Widgets Magazine
18:16 15 Październik 2019
Google

Informator Google potwierdza: firma jest upolityczniona i manipuluje algorytmem

© AFP 2019 / Johannes Eisele
Świat
Krótki link
6262
Subskrybuj nas na

Informator Google przyznał, że firma jest stronnicza politycznie, pomimo „śmiesznych” wypowiedzi szefów korporacji na temat jej neutralności.

Greg Coppola, który twierdzi, że pracował w Nowym Jorku od 2014 roku, ujawnił Project Veritas, iż w korporacji było „kilku ludzi” zajmujących się popularyzacją niektórych lewicowych serwisów informacyjnych, np. CNN i „The New York Times”. Zapewnił też, że firma jest powiązana z Partią Demokratyczną. – Algorytmy same się nie piszą – podkreślił informator. – Widzimy, jak technologie wykorzystują swoją władzę, aby manipulować ludźmi. Czy pozwolimy największym firmom technologicznym decydować, kto wygra wybory? – dodał.

Petri Krohn – fiński analityk w sferze bezpieczeństwa cybernetycznego.

– W niedawnym wywiadzie programista Greg Coppola, który twierdzi, że pracuje dla Google od 2014 roku, powiedział, że było „kilku ludzi” zajmujących się promowaniem pewnych serwisów informacyjnych. Powiedział też, że (Google – red.) preferuje lewicowe media np. CNN i „The New York Times”. Co Pan na ten temat sądzi?

– Google jest informowane o tym, który link w wynikach wyszukiwania interesuje internautów. Jeśli większość użytkowników Google to demokraci lub preferują CNN, to algorytmy Google nauczą się promować CNN w wynikach wyszukiwania. Na początku same algorytmy są neutralne politycznie. Istotne jest to, jak są rozmieszczone. W internecie mogą być jednakowo związane, ale konkurujące ze sobą wątki. Ktoś powinien wybrać główne węzły w sieci zaufania w Google. Sądzę, że Google daje takim stronom, jak „The New York Times” i „Washington Post” najwyższą ocenę.

Najpotężniejszym narzędziem jest czarna lista. Strony internetowe trafiają na nią na podstawie przypadkowych kryteriów politycznych. Wszystko, co może być związane ze „znanymi podżegaczami nienawiści” lub „rządem rosyjskim”, zostanie obniżone w rankingu.

Cenzura Google nie ogranicza się do prawicowych konserwatystów. Gwałtownie zmniejszyła się liczba odbiorców stron lewicowych, np. World Socialist Web Site, z powodu zakazów i banów.

– Jak konserwatywne portale i media mogą się temu przeciwstawić? Czy jest to możliwe?

– Alternatywne serwisy informacyjne i opozycja przeciwko establishmentowi powinna używać kilku niezależnych platform do publikowania, promowania i wyszukiwania swoich wiadomości.

Zobacz również: Google przyznał się, że nas śledzi

Dość często można usłyszeć takie wskazówki, jak „wyjdź z Facebooka”, „przejdź na Vkontakte”, „użyj wyszukiwarki DuckDuckGo lub Yandex”. To złe rady. Ostatecznie prowadzi to do rozdrobnienia społeczeństwa. Efekt końcowy jest taki sam, jak centralne oświadczenie Russiagate: Rosja stara się zniszczyć amerykańską demokrację poprzez sianie niezgody. To już się dzieje. Konserwatyści przenoszą się do swoich chronionych w ścianach internetu ukryć, bez próby osiągnięcia konsensusu.

– Greg Coppola powiedział: „Jestem bardzo zaniepokojony tym, że giganci technologiczni i wielkie media jednoczą się z partią polityczną, Partią Demokratyczną. Wiem, jak działają algorytmy”. Co Pan na ten temat sądzi?

– Uprzedzenia nie ograniczają się do firm technologicznych. Amerykańscy demokraci stali się głosem establishmentu i elity. Prezydent Trump i jego konserwatywni zwolennicy reprezentują szerokie rzesze społeczeństwa. Jego wybór świadczy o tym, że istnieje ogromna przepaść między masami a elitą za jej mediami. Bardzo niewiele amerykańskich gazet i mediów poparło kandydaturę Trumpa na prezydenta. Podobna sytuacja miała miejsce w Wielkiej Brytanii. Żadna wiodąca gazeta, nawet laburzystów, nie poparła kandydatury Jeremy'ego Corbina na lidera Partii Pracy. Mimo to został wybrany większością głosów przez wyborców laburzystów.

Wyszukiwarki, takie jak Google, będą odzwierciedlać podstawowe poglądy establishmentu. To samo dotyczy witryn, np. Wikipedii. Artykuły Wikipedii są prawdopodobnie błędne w kwestiach kontrowersyjnych, ale rzetelnie odzwierciedlają i powtarzają to, co tradycyjne źródła mówią na ten temat.

– Czy miał Pan problemy ze znalezieniem potrzebnego artykułu w Google?

– Niedawno zauważyłem, że Google blokuje dostęp do Sputnika w wynikach wyszukiwania. Jeśli artykuł został przekierowany na inną stronę internetową, znalezienie oryginału przy użyciu wyszukiwarki Google stanie się prawie niemożliwe.

– Po wyborach w 2016 roku prezydent Trump nakazał Departamentowi Sprawiedliwości przeprowadzenie śledztwa w sprawie stronniczości algorytmów wyszukiwania Google. Czy można poprawić sytuację przed wyborami w 2020 roku?

- Oświadczenia o ingerowanie w wybory zawsze same w sobie są ingerencją w wybory. Jedyne co robią, to zasiewają nieufność wobec procesu wyborczego. Prawdopodobnie w najbliższych latach będziemy świadkami niebywałej ilości ataków na wybory jako takie i wybory prezydenckie w USA.

– Jeśli w trakcie śledztwa uda się udowodnić stronniczość algorytmów wyszukiwarki Google, jakich konsekwencji lub kar można się spodziewać w stosunku do giganta technologicznego?

– Trump może wypowiedzieć wojnę Google, ale wówczas będzie musiał „zabić 10 mln ludzi”. W rzeczywistości nie sądzę, aby wspieranie demokratów albo opowiedzenie się przeciwko Trumpowi stanowi finansowe ryzyko dla Google. Trump nie jest tak silny, aby rzucać wyzwanie gigantowi technologicznemu lub wiodącym mediom.

Ale stronniczość Google to nie tylko amerykański problem. Google jest światowym liderem w wyszukiwarkach. Prawdopodobnie wszelkie uprzedzenia będą miały znacznie poważniejsze negatywne konsekwencje poza granicami Stanów Zjednoczonych.

Tagi:
polityk, wyszukiwarka, USA, Google
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz