Widgets Magazine
08:17 22 Lipiec 2019
Szczyt Partnerstwa Wschodniego w Rydze10-lecie Partnerstwa Wschodniego

10-lecie Partnerstwa Wschodniego czyli robienie dobrej miny do złej gry

© AFP 2019 / Alain Jocard © AFP 2019 / Olivier Hoslet/Pool
1 / 2
Świat
Krótki link
Leonid Sigan
3414

Partnerstwo Wschodnie przyniosło korzyści, ale jest też wyzwaniem na przyszłość. Tak stwierdzono w deklaracji z okazji dziesięciolecia inicjatywy na zakończenie spotkania ministrów spraw zagranicznych unijnych krajów i państw Partnerstwa Wschodniego.

Jubileuszowy szczyt w Brukseli zakończył się poważnym zgrzytem, bo pod deklaracją końcową nie podpisali się przedstawiciele wszystkich krajów, jak to pierwotnie zakładano, bowiem delegacja Azerbejdżanu odrzuciła dokument. Brakuje też w nim zapisów potwierdzających europejską perspektywę dla Ukrainy i Gruzji. I jeszcze jeden szczegół w deklaracji odczytanej przez szefa unijnej dyplomacji Federicę Mogherini: nie ma w niej też informacji, gdzie i kiedy odbędzie się następny szczyt Partnerstwa Wschodniego. O komentarz na ten temat Sputnik poprosił historyka i niezależnego publicystę Bohdana Piętkę

„Partnerstwo Wschodnie to jest program określający wymiar wschodni polityki Unii Europejskiej w ramach Europejskiej Polityki Sąsiedztwa. Tak oficjalnie się to nazywa. Projekt Partnerstwa Wschodniego, co warto przypomnieć, został zapoczątkowany działaniami dyplomacji polskiej po wojnie w Gruzji w 2008 roku. Zainagurowany został ten program w Pradze w 2009 roku podczas prezydencji czeskiej w Unii Europejskiej. Wspominam tutaj o tej polskiej inicjatywie, dlatego, że od razu nasuwają się nam pewne skojarzenia z mitami polskiej polityk - bo tak to trzeba określić, czyli koncepcją tak zwanego Międzymorza, rozwianą w okresie międzywojennym przez obóz Józefa Piłsudzkiego. Po wojnie natomiast przez otoczenie Jerzego Giedroycia. Więc te polskie mity historyczne i polityczne zarazem miały wpływ na podjęcie takiej właśnie inicjatywy” – powiedział Bohdan Piętka.

Wyjaśnił, że to partnerstwo miało zacieśnić współpracę z Białorusią, Ukrainą, Mołdawią, Gruzją, Azerbejdżanem i Armenią, czyli państwami, które były republikami radzieckimi.

„Nietrudno się domyślać, po co miało nastąpić zacieśnienie tej współpracy: po to, żeby wyrwać te państwa z obszaru wpływów rosyjskich i niejako je przyłączyć czy też objąć wpływami zachodnioeuropejskimi, a w dalszej perspektywie także amerykańskimi, bo, jak przypuszczam, taką wizję mogła mieć polityka polska. Partnerstwo Wschodnie miało zmierzać do objęcia tych państw wspólnym rynkiem, polityką wizową, czyli do stopniowej integracji w perspektywie z Unią Europejską” – stwierdził rozmówca.

Wspomniał też o tym, że wpływ na podjęcie tej decyzji oprócz wojny w Gruzji w 2008 roku miał też prawdopodobnie szczyt NATO w Bukareszcie w 2009 roku, na którym postawiono niejako szlaban Ukrainie przed wstąpieniem do NATO. I to Partnerstwo Wschodnie miało być także czymś w rodzaju posunięcia zastępczego wobec tego, że Ukrainie nie pozwolono wstąpić do NATO w tym czasie.

Bohdan Piętka uważa, że Partnerstwo Wschodnie odegrało rolę raczej destrukcyjną w polityce europejskiej, destrukcyjną w tym sensie, że przyczyniło się raczej do dezintegracji obszaru poradzieckiego. I przypomina trzeci szczyt Partnerstwa Wschodniego, który się odbył 28 listopada 2013 roku w Wilnie i po którym doszło do przewrotu politycznego na Ukrainie. Ten trzeci szczyt Partnerstwa Wschodniego był formalnym impulsem do dokonania tego przewrotu

„.Natomiast, odnosząc się do obecnego szczytu Partnerstwa wschodniego, to doszło na nim do poważnego zgrzytu, mianowicie, Azerbejdżan nie podpisał końcowej deklaracji, ponieważ Azerowie domagali się zapisów dotyczących integralności terytorialnej. Chodzi tutaj o konflikt o Górski Karabach, który toczy się już od dobrych trzydziestu lat. Ponieważ takich zmian, jakich oczekiwali Azerowie, do dokumentu nie wprowadzono, delegacja tego kraju, odrzuciła deklarację. Jest to rzeczywiście poważny zgrzyt. Mimo to, w dokumencie końcowym mowa jest o Partnerstwie Wschodnim jako o sukcesie, jako o pozytywnym doświadczeniu, które pozwala kontynuować współpracę, czy też ścisłą współpracę. Mowa jest o wspólnych wartościach, o zobowiązaniach do przestrzegania międzynarodowego prawa, demokracji i praworządności, a także o wyzwaniach, czyli bliżej nieokreślonych reformach, jakie miały by być podjęte przez państwa uczestniczące w Partnerstwie Wschodnim.

Ja uważam, że obecny szczyt Partnerstwa Wschodniego pokazuje, że ta inicjatywa jest w poważnym impasie. Jak już powiedziałem ten program stał się w jakiejś mierze narzędziem polityki zachodniej, która doprowadziła do przewrotu na Ukrainie i do dezintegracji tego państwa” – oznajmił publicysta.

Według niego, pozostałym państwom przyniósł niewiele. Jako dowód przytoczył fakt, że w deklaracji końcowej nie ma mowy o tym, gdzie się odbędzie następny szczyt. Jest tylko ogólny zapis o tym, że współpraca ma być kontynuowana do 2020 roku.

„Nie jest wykluczone, że w 2020 roku ta inicjatywa Partnerstwa Wschodniego po prostu wygaśnie” – sądzi Bohdan Piętka.

Zwrócił on uwagę również na to, że ukraińskiej delegacji przewodniczył sam Petro Poroszenko. Nie zaprzepaścił okazji, by nadal brylować na brukselskich salonach.  

Gdańsk
© AP Photo / Alik Keplicz
„Na pewno po porażce na wyborach prezydenta Poroszenko myśli o dalszej karierze politycznej, żeby gdzieś się ewakuować z Kijowa do struktur Unii Europejskiej. Co prawda, Ukraina do tej Unii nie weszła, mimo, że miała wejść, podobno, dzięki temu przewrotowi politycznemu sprzed pięciu lat i nie wiadomo, czy nawet za 20 lat wejdzie. Ale Poroszenko, być może, chciałby wejść osobiście, jako jednostka. I, być może, ten jego udział w tym szczycie na to wskazuje. Ewakuowanie się z Ukrainy na jakąś dobrą posadę w strukturach Unii Europejskiej byłoby dla niego także bezpieczne w związku z tym, że tam jest oskarżany o różne manipulacje, i nie wiadomo, czy nie wytoczą mu prędzej czy później takiego procesu, jak Saakaszwilemu w Gruzji” zastanawia się rozmówca Sputnika.

Podsumowując temat Bohdan Piętka podkreślił:

Polska od początku traktowała inicjatywę Partnerstwa Wschodniego jako narzędzie polityki antyrosyjskiej, jako narzędzie wypychania Rosji z Europy, odsuwania Rosji od granic Unii Europejskiej, wyrwania tych państw byłego Związku Radzieckiego ze strefy geopolitycznej, którą tworzyły razem z Rosją.

„Tak, że tutaj te polskie mity o Międzymorzu też na to miały i mają wpływ. Nie sądzę, aby w tej mierze się coś zmieniło. Polska polityka wschodnia pod rządami czy to PiS czy też PO zawsze będzie miała takie same oblicze” – powiedział na zakończenie Bohdan Piętka.

Zobacz również:

Partnerstwo Wschodnie - przegrany eksperyment. Polska w podwójnej pułapce
Czy Ukraina „rozwali" Grupę Wyszehradzką?
Polska to enfant terrible Grupy Wyszehradzkiej
Tagi:
Józef Piłsudski, Międzymorze, Petro Poroszenko, NATO, Gruzja, Ukraina, Azerbejdżan, Bohdan Piętka, Partnerstwo Wschodnie
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz