00:27 23 Listopad 2019

Awaria za awarią. Najbardziej problematyczny sprzęt wojskowy NATO

© AFP 2019 / John Macdougall
Świat
Krótki link
Autor
7496
Subskrybuj nas na

Nowoczesny, drogi, uzbrojony i... mokry. Najnowszy brytyjski lotniskowiec „Queen Elizabeth” przerwał swój morski rejs w tym tygodniu i wrócił do Portsmouth z powodu przecieku.

Największy statek brytyjskiej floty nadal niszczy nerwy załogi: ta awaria nie jest pierwszą. Sputnik publikuje wybór najbardziej kapryśnych broni państw NATO z regularnie występującymi usterkami.

„Dziurawy” lotniskowiec

Lotniskowiec „HMS Queen Elizabeth” to główny okręt w serii dwóch statków z tego samego projektu. Był budowany przez osiem lat, kosztował 3,1 miliarda funtów. Jego pojemność wynosi 65 tysięcy ton, długość - 282,9 metrów, a szerokość - 75 metrów. Na „Queen Elizabeth” znajdzie się grupa powietrzna składająca się z prawie 40 samolotów - myśliwców F-35 w modyfikacji dla statków i śmigłowce typu Merlin. Teraz statek przechodzi próby morskie, ma dołączyć do floty w 2020 roku. Jeśli oczywiście uda się ustalić i wyeliminować powód, dla którego lotniskowiec „przecieka”.

Zgodnie z informacjami portalu „Defense News” w tym tygodniu testy morskie musiały zostać przerwane po tym, jak woda zalała jeden z przedziałów statku. Rzecznik brytyjskiego Ministerstwa Obrony zgłosił „drobny problem w wewnętrznym systemie statku”. Według brytyjskich mediów „Queen Elizabeth” udało się „wypić” 200 ton wody morskiej. Oczywiście dla statku o wyporności 65 tysięcy ton to niewiele, ale testy się nie powiodły.

Nowa koncepcja nieatomowego lotniskowca dla Marynarki Wojennej
© Sputnik . Ministry of Defence of the Russian Federation
To już drugi przypadek przecieku. Najnowszy brytyjski lotniskowiec przeciekł w grudniu 2017 roku, trzeciego dnia prób morskich. Ujawnił się również problem z jedną ze śrub i lotniskowiec skierowano do naprawy.

Osobnym tematem dyskusji w społeczności ekspertów jest wyposażenie pokładowe okrętu „Queen Elizabeth”. W 2017 roku do prasy wyciekły informacje, że komputery w centrum sterowania operacjami bojowymi miały zainstalowany system Windows XP, który przez długi czas nie był obsługiwany przez Microsoft. To sprawiło, że okręt „Queen Elizabeth” jest podatny na cyberataki.

Zobacz też: Nowy rosyjski lotniskowiec do zadań specjalnych

Problem z myśliwcem

Myśliwiec piątej generacji F-35, którego koszt programu rozwoju przekroczył 55 miliardów dolarów, przejdzie do historii lotnictwa jako jeden z najbardziej problematycznych samolotów amerykańskich.

W 2018 roku Pentagon opublikował raport, wskazując, że około tysiąca różnych defektów nie zostało wyeliminowanych przy projektowaniu F-35. Jednocześnie 111 z nich należy do pierwszej kategorii złożoności, a zatem mogą prowadzić do śmierci pilota lub jego poważnych obrażeń. W szczególności autorzy raportu zauważyli, że lot w czasie burzy zagraża samolotowi zniszczeniem z powodu obfitości plastiku w strukturze, jak również eksplozją zbiorników paliwa. Ponadto piloci F-35 skarżą się na zawroty głowy, mrowienie palców i dezorientację, co wskazuje na niedostatek tlenu podczas lotu.

Wcześniej odnotowano takie braki jak niedoskonały system katapultowania, niebezpieczny dla pilotów ważących mniej niż 75 kilogramów, niewygodny kask, który ma takie wymiary, że piloci nie mogą swobodnie obracać głowy w kokpicie, ograniczone możliwości systemu noktowizyjnego, niezadowalające charakterystyki czujników awioniki i tak dalej.

W styczniu 2019 roku Bloomberg opublikował raport Pentagonu dotyczący krytycznych problemów związanych z niezawodnością i trwałością samolotu, dokładnością broni oraz niedoskonałością oprogramowania. W szczególności okazało się, że zaawansowana technologicznie powłoka, która sprawia, że myśliwce są niewidoczne dla wrogiego radaru, zużywa się szybciej niż oczekiwano. Niemniej jednak Pentagon nadal kupuje te samoloty i aktywnie sprzedaje je swoim najbliższym sojusznikom.

Zobacz też: Pierwszy rosyjski „tajny” myśliwiec piątej generacji. Miał być lepszy niż F-22

„Gruby” wóz bojowy piechoty

Najnowszego niemieckiego wozu bojowego piechoty „Puma”, oddanego do użytku w kwietniu 2015 roku, niemieckie wojsko nie chciało długo kupować. Minister obrony Thomas de Maiziere powiedział, że Bundeswehra nie zamówi tych wozów, dopóki konstruktorzy nie wyeliminują wielu poważnych wad.

Podczas testów pięć pojazdów ujawniło problemy z noktowizorem i systemami kontroli ognia, kierowca-mechanik miał zły ogląd. Część niedociągnięć wyeliminowano, „Pumę” przyjęto na stan armii, ale nadal się ją krytykuje. Eksperci twierdzą, że główną wadą wozu bojowego jest nadwyżka masy bojowej wynosząca 43 tony, co jest porównywalne z rosyjskim czołgiem bojowym T-90. To komplikuje transport „Pum” drogą powietrzną, a także niekorzystnie wpływa na mobilność operacyjną i taktyczną pojazdu.

Kolejnym powodem krytyki jest wysokość wozu, sięgająca 3,1 metra. Oznacza to, że „Puma” jest nawet wyższa niż czołg „Leopard 2” i jest bardzo podatna na broń przeciwpancerną. A ponadto: jeden wóz bojowy piechoty kosztuje około dziewięciu milionów euro i być może jest to najdroższy samochód w swojej klasie. Wątpliwości budzi także stan techniczny „Pumy”, dostarczonej żołnierzom. W 2018 roku gazeta „Die Welt” napisała, że spośród 71 wozów, które zostały zamówione rok wcześniej, tylko 27 działało.

Zobacz też: Czołgi, myśliwce, helikoptery: tak brzmi „Symfonia rosyjskiego uzbrojenia” (wideo)

„Złoty” niszczyciel

„Niewidzialne” niszczyciele amerykańskiej marynarki wojennej Zumwalt są dobrym przykładem tego, jak wygórowane ambicje doprowadziły do bardziej niż skromnego wyniku. Pentagon liczył na zdobycie 32 statków tego typu i ograniczenie kosztu do 40 miliardów dolarów. Jednak cena rosła w astronomicznym tempie. Zamówienie zostało zredukowane do 24 niszczycieli, a następnie do siedmiu. W rezultacie flota została ograniczona tylko do trzech statków o wartości 4,4 miliarda dolarów każdy.

Główny niszczyciel serii DDG-1000 został zwodowany 16 października 2016 roku. Tydzień później utknął w Kanale Panamskim. Główny generator uległ awarii: woda morska dostała się do łożysk łączących indukcyjne silniki pokładowe statku z wałami napędowymi. Oba wały były nieczynne, a Zumwalt uderzył w ścianę kanału. Statek został uroczyście odholowany do najbliższej bazy morskiej w celu naprawy.

Zobacz też: Czołg strzelający w locie i „Sołncepiok” ziejący ogniem: Spektakularne ujęcia (wideo)

W grudniu 2017 roku podczas prób morskich jego młodszy brat DDG-1001 też miał problemy. W prasie amerykańskiej zauważono, że w niszczycielu „zawiodły filtry harmoniczne chroniące wrażliwe urządzenia elektryczne przed niepożądanymi wahaniami mocy”, w wyniku czego statek został pozbawiony możliwości wykorzystania złożonej sieci elektrycznej przy dużych obciążeniach. Testy zostały przerwane, statek wrócił do stoczni w celu naprawy.

Ponadto Pentagon nie zaoferował jeszcze alternatywy dla drogich 155-mm pocisków LRLAP (800 tysięcy dolarów za jeden), którymi może strzelać jednostka artyleryjska okrętu Zumwalt.

Zobacz również:

Turcja będzie bronić się przed wrogami przy pomocy S-400
Rosyjski pociąg rakietowy i wyrzutnia z własnym napędem, czyli broń, która nigdy nie powstała
Tagi:
NATO, broń
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz