Widgets Magazine
11:44 21 Sierpień 2019

Ekspert: „Północnokoreańskie Iskandery” mogą rozbroić amerykańskie oddziały w Korei Południowej

© REUTERS / KCNA
Świat
Krótki link
4500

Kim Dzong Un po raz kolejny zaskoczył wszystkich. „Taktyczna broń kierowana nowego typu”, na której testach przywódca Korei Północnej był obecny zaledwie dwa i pół tygodnia temu oraz opublikowane przez agencję CTAK w sobotę zdjęcia startu, przewyższyły oczekiwania nie tylko konserwatywnego południowokoreańskiego Ministerstwa Obrony, ale także wielu ekspertów wysoko ceniących potencjał przemysłu wojskowego Korei Północnej.

Teraz nie ma wątpliwości - Korea Północna jest gotowa walczyć ze Stanami Zjednoczonymi nawet bez międzykontynentalnych rakiet balistycznych.

Biorąc pod uwagę, że celem testu było sprawdzenie „dokładności realizacji zadań bojowych i zdolności bojowej sprzętu zbrojnego jednostek obronnych na froncie przednim i wschodnim”, jest oczywiste, że nie były to regularne testy, ale pełnoprawne manewry.

Jeśli jednak, „reaktywną bronią dalekiego zasięgu o dużym kalibrze”, jak się okazało, są znajdujące się w dyspozycji Korei Północnej wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe 300 mm i 240 mm, to pod „taktyczną bronią kierowaną” w Pjongjangu mieli na myśli tzw. „północnokoreańskie Iskandery” - rakiety balistyczne ziemia-ziemia krótkiego zasięgu, zewnętrznie podobne do analogicznego rosyjskiego systemu rakiet taktycznych.

Po raz pierwszy Korea Północna zademonstrowała je podczas ostatniej defilady wojskowej 8 kwietnia z okazji 70. rocznicy założenia armii i być może podczas jej prób Kim Dzong Un kierował „taktyczną bronią sterowaną nowego typu”. Następnie przeprowadzono próbny start, a później prawdziwy i teraz rakieta zostanie przyjęta na stan uzbrojenia i wejdzie do masowej produkcji

- powiedział Kim Dong-yup, ekspert wojskowy, profesor Instytutu Dalekiego Wschodu na Uniwersytecie Kyungnam w wywiadzie dla Sputnika.

Pomimo faktu, że zasięg pocisku, według Południowokoreańskiego Wspólnego Komitetu Szefów Sztabu, nie przekroczył 200 km, wystrzelenie broni przy użyciu technologii balistycznej samo w sobie stanowi naruszenie sankcji Rady Bezpieczeństwa ONZ. To z kolei może stanowić powód do ekspansywnych ocen i oświadczeń, że Pjongjang złamał daną obietnicę zaprzestania prób jądrowych i wystrzeliwania  rakiet balistycznych o średnim, długim i międzykontynentalnym zasięgu.

„Korea Północna najprawdopodobniej będzie twierdzić, że jest to broń taktyczna krótkiego zasięgu. Ale jeśli, próbując ocenić cechy i możliwości północnokoreańskiej wersji, skupić się na rosyjskim systemie rakietowym Iskander 9K720 (SS-26 według klasyfikacji NATO), to jego zasięg może się wahać od bardzo małego, 50-60 km do 500 km, obejmujących całe terytorium Półwyspu Koreańskiego. Nie mniej niepokojący jest fakt, że jako pocisk balistyczny z litym paliwem może wykorzystywać różne tory lotu i być kontrolowaną, oraz zmieniać kąt natarcia na ostatnim odcinku. Dzięki temu możliwe jest zneutralizowanie THAAD i podobnych systemów obrony przeciwrakietowej i właśnie dlatego Korea Północna nazywa swoje pociski „taktyczną bronią kierowaną”.

Ponadto, jak można sądzić po przedstawionych zdjęciach, waga głowicy wynosi również ponad 500 kg, co umożliwia zainstalowanie na nich pocisków jądrowych. Teraz staje się jasne, co rozumiano przez „różne metody strzelania do różnych celów” i „potężną głowicę oraz specjalny sposób sterowania lotem”, o których powiedziano podczas ostatnich testów „taktycznej broni kierowanej nowego typu”.

Pjongjang wyjaśnia, że może uderzyć w dowolne miejsce na Półwyspie Koreańskim, a w szczególności w miejsca stacjonowania amerykańskiej armii w Yonsanie, Osanie, Pyongtaek, Daegu i Busanie” - stwierdził ekspert z Korei Południowej.

Zobacz również:

„Bez Rosji i Chin negocjacje w sprawie denuklearyzacji Korei są bez sensu”
Pompeo zapowiedział rozmowy z Koreą Północną
Tagi:
technologie, Kim Dzong Un, Iskander, USA, Półwysep Koreański, Korea Północna
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz