Widgets Magazine
17:50 12 Listopad 2019
Artystyczny obraz UFO w pobliżu Ziemi

„Nie kłamiemy”: amerykańskich pilotów wystraszyło UFO

© Zdjęcie : Pixabay
Świat
Krótki link
3814
Subskrybuj nas na

W latach 2014-2015 piloci Marynarki Wojennej USA obserwowali na niebie dziwne obiekty, które stanowiły potencjalne zagrożenie dla pilotów. Do tej pory nie udało się ustalić charakteru tych obiektów.

Od lata 2014 do marca 2015 roku piloci Marynarki Wojennej zaczęli dostrzegać dziwne obiekty wysoko na niebie nad wschodnim wybrzeżem Stanów Zjednoczonych. Mogły poruszać się z prędkością hipersoniczną, ale nie było widać spalin ani charakterystycznych śladów na niebie. Zeznania pilotów cytuje gazeta The New York Times.

„Mogli tam być cały dzień" - powiedział porucznik Ryan Graves, który poinformował Pentagon o podobnych obserwacjach. - „Aby utrzymać samolot w powietrzu, potrzeba dużo paliwa. Przy prędkościach, które obserwowaliśmy, 12 godzin w powietrzu to o 11 razy więcej, niż można było się spodziewać'.

Pod koniec 2014 roku jeden z pilotów niebezpiecznie zbliżył się do takiego obiektu. One również wielokrotnie były nagrywane.

Departament Obrony USA podkreśla, że ​​nie ma mowy o obcej naturze tych obiektów - dla tego, co zaobserwowano, można znaleźć również całkiem „ziemskie” wyjaśnienie. Graves i inni piloci, którzy je widzieli, nic nie mówią o ich pochodzeniu.

Według Leona Goluba, astrofizyka z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics, prawdopodobieństwo pozaziemskiego pochodzenia tych obiektów jest „niezwykle niewielkie”.

Mówi, że „istnieje wiele innych wyjaśnień - błędy w działaniu systemów wizualizacji, efekty atmosferyczne, przeciążenie systemu nerwowego pilotów”.

Po raz pierwszy piloci zwrócili uwagę na niezidentyfikowane obiekty w latach 80., po zmodyfikowaniu radaru dla myśliwców. Początkowo przypisywali dziwne odczyty urządzeń problemom z działaniem nowych systemów.

Piloci samolotów wojskowych widzieli dziwne obiekty od dziesięcioleci - mówi Graves. - Wykonaliśmy trudną misję - podnosiliśmy się na 9 tysięcy metrów i zanurkowaliśmy. To było niezwykłe zobaczyć coś tam na górze.

Porucznik Danny Eckoy dwukrotnie napotkał tajemnicze obiekty. Po raz pierwszy zauważył go 300 metrów pod nim i próbował podążyć za nim, ale chociaż radar pokazywał jego obecność, nie był w stanie sfotografować go aparatem wbudowanym w hełm.

Kilka dni później na obiekcie zamontowano rakietę treningową, a także kamerę termowizyjną.

„Wiedziałem, że mam dowody, że to nie był błąd - opowiada. - Ale niczego nie mogłem zobaczyć”.

Piloci zasugerowali, że mieli do czynienia z jakimiś supertajnymi dronami. Później jednak zaczęli zauważać obiekty. Według Gravesa raz w bazie wpadł na zszokowanego towarzysza.

„Prawie wleciałem w jedną z tych rzeczy” - powiedział Gravesowi.

Z partnerem znajdowali się nad wybrzeżem Virginia Beach, gdy coś przeleciało obok kabiny. Wyglądało jak kula, wewnątrz której znajdował się sześcian.

Członkowie eskadry byli tak przerażeni, że złożyli raport bezpieczeństwa lotów. Pojawienie się obiektu rozzłościło pilotów i przekonało, że nie jest częścią jakiegoś tajnego programu. Urzędnicy wiedzieli, że piloci myśliwców trenowali w tej okolicy i nie wysłaliby tutaj dronów, które mogłyby przeszkadzać.

„Z potencjalnego tajnego programu obiekty zamieniły się w coś, co stanowiło niebezpieczeństwo - mówi Graves. - To, że ktoś zderzy się z nimi w powietrzu, było kwestią czasu”.

Ponadto obiekty zachowywały się dziwnie - przyspieszyły do ​​prędkości naddźwiękowej, nagle zatrzymywały się, wykonywały ostre zakręty. Było to wyraźnie poza ludzkimi zdolnościami.

„Prędkość nie zabija - wyjaśnia Graves. - Ale może to zrobić zatrzymanie lub gwałtowne przyspieszenie”.

Na pytanie, czym mogą być te obiekty, piloci wolą milczeć.

„Mamy helikoptery, które mogą unosić się w jednym miejscu. Mamy samoloty, które mogą latać na wysokości 9 tysięcy metrów. Połączcie to wszystko w jednym samolocie bez silnika odrzutowego i bez śladu spalin” - mówi Graves.

Eckoy dodaje również, że ich zadaniem jest „wykonywanie swojej pracy i robienie tego doskonale, a nie wymyślanie mitów”.

W marcu 2015 roku piloci opuścili wybrzeże Florydy i udali się do Zatoki Perskiej. Według nich, kiedy opuścili Stany Zjednoczone, obiekty przestały się pojawiać.

W 2018 roku piloci cywilni znów poinformowali o dziwnych obiektach - tym razem na niebie nad Arizoną. Najpierw pilot samolotu Learjet 36 należącego do Phoenix Air Group skontaktował się z dyspozytorem po tym, jak zwrócił uwagę na dziwny obiekt, który przeleciał nad nim. Kilka minut później dyspozytor skontaktował się z pilotem innego samolotu A321 linii American Airlines, aby załoga poszukała na niebie obiektu znajdującego się 20 kilometrów od nich: „Przed wami przeleciał samolot, który zauważył coś dziwnego, a my nie mamy żadnych odczytów. Dajcie znać, jeśli zobaczycie coś nad wami”.

„Nie mogę stwierdzić, czy była to kula, czy coś podobnego, ale bezpośrednio emitowało lub odbijało światło, poruszając się kilka tysięcy stóp nad nami w przeciwnym kierunku” - poinformował drugi pilot.

Wiadomo, że same amerykańskie władze lotnicze również nie mają informacji o charakterze obiektu. FAA oświadczyła, że ​​w tym czasie na tym obszarze nie prowadzono żadnych eksperymentów balonowych ani lotów eksperymentalnych samolotów.

Zobacz również:

Amerykańscy żołnierze zakasali rękawy: będą walczyć z UFO
Tagi:
UFO, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz