Widgets Magazine
14:25 18 Wrzesień 2019

Nieznane fakty o Apollo-11

© Zdjęcie: NASA
Świat
Krótki link
0 136
Subskrybuj nas na

NASA wykorzystała trzy obiekty na świecie do śledzenia Apollo 11: w Kalifornii, w Australii i trzeci w Robledo de Chavela / Fresnedillas (niedaleko Madrytu). Carlos González i Juan Grandela to inżynierowie, którzy pracowali na obiekcie.

To oni utrzymywali łączność pomiędzy Houston a Apollo-11, kiedy przerwała się z powodu kręcenia się Ziemi. Kiedy Apollo-11 wylądował na Księżycu, Carlos Gonzalez i Juan Grandela jako pierwsi usłyszeli słynne słowa Armstronga: „To jest mały krok dla człowieka, ale ogromny dla całej ludzkości”. Robledo został zbudowany w wyjątkowym miejscu w Sierra Madrilenie, z dala od wszelkiego rodzaju zakłóceń radiowych, na nizinach otoczonych przez góry. Robledo otrzymał również pierwsze zdjęcia Marsa w 1965 roku, wysłane przez sondę Mariner 4.

- W tym roku przypada 50. rocznica lądowania na Księżycu, ale niewielu wie o Pana roli w tym historycznym wyczynie ludzkości. Co Pan czuje?

- Nic specjalnego. Nie jestem zainteresowany sławą, ale cieszę się, widząc, jak ludzie są zaskoczeni, gdy dowiadują się, że hiszpańskie stacje odegrały ogromną rolę w eksploracji kosmosu. Wydawnictwo Next Door Publishers wniosło niedawno swój wkład: w zeszłym miesiącu ukazała się książka o moim życiu „Ogromny skok w otchłań” autorstwa Jesúsa Sáeza Carrerasa.

- NASA wybrała bazę w Hiszpanii na misję. Dlaczego kluczową rolę odgrywała właśnie stacja Fresnedillas?

- Bazy są częścią Sieci Dalekiej Łączności Kosmicznej NASA, która śledzi wszystkie operacje kosmiczne. Sieć składa się z trzech stacji: Kalifornia (USA), Madryt (Hiszpania) i Canberra (Australia). W planie lotu zostało odnotowane, kiedy stacje kontaktują się ze statkiem i tak zbiegło się, że lotowi towarzyszyła właśnie baza w Madrycie. Fresnedillas odegrała kluczową rolę w pomyślnym ukończeniu misji Apollo-11, chociaż anteny amerykańskie również otrzymały sygnał.

- Dlaczego więc hiszpańska baza jako pierwsza usłyszała sygnał Apollo 11?

- W czasie lądowania Apollo-11 Australia nie była widoczna. I położenie geograficzne bazy w Madrycie wygrało, nawet w porównaniu do bazy Stanów Zjednoczonych. Dlatego hiszpańskie stacje jako pierwsze usłyszały słowa Armstronga.

- Czy miał Pan jakieś specjalne szkolenie do tej misji? Czy NASA Pana przygotowała?

- Nie było specjalnych przygotowań. W rzeczywistości na stacjach treningowych odbywają się one stale. Między lotami jest wiele symulacji lotu w kosmos, uważnie wszystko studiujemy. Na przykład samolot Super Constellation jest wyposażony w transponder identyczny z transponderem Apollo i przeleciał specjalnie, abyśmy mogli złapać sygnał za pomocą naszych anten i sprawdzić, czy sprzęt działa prawidłowo.

- Pamięta Pan ten dzień? Jak przebiegała misja?

- Nie pamiętam dokładnie, o której godzinie rozpoczęła się zmiana, prawdopodobnie około 11:00 rano. Wszystko szło gładko aż do momentu zejścia statku. Napięcie wzrosło i osiągnęło apogeum w momencie lądowania. Odpowiedzialność przeważała nad emocjami, stopień koncentracji był maksymalny do końca misji, wszyscy pozwolili sobie na okazanie emocji dopiero po wylądowaniu, a następnie baza Houston przejęła kierownictwo aż do następnego dnia. Wszystko to zostało szczegółowo opisane w książce, myślę, że czytelnik będzie mógł w pełni zanurzyć się i poczuć tę historyczną chwilę.

- Czy były jakieś problemy podczas lądowania na Księżycu, jakieś nieprzewidziane sytuacje, które musiał Pan rozwiązać podczas misji?

- Tak, stało się jasne, że trajektoria zejścia statku nieznacznie „rozciągnęła się”, to znaczy lądowanie miało miejsce 6-8 kilometrów bardziej na zachód, niż się spodziewaliśmy. Nagle, gdy rozpoczęło się hamowanie, zadzwonił alarm 1202, błąd ten oznaczał, że komputery były przeciążone informacjami i nie mogły przetworzyć ich w czasie rzeczywistym. W bazie Houston nie przywiązywano wagi do tej informacji, a alarm zabrzmiał jeszcze kilka razy. Następnie pojawił się alarm 1201, co oznaczało, że komputer ignorował wykonywanie niektórych zadań. Armstrong w tym momencie przestawił komputery na tryb półautomatyczny, a statek na tryb sterowania ręcznego.

Pierwsze miejsce zaprogramowane przez komputer do lądowania okazało się nachyleniem terenu. Jak się później okazało, był to Krater Zachodni. I kiedy Neil próbował manewrować, otrzymał pierwszy sygnał: „60 sekund”, to był czas, który miał do zakończenia się paliwa. Potem, gdy znalazł się na skalistym terenie, zabrzmiał drugi sygnał „30 sekund”. W końcu znalazł miejsce, które mu się spodobało, i wylądował, gdy pozostawało mu 17 sekund do końca paliwa. Udało nam się odetchnąć dopiero wtedy, gdy Armstrong ogłosił, że "Orzeł" wylądował w bazie.

- Jest jeden bardzo niezwykły szczegół, o którym niewiele się mówi w mediach: rzekomo Armstrong, znalazłszy się na Księżycu, najpierw wyrzucił specjalny pakiet zawierający śmieci, w tym fekalia. Wszystko to pozostaje na powierzchni Księżyca. Czy to prawda?

- Tak jest. Należy pamiętać, że moduł ten po raz pierwszy w rzeczywistości miał wystartować z powierzchni Księżyca. Na Ziemi było sześć eksperymentalnych startów, z których trzy nie powiodły się, więc szanse na sukces wynosiły 50 na 50, zatem aby zmniejszyć wagę na tyle, na ile to możliwe, na Księżycu pozostawiono jeszcze wiele rzeczy: buty, rękawiczki, skafandry, kamery i inne.

Zobacz również:

Dlaczego Amerykanie nie dolecieli na Księżyc i na Marsa
Opublikowano historyczne zdjęcie procesu lądowania na Księżycu modułu Apollo 12
Tagi:
Kosmos, Księżyc
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz