Widgets Magazine
03:29 15 Październik 2019
Odpalenie rakiety Buława z krążownika Jurij Dołgorukij w kierunku poligonu Kura

Rosyjski pocisk „Buława”: nuklearne ostrzeżenie z morza

© Sputnik . Ministry of Defence of the Russian Federation
Świat
Krótki link
Autor
3903
Subskrybuj nas na

Rosyjski pocisk balistyczny „Buława” może być ostatnią rzeczą, którą zobaczą miliony Amerykanów w przypadku konfliktu nuklearnego między Rosją a Stanami Zjednoczonymi, pisze amerykański portal wojskowy „We are the mighty”.

Nie będę komentował samej prognozy, ale opisy rakiety, którą przytacza ten portal, są obarczone pewną niedbałością. Na przykład czytamy, że międzykontynentalny pocisk balistyczny morskiego bazowania R-30 „Buława” może przenosić do dziesięciu indywidualnie sterowanych bloków jądrowych, podczas gdy w rzeczywistości może przenosić sześć jednostek.

Liczbę startów „Buławy” również wskazano niepoprawnie: portal powołuje się na nieaktualne dane „Missilethreat”, gdzie jest mowa o 24, z których 16 zakończyło się sukcesem, podczas gdy w bardziej szczegółowej i aktualnej liście mojego portalu „Militaryrussia” zebrano dane o 32 wystrzelonych pociskach, z których 25 stanowią udane i częściowo udane wystrzały.

Wydawałoby się, że są to nieistotne rzeczy, ale wskazują, że zachodnia społeczność ekspertów nie zawsze rozumie szczegóły, a czasami wyciąga również kontrowersyjne wnioski dotyczące skuteczności „Buławy” w roli morskiego komponentu rosyjskiej triady nuklearnej. Uporządkujmy informacje.

Jak powstawała „Buława”?

W listopadzie 1997 roku po trzecim nieudanym starcie tworzonego wówczas międzykontynentalnego pocisku na paliwo stałe „Bark” dla okrętów podwodnych, rząd Rosji postanowił wybrać alternatywny projekt rakiety strategicznej dla atomowych okrętów podwodnych. Wybór padł na rakietę „Buława”, opracowanie Moskiewskiego Instytutu Inżynierii Cieplnej (MIT) - tego samego, który już stworzył mobilną rakietę międzykontynentalną „Topol” i zakończył w tym czasie prace nad stworzeniem bardziej zaawansowanego wariantu „Topol-M”.

Zaletą nowego pocisku była maksymalna unifikacja z powstającym „lądowym” pociskiem dla Wojsk Rakietowych Przeznaczenia Strategicznego - unifikacja węzłów, bloków, systemów kontroli, sprzętu bojowego, a nawet całych stopni pocisków.

Uważano, że taki wybór był uzasadniony również z ekonomicznego punktu widzenia, mniejsza od „Barku” „Buława” miała być tańsza w produkcji.

W 1998 roku, równolegle z przeprojektowaniem już budowanego okrętu podwodnego, rozpoczęły się prace nad stworzeniem nowej rakiety, które zakończyły się w 2013 roku przyjęciem R-30 „Buława” na uzbrojenie okrętów podwodnych projektu 955 „Boriej”.

Mało widoczna z kosmosu

„Buława” to typowy trzystopniowy pocisk balistyczny na paliwo stałe stworzony przy użyciu najbardziej zaawansowanych rozwiązań technologicznych. Ma skrócony aktywny odcinek trajektorii. Oznacza to, że czas działania silników pocisku, gdy jest on maksymalnie zauważalny dla kosmicznych urządzeń obserwacyjnych, jest maksymalnie skrócony, co znacznie zmniejsza dokładność określenia jego toru lotu.

Pocisk wykorzystuje silniki oparte na najbardziej zaawansowanym mieszanym paliwie stałym oraz platformę głowic ujednoliconą z pociskami „Jars”, która zapewnia indywidualne trajektorie dla każdej z 6 głowic rakietowych. Warto to szczegółowo omówić.

Rakietowy „autobus”

Ostatnio prasa często pisała o hipersonicznych blokach manewrujących. W szczególności podobne urządzenia są wymieniane w związku z „Buławą”. Należy zauważyć, że ten rodzaj sprzętu wojskowego dla konwencjonalnych pocisków balistycznych wciąż jest tworzony i do przyjęcia takich jednostek na pociski „Jars” lub „Buława” jest jeszcze daleko.

Niemniej jednak „Buława”, podobnie jak „Jars”, doskonale obchodzą się z lekkimi blokami balistycznych. A platforma, która zapewnia te bardzo indywidualne trajektorie dla każdej z 6 głowic rakiety, w slangu specjalistów nazywana jest „autobusem”. Na trajektorii lotu do celu „autobus” wysyła „pasażerów” (głowice bojowe) każdego na swojej trasie do celu. W ten sposób jeden pocisk zapewnia rażenie 6 celów.

W związku z tym okręt podwodny projektu 955 „Boriej”, wyposażony w szesnaście wyrzutni kompleksu D-30 „Buława”, może zniszczyć 96 celów jednocześnie.

Zasięg nie jest najważniejszy

„Buława” jako międzykontynentalny pocisk balistyczny ma zasięg ponad 5500 kilometrów. Wiadomo również, że w jednym ze startów testowych zasięg wyniósł 9300 kilometrów, a zgodnie z projektem zasięg rakiety wynosił co najmniej 8000 kilometrów.

Należy tutaj zauważyć, że nie wszystko mierzy się wyłącznie w kilometrach.

Uważa się, że oprócz najskuteczniejszej konwencjonalnej trajektorii balistycznej rakieta może trafić do celu wzdłuż łagodnej płaskiej trajektorii. Taka ścieżka lotu do celu będzie miała krótszy zasięg, ale zapewni szybsze trafienie celu, a co najważniejsze - odparcie ataku rakiety poruszającej się po płaskiej trajektorii jest znacznie trudniejszym zadaniem dla obrony przeciwrakietowej. Być może w przyszłości, wraz z nadejściem naddźwiękowych bloków manewrujących dla pocisków typu „Buława”, ich możliwości obrony przeciwrakietowej będą dalej rozszerzane, co doprowadzi do rewolucyjnej zmiany w taktyce użycia pocisków balistycznych z okrętów podwodnych.

Najbardziej „przenikające” pociski będą niszczyć systemy przeciwrakietowe wroga, podczas gdy zwykłe głowice bojowe będą atakować zauważalnie większą liczbę niechronionych celów.

Rosyjska „Buława” czy amerykański „Trident-2”?

Krytycy „Buławy” często porównują pocisk pod względem wydajności z najbardziej zaawansowanym pociskiem R-29RMU „Siniewa” na paliwo ciekłe, a to porównanie pod względem cech taktyczno-technicznych nie wypada na korzyść „Buławy”. Tak jest, ale tak też powinno być: silniki rakietowe na paliwo ciekłe są zauważalnie wydajniejsze niż silniki rakietowe na paliwo stałe, ale powód rezygnacji z rakiet na paliwo ciekłe w marynarce wojennej nie polega na ich słabych możliwościach, lecz we właściwościach eksploatacji i użytkowania.

„Stałe” silniki nie wymagają żadnych specjalnych środków ostrożności, a komponenty paliw płynnych są bardzo agresywne i potencjalnie niebezpieczne. Dowodzi tego kilka dość poważnych wypadków, które doprowadziły między innymi do utraty okrętów podwodnych.

Jeśli porównać „Buławę” z jej odpowiednikami na paliwo stałe, możemy stwierdzić, że biorąc pod uwagę jej masę i wymiary, „Buława” prawie nie jest gorsza od najbardziej zaawansowanego amerykańskiego pocisku na paliwo stałe „Trident-2”, a pod względem ładowności i zasięgu przewyższa największą morską rakietę na paliwo stałe R-39, w które były wyposażone radzieckie atomowe okręty podwodne „Tajfun”.

Skuteczna broń odwetowa

Kompleks uzbrojenia z okrętami podwodnymi „Boriej” i pociskami „Buława” stanowi podstawę rosyjskiego morskiego komponentu triady nuklearnej. Są one rozmieszczone we Flocie Północnej i Flocie Oceanu Spokojnego, stopniowo zastępując przestarzałe już okręty podwodne poprzednich projektów. Do połowy lat 2020.

„Buławy” będą najpotężniejszym pociskiem Sił Strategicznym Marynarki Wojennej, a unifikacja z lądowymi pociskami międzykontynentalnymi, a także mniej wymagające warunki eksploatacji, zaczną przynosić swój efekt, co po raz kolejny dowodzi, że „Buława” jest bardzo skuteczną bronią odwetową rakietowego ataku nuklearnego.

Zobacz również:

Próba międzykontynentalnej rakiety balistycznej „Buława"
Tagi:
stosunki międzynarodowe, pocisk jądrowy, USA, Rosja, wojna nuklearna, konflikt
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz