Widgets Magazine
10:10 13 Listopad 2019
Wyrzutnia rakiet Grad

Rosyjska armia „planuje pochód do La Manche”. Czy Ukraina się obroni?

© Sputnik . Iskandar Aminov
Świat
Krótki link
Autor
6444
Subskrybuj nas na

Sytuację wokół produkcji ukraińskich pocisków można opisać w następujący sposób: są technologie, są tradycje, są umysły, ale nie ma szybkości i kontroli nad wydatkowaniem funduszy. Wobec tego jaka przyszłość czeka ukraiński przemysł zbrojeniowy?

Niektóre rodzaje ukraińskiej broni są w stanie udzielić potężnej odpowiedzi rosyjskiej armii w Donbasie – oświadczył w wywiadzie dla „Apostrophe” Siergiej Zgurec, dyrektor ukraińskiej firmy informacyjno-konsultingowej Defense Express.

Ale jeśli zignorujemy polityczną stronę tego zagadnienia, bo słuchanie o „rosyjskiej agresji” jest już nudne, zwłaszcza jeśli pojawia się pod tytułem „Jeśli Rosja rozpocznie wojnę, to dotrze do La Manche”, i skoncentrujemy się wyłącznie na aspektach wojskowo-technicznych, to sytuację wokół ukraińskich pocisków można opisać w następujący sposób: są technologie, są tradycje, są umysły, ale nie ma szybkości i kontroli nad wydatkowaniem funduszy.

Nie można odrzucić radzieckiej przeszłości

Na odbywających się niedawno w Kijowie targach „Broń i bezpieczeństwo 2019” zaprezentowano makiety kilku rodzajów nowych pocisków produkcji ukraińskiej. Na przykład, Biuro Konstrukcyjne „Jużnoje” wystawiło pociski rakietowe „Tajfun-1”, „Tajfun-2” i „Tajfun-3”.

„Tajfun-1” to zmodernizowana najbardziej popularna radziecka wyrzutnia rakietowa kalibru 122 mm „Grad”. Siergiej Zgurec twierdzi, że zasięg „Tajfunów-1” jest o 20 km większy niż pocisków radzieckiego systemu „Grad”. „Tajfun-2” to perspektywiczny pocisk przeznaczony dla radzieckiego systemu artylerii rakietowej „Uragan”, a „Tajfun-3” ma zastąpić pociski do radzieckiego wielkokalibrowego systemu artylerii rakietowej „Smiercz” i jest konkurentem innego ukraińskiego tworu – projektu „Olcha” wdrażanego przez kijowskie Biuro Konstrukcyjne „Łucz”.

Słowo „radziecki” w poprzednim akapicie pojawiało się tak często nie przez przypadek. Ukraińskie biura konstrukcyjne „Jużnoje” i „Łucz” są spadkobiercami dużych przedsiębiorstw rozwijających technologie rakietowe i sprzęt dla wojsk rakietowych kompleksu wojskowo-przemysłowego Związku Radzieckiego.

We współpracy nawiązanej w czasach radzieckich „Jużnoje” zajmowało wiodącą pozycję w tworzeniu balistycznych pocisków międzykontynentalnych (np. słynnej R-36M2 „Wojewoda”) oraz rakiet nośnych „Cyklon” i „Zenit”.

Po zerwaniu współpracy wojskowo-technicznej z Rosją w 2014 roku przedsiębiorstwo przeżywa ciężkie czasy i próbuje zaoferować na rynku światowym kilka projektów eksportowych systemów rakietowych przeznaczenia taktycznego (zasięg do 100 km) i operacyjno-taktycznego ( zasięg do 300 km).

Najpierw obronimy Saudyjczyków, a potem Ukraińców

Problem „Jużnoje” polega na tym, że odnośnie kilku ich projektów było więcej rozmów niż rezultatów. Najlepszym tego przykładem jest operacyjno-taktyczny system rakietowy „Sapsan”, który tworzono – z przerwami – od połowy 2000 roku. Projekt zawiesiła „góra” z powodu nieefektywnego wydatkowania środków budżetowych i w tej chwili pozostały po nim tylko modele pokazywane na paradzie z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy.

Chociaż istnieją i bardziej pomyślne przypadki. Z „Sapsana” powstał „Grom-2”. Trwają testy silników do tego systemu rakietowego. Konstruktorzy obiecują, że jego zasięg wyniesie 300 km z możliwością zwiększenia do 1500 km. W zasadzie „Grom-2” można nazwać bliskim analogiem rosyjskich „Iskanderów-M”, m.in. pod względem użycia zarówno pocisków balistycznych, jak i manewrujących.

Jednak należy wyjaśnić, że „Jużnoje” tworzy teraz „Grom-2” dla Arabii Saudyjskiej, która finansuje prace rozwojowe i testy.

„Grom-2” może stać się najpotężniejszym systemem rakietowym ukraińskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego, ale mogłoby go nie być, gdyby w 2014 roku nie znalazł się, delikatnie mówiąc, bogaty klient – Rijad - który nie tylko finansuje projekt, ale także kontroluje przepływy pieniężne, bo „stara gwardia rakietowa” Ukrainy, która zasiedziała się na ciepłych stołkach od lat 90., ma pewne skłonności do korupcji.

Jednak zestaw nie przeszedł jeszcze testów w powietrzu, choć informowano, że odbędą się w październiku – listopadzie bieżącego roku. Jest jeszcze czas, może zdążą. Według wstępnych szacunków w 2022 roku „Grom-2” trafi na uzbrojenie saudyjskiej armii, ale na razie nie wiadomo, kiedy wzmocni ukraińską armię i w jakich ilościach będzie produkowany na jej potrzeby. Mała seryjność (liczba wyprodukowanych egzemplarzy danego systemu) to kolejny problem ukraińskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego.

Odpalenie rakiety Buława z krążownika Jurij Dołgorukij w kierunku poligonu Kura
© Sputnik . Ministry of Defence of the Russian Federation
„Grom-2” z pewnością ma perspektywy. „Jużnoje” ma wystarczająco duże doświadczenie. Problem polega na braku finansowania ze strony państwa i w organizacji czysto ukraińskiej wewnętrznej współpracy między przedsiębiorstwami w celu jego stworzenia.

Aktualnie tylko system rakietowy „Olcha-M” znajduje się na etapie wysokiej gotowości do przekazania do jednostek bojowych ukraińskiej armii.

Sukcesy ukraińskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego

Biuro Konstrukcyjne „Łucz” we współpracy z kijowskim zakładem „Artem” wyróżniło się w ostatnich latach dość udanymi pracami nad stworzeniem modernizowanych wariantów już istniejącego systemu artylerii rakietowej kalibru 300 mm „Smiercz” – pociskiem z korekcją „Olcha-M”. Pocisk ten jest pomyślnie testowany od 2016 roku i prawdopodobnie trafi na uzbrojenie ukraińskiej armii w ciągu sześciu miesięcy do roku. Zaczynając od obsługi i modernizacji radzieckich systemów rakietowych, „Łucz” w ciągu kilku dziesięcioleci przeszedł do tworzenia własnych systemów sterowania pociskami odziedziczonymi po ZSRR. Ta droga okazała się dość produktywna.

Konkurentami zestawu Olcha-M są rosyjski system Tornado-S i białoruski system Polonez. Systemy rakietowe tej klasy są bardzo poszukiwane, co oznacza, że ukraiński system będzie miał perspektywy eksportowe. Biorąc pod uwagę ogrom radzieckich prac wstępnych i wykorzystanie starej radzieckiej bazy, ukraiński produkt powinien okazać się bardzo precyzyjny i tani, a zatem może przyciągać kraje, które posiadają na swoim uzbrojeniu systemy „Smiercz” - na przykład Indie, Kuwejt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Peru i państwa członkowskie WNP.

Osobno warto wspomnieć o przeciwokrętowym pocisku manewrującym „Neptun”. To współczesna reinkarnacja radzieckiego pocisku Ch-35 z ukraińskim systemem naprowadzania. Pocisk jest również dość udanie testowany i pod względem możliwości będzie przypominać rosyjskie zestawy rakietowe „Bał” z analogicznym pociskiem.

Kto zamierza zaatakować Ukrainę?

Na co stać te systemy rakietowe i jaki jest ich „potencjał reakcji”?

Żaden z tych systemów nie jest strategicznym środkiem odstraszającym, dlatego też dostępność ograniczonej liczby tych systemów rakietowych w arsenale ukraińskiej armii nie może zagwarantować obrony kraju. W przypadku masowego przekazania wojsku pocisków Olcha-M (zasięg do 130 km), możliwości przeprowadzenia precyzyjnych ataków na operacyjno-taktycznej głębi porządku bitewnego potencjalnego wroga stworzy dla niego stosunkowo poważne problemy i może przeszkodzić w dość dużych operacjach wojskowych.

Jeśli dodamy do tego uszkodzenie okrętów przy użyciu „Neptuna” (zasięg 300 km), a także ostrzał rakietowy tyłów przez perspektywiczny zestaw „Grom-2”, to obraz dla agresora stanie się jeszcze mniej różowy.

Tylko nie za bardzo wiadomo, co z tym wspólnego może mieć Rosja. 

Zobacz również:

„Ukraina szkodzi sobie, wycofując się z umowy ws. eksportu uzbrojenia”
Amerykański ekspert ma „plan na przejęcie” Kaliningradu z pomocą Polski
Polska pomoże: Ukraina „szykuje się” na brak rosyjskiego gazu
Ukraina wysyła Rosji notę protestacyjną ws. Donbasu
Ukraina: „Brygada przyszłości” uzbrojona w broń przeszłości
Duma o planie „zajęcia” Kaliningradu przez siły NATO
Tagi:
broń, ZSRR, przemysł zbrojeniowy, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz