18:24 18 Listopad 2019
Powstanie Warszawskie

Weteran o Powstaniu Warszawskim: Polityka była taka, żeby się obejść bez ZSRR

© AP Photo / PAP
Świat
Krótki link
7722
Subskrybuj nas na

Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie, wojskom radzieckim, które podchodziły do Warszawy, pozostało tylko sforsować Wisłę, aby zacząć wyzwalać miasto, jednak polski rząd na uchodźstwie nie miał w planach koordynacji działań powstańców z Armią Czerwoną.

12-letni mieszkaniec warszawskiej dzielnicy Ochota Bogdan Bartnikowski dołączył do powstańców w ślad za swoim ojcem. Przez 10 dni jego nieliczny i słabo uzbrojony oddział walczył z rzuconymi na stłumienie powstania kolaboracjonistami Rosyjskiej Armii Wyzwoleńczej.

Nie udało się odnaleźć grobu ojca Bogdana, a on sam przeszedł przez kilka niemieckich obozów koncentracyjnych. O wydarzeniach tamtych lat weteran Powstania Warszawskiego opowiedział korespondentowi Sputnika.

Przykład ojca

„Miałem wtedy 12 lat. Przed powstaniem nie walczyłem w podziemiu, ponieważ byłem za młody. O godz. 5:00 po południu obok naszego domu zaczęto strzelać. Było słychać wystrzały, wybuchy granatów, widać było biegające z miejsca na miejsce grupy powstańców.

Byli bez mundurów, a tylko z przepaskami na rękawach. Mieli tylko broń strzelecką – karabiny, pistolety” – wspomina Bartnikowski wydarzenia 1 sierpnia 1944 roku.

Wkrótce po nieudanych próbach zaatakowania niemieckich pozycji powstańcy postanowili opuścić dzielnicę i wycofać się do lasu pod Warszawą, żeby później zorganizowanymi i lepiej uzbrojonymi grupami powrócić do miasta. W tym czasie w dzielnicy, gdzie mieszkał Bartnikowski, pozostały dwie tak zwane reduty – miejsca walk pośród domów mieszkalnych bez żadnych umocnień fortyfikacyjnych. Mimo to odgrywały one ważną rolę – zaznaczył weteran.

„Dzięki nim Niemcy nie mogli korzystać z głównych ulic prowadzących do centrum Warszawy. Niemcy próbowali do tego czasu rozwinąć kontrofensywę przeciwko Armii Czerwonej i bardzo ważne były dla nich mosty przez Wisłę, których było wówczas zawsze dwa. A my, broniąc ulicy Grójeckiej, nie dawaliśmy korzystać z tej ulicy i uniemożliwialiśmy przerzut wojsk przez miasto. Udało się nam przetrwać 10 dni” – wspomina Bartnikowski.

Do 2 sierpnia grupom powstańców udało się zorganizować, zdobyć broń oraz amunicję i zaatakować niemieckie obiekty. Przepędzili Niemców z budynku fabryki tytoniu, gdzie później zgromadziła się grupa około 200 powstańców.

„Mój ojciec przyłączył się do niej, a ja poszedłem za nim. Nie miałem broni, brakowało jej wszystkim dorosłym. Tym niemniej pomagałem powstańcom, przynosiłem zdobytą niemiecką amunicję do naszej bazy, wykonywałem różne polecenia, pomagałem walczącym powstańcom” – opowiada weteran.

Armia Krajowa chciała samodzielnie wyzwolić Warszawę

Kiedy wybuchało Powstanie Warszawskie, Armia Czerwona znajdowała się już całkiem niedaleko polskiej stolicy. Logiczne byłoby skoordynowanie działań, jednak rząd Polski, który kierował Armią Krajową z Londynu, nie chciał pomocy od radzieckich wojsk.

Dowództwo powstania zdawało sobie sprawę, że Armia Czerwona doszła już do Wisły i za jakieś dwa-trzy dni może przejąć miasto. Ale polityka była taka i zamiary Armii Krajowej były takie, że sami wyzwolimy Warszawę bez pomocy Rosjan – powiedział Bartnikowski.

Powstańcom nie udało się nawiązać stałej łączności z dowództwem Armii Czerwonej. „W ciągu miesiąca, dopóki trwało powstanie, nie doszło do żadnej współpracy. Zryw nie został uzgodniony ze stroną radziecką.

Premier Polski na uchodźstwie Stanisław Mikołajczyk, który znajdował się wówczas w Londynie, rozmawiał ze Stalinem na temat powstania, na temat pomocy dla powstańców, ale było już za późno.

„Nie było stosunków dyplomatycznych, a powstanie było podporządkowane polskim władzom w Londynie” – podkreślił.

Po wojnie

Po wojnie Bartnikowski zakończył szkołę dla pilotów wojskowych, latał samolotami i śmigłowcami, zaczął pisać książki i pewnego razu spotkał swojego wyzwoliciela.

W Moskwie w czasie wyjazdu polskich literatów spotkałem się z pisarzem Aleksiejem Smolnikowem. Był on żołnierzem 150. dywizji Armii Czerwonej – właśnie tej dywizji, której żołnierze wznieśli flagę nad Reichstagiem. Kiedy mu o sobie opowiedziałem, o obozie koncentracyjnym, o wyzwoleniu, zaczął pytać, gdzie i kiedy konkretnie to miało miejsce”.

Smolnikow przypuścił, że już się kiedyś spotkali. „Okazało się, że właśnie ten pododział, gdzie służył jako łącznościowiec, wyzwolił nasz obóz” – podsumował Bartnikowski.

Zobacz również:

Świętowali Powstanie Warszawskie. Zniszczyli pomnik Berlinga
Powstanie Warszawskie z biznesem w tle
Powstanie Warszawskie: Spod tabliczki
W Niemczech powstanie pomnik polskich ofiar II wojny światowej
Tagi:
powstańcy, Armia Czerwona, Niemcy, II wojna światowa, ZSRR, Powstanie Warszawskie, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz