Widgets Magazine
10:09 20 Wrzesień 2019
Wspólne ćwiczenia amerykańskich i estońskich żołnierzy w Polsce. Zdjęcie archiwalne

W pobliżu Rosji odkryto „tajną” bazę amerykańskich komandosów

CC0 / U.S. Army photo by 1st Lt. Alexander Jansen/54th Engineer Battalion
Świat
Krótki link
6988
Subskrybuj nas na

Były poseł Parlamentu Europejskiego z Łotwy Mirosław Mitrofanow uważa, że Stany Zjednoczone rozmieszczają wojska specjalne w Estonii, aby mieć możliwość wykorzystania ich przeciwko Rosji.

Wcześniej w programie dziennikarzy śledczych „Naoczny świadek”, emitowanym w estońskiej telewizji poinformowano, że odkryto sekretną bazę szkoleniową specnazu USA, która funkcjonuje od 2014 roku. Jak wynika z materiału, przyczyną rozmieszczenia w Estonii amerykańskich oddziałów specjalnych były wydarzenia na Ukrainie i przyłączenie Krymu do Rosji. Estonia i USA podpisały umowę, zgodnie z którą Amerykanie przeznaczą 15,7 mln dolarów na budowę bazy szkoleniowej. Według danych stacji ERR liczebność oddziału specjalnego to tajemnica państwowa.

Jak twierdzą autorzy materiału, prawie pół roku zajęły im negocjacje, w wyniku których pozwolono im obejrzeć "sekretną bazę", o której dokładnym położeniu zabroniono im mówić. Udalo im się ustalić, że na terenie Estonii na potrzeby przebywającego w bazie oddziału zostanie zbudowana baza treningowa.

Jesteśmy tu na stałe od 2014 roku i dla naszej działalności często potrzeba więcej miejsca - wyjaśnił pułkownik amerykańskiej armii, straszy oficer europejskich oddziałów specjalnych Kevin Stringer.

Sama Estonia, jak twierdzą dziennikarze, nie ujawnia szczegółow dotyczących amerykańskiej bazy, ale z dokumentów amerykańskiego Ministerstwa Obrony wynika, że za wydzielone dla bazy środki zostaną zbudowane koszary, strzelnica, skład amunicji i wieża do suszenia spadochronów. Budowa już ruszyła, obiekty mają być gotowe w przyszłym roku.

Po co Amerykanom baza w Estonii?

Jak podkreślił były poseł Parlamentu Europejskiego z Łotwy Mirosław Mitrofanow, amerykańskie oddziały specjalne pojawiły się w Estonii właśnie w 2014 roku, kiedy w państwach bałtyckich gwałtownie nasiliły się antyrosyjskie nastroje. W ciągu czterech ostatnich lat perspektywa „wojny hybrydowej w regionie bałtyckim stawała się coraz bardziej mglista” - dodał były poseł.

Tym niemniej uważa on, że sytuacja rozwija się obecnie w kierunku „zimnej wojny”, a w tych warunkach „amerykański specnaz odzyskuje swoje tradycyjne funkcje – instrumentu ofensywnego dla drugiej fazy wojny nuklearnej”.

Wypowiedzi o „rosyjskim zagrożeniu” regularnie padają z ust zachodnich polityków, najczęściej tych z krajów bałtyckich i Polski. Tymczasem władze w Moskwie niejednokrotnie podkreślały, że Rosja nigdy nie napadnie na żadne z państw NATO. Jak mówił minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow, Sojusz Północnoatlantycki doskonale zdaje sobie sprawę, że Moskwa nie ma takich planów, ale wykorzystuje to jako pretekst, aby rozmieszczać więcej sprzętu wojskowego i batalionów w pobliżu rosyjskich granic. Oprócz tego Kreml niejednokrotnie odrzucał oskarżenia o próby wpływania na wyniki wyborów w różnych państwach, a rzecznik prasowy prezydenta FR Dmitrij Pieskow nazwał je „całkowicie gołosłownymi”.

Zobacz również:

To nie jest Polska: dlaczego Estonia nie obniży podatków dla swojej młodzieży
Tagi:
USA, Rosja, Estonia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz