaty wywiadowcze. To pomogło im w dokonaniu postępu historycznego.

Aparat Chang’e 4 

Siódmego grudnia ubiegłego roku Chiny uruchomiły kolejną misję kosmiczną mającą na celu podbój odwrotnej strony Księżyca. Jej pośredni etap zakończył się sukcesem już w styczniu tego roku. Aparat kosmiczny Chang’e 4 z powodzeniem wylądował na Księżycu, stając się pierwszym wysłannikiem Ziemi po „ciemnej” stronie Księżyca.

Pierwsze zdjęcie odwrotnej strony Księżyca, wykonane przez chiński aparat Chang'e-4 03.01.2019 r.
© AP Photo / China National Space Administration/Xinhua News Agency
Ale nie tylko to było celem Chińczyków. Przecież z chwilą lądowania Chang’e 4 rozpoczął nową misję zbadania nieznanej powierzchni Księżyca. Pierwszym dokonaniem stały się fotografie okolicy przysłane przez umocowany na aparacie łazik.
Ponadto uruchomiono eksperyment mający na celu sprawdzenie, jak w nowych warunkach rosnąć będą niektóre gatunki ziemniaków, na podobieństwo procesu pokazanego w filmie „Marsjanin”. Chińczycy zapewniają, że doświadczenia nie wywarły żadnego negatywnego wpływu na atmosferę samego satelity Ziemi i były dla niego bezpieczne.

A osiemnastego stycznia Chang’e 4 zakończył swoją misję, którą kierownictwo Chin uznało za udaną. Teraz, w celu dokładniejszego zbadania nie tylko „ciemnej”, ale też widocznej strony Księżyca, a także składu jej gruntu i innych substancji, opracowywany jest nowy program i nowy aparat Chang’e 5.

Co to da? 

Z pewnością taki postęp w nauce da współczesnym i przyszłym badaczom bogaty grunt pod dalsze misje kosmiczne. Zgodnie z planami Chin, zbadanie gruntu Księżyca, po pierwsze, pomoże uczonym w zrozumieniu, kiedy mniej więcej w przestrzeni kosmicznej i naszej atmosferze zaczął pojawiać się tlen. On z kolei był produktem czynności życiowych rozlicznych organizmów, a ta wiedza o ich orientacyjnych narodzinach będzie dużym krokiem w badaniu historii kosmosu.

Drugie odkrycie, które niesie ze sobą badanie gruntu Księżyca to możliwość ustalenia przybliżonej daty jednoczesnego obrotu Księżyca i Ziemi, przez co widzimy tylko jedną jego stronę. Ale dowiemy się tego wszystkiego dopiero za co najmniej pięć lat zgodnie z kolejnym chińskim programem kosmicznym.

Swoimi dokonaniami Chińczycy zrównali się zarówno ze Stanami Zjednoczonymi, jak i z Rosją. Ich wpływy w danej sferze będą więc rosnąć. Do tego wszystkiego, niezależnie od tego, jak duży będzie ten nowy krok w zagospodarowaniu kosmosu, przynosi on tak czy inaczej dużą sławę chińskiej nacji, co pozytywnie wpłynie na odbiór kraju zarówno przez ich politycznych sojuszników, jak i politycznych oponentów.

Zobacz również:

Życie dotarło do nas z kosmosu: nowe dowody
Kosmiczny Teleskop Hubble’a odkrył „wrota do raju”
„Pojechali!”: Pierwszy człowiek w kosmosie (wideo archiwalne)
Tagi:
Księżyc, Chiny
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz