07:30 26 Styczeń 2020
Świat
Krótki link
151
Subskrybuj nas na

Co najmniej sto ton zarażonego salmonellą mięsa trafiło z Polski do Bułgarii – podaje Bułgarskie Radio Narodowe. O podobnych przypadkach w innych krajach UE było głośno na początku tego roku.

Jak powiedziała w rozmowie z radiem ekspertka bułgarskiej Agencji Bezpieczeństwa Żywności Kremena Stoeva, zawiadomienia o zarażonym mięsie strona bułgarska otrzymuje od Europejskiego Systemu Kontroli Bezpieczeństwa Żywności. Jak mówi, Bułgaria otrzymała w sumie 16 doniesień o zarażonym mięsie, ale nie chce ujawniać, kiedy odebrała pierwsze powiadomienie. Stoeva zapewniła też, że bułgarska agencja podjęła wszelkie niezbędne kroki w stosunku do zarażonej produkcji.

Tak, jest to zgodne z rzeczywistością (…) Co najmniej 100 ton, które trafiły za pośrednictwem jednej firmy – powiedziała ekspertka, ale nie zechciała wymieniać z nazwy ani polskiego producenta, ani bułgarskich firm, które zajmują się realizacją produkcji mięsnej.

Zamrażarka
© Depositphotos / Rorem
Importerzy nie odmawiają odbioru produkcji po tym, jak otrzymano sygnały o zarażonym mięsie – mówi Stoeva.

„To, że w jednej partii (mięsa) jednego producenta znaleziono zagrożenie nie oznacza, że kolejne lub poprzednie partie są tak samo niebezpieczne” – oświadczyła Stoeva.

W przypadku polskiej firmy takich powiadomień zebrało się jednak dziesięć w ciągu kilku tygodni, dlatego cała produkcja zostanie poddana szczegółowej kontroli – oświadczyła ekspertka.

„Od tej chwili będziemy brać próbki ze wszystkich partii, które otrzymujemy od konkretnego producenta. Skontaktowaliśmy się też z właściwym polskim organem, od którego zażądaliśmy zapewnień, że podjął środki wobec swoich producentów” – oświadczyła Stoeva.

Ekspertka podkreśliła także, że Bułgaria nie dysponuje danymi na temat zarażonych salmonellą klientów.

„Dotychczas ani firmy (importujące), ani agencja ds. bezpieczeństwa żywności nie otrzymywały sygnałów ze strony obywateli czy innych służb o pogorszeniu stanu zdrowia” – zakończyła Stoeva.

Mięso z Polski z salmonellą krąży po Europie

Informacje o pierwszych przypadkach mięsa z Polski z salmonellą pojawiły się na początku lutego 2019 roku. Pałeczki salmonelli wykryto w partii mięsa sprowadzonego z Polski na Słowenię, informowała słoweńska agencja STA. Zarażone mięso było przeznaczone do wyrobu kebabów, zostało wycofane ze sprzedaży.

Przedstawiciele słoweńskich służb sanitarnych zapewniali wówczas, że ryzyko zarażenia się salmonellą jest małe, dlatego że zanim trafi do konsumenta, mięso przechodzi obróbkę termiczną. Nie zmienia to jednak faktu, że taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

Sytuacja miała swoją kontynuację pod koniec lutego, ponownie do Słowenii trafiło mięso do kebabów z pałeczkami salmonelli. „W kolejnych trzech partiach przeznaczonego na kebab mięsa wołowego i indyczego, dostarczonego do Słowenii z Polski” wykryto salmonellę – oświadczył wówczas słoweński urząd ds. bezpieczeństwa żywności.

Kolejnym krajem, który zgłosił w lutym problemy z mięsem z Polski były Czechy. „Na terenie Czech wykryto 700-kilogramową partię wołowiny z Polski, w której stwierdzono obecność bakterii salmonelli” – wyjaśniał podczas konferencji prasowej w Pradze czeski minister rolnictwa Miroslav Toman. Podkreślił, że te groźne dla zdrowia bakterie znaleziono w wołowinie. Minister zapowiedział, że wszystkie dostawy wołowiny z Polski przejdą nadzwyczajną kontrolę

„O wprowadzeniu zakazu myślimy, ale nic nie możemy teraz z tym zrobić i dlatego, jak mówię, całe mięso, które zostanie sprowadzone z Polski, musi przejść kontrole i dopiero, jak zostanie potwierdzone przez certyfikowane laboratorium, może zostać wprowadzone na rynek" – powiedział Miroslav Toman.

Swojego zaskoczenia obrotem spraw i doniesieniami nie krył ówczesny polski Główny Lekarz Weterynarii Paweł Niemczuk.

„Czechy nie umieściły informacji o wykryciu salmonelli w polskiej wołowinie w unijnym systemie ostrzegania RASFF, a tamtejsze służby weterynaryjne nie poinformowały resortu rolnictwa o tej sprawie” – powiedział i dodał, że salmonella w wołowinie raczej się nie zdarza, prawdopodobnie jest to „wskaźnik procesu technologicznego”.

Sprawa rozwijała się w szybkim tempie, bo już na początku marca ponownie w Czechach zgłoszono obecność salmonelli w mięsie z Polski. Kontrola weterynaryjna przeprowadzona w czeskiej hurtowni w Lounach ujawniła obecność pałeczek salmonelli w przywiezionej z Polski partii mrożonych kurzych udek. Dystrybucja mięsa z tej hurtowni została wstrzymana.

Zobacz również:

Z czym i jak jeść orzechy, żeby nie szkodziły zdrowiu
Zatrucie tymi produktami może nas „znokautować”
Gdzie czai się salmonella
Tagi:
Salmonella, mięso, Polska, Bułgaria
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz