10:35 01 Grudzień 2020
Świat
Krótki link
Autor
5798
Subskrybuj nas na

Rosyjska Zjednoczona Korporacja Budowy Okrętów liczy na zamówienie dużej serii niszczycieli atomowych „Lider”. Poinformował o tym prezes korporacji Aleksiej Rachmanow. Jego zdaniem może to być „początek długiej serii okrętów odległej strefy morskiej”.

Czy oznacza to, że Rosja wzmocni swoją obecność w Oceanie Światowym? Przeanalizujmy tę kwestię.

Do czego służą niszczyciele?

Niszczyciele są najbardziej wszechstronnymi okrętami współczesnej floty. Mogą działać w dowolnej odległości od swoich ojczystych brzegów, walczyć z wszelkiego rodzaju jednostkami nawodnymi, okrętami podwodnymi, odpierać ataki lotnicze i rakietowe. Niszczyciele są większe niż korwety i fregaty, dzięki czemu mają większą autonomię i bogatsze możliwości bojowe. A jednocześnie nie są tak drogie i skomplikowane jak na przykład krążowniki rakietowe czy lotniskowce.

Współczesna zrównoważona flota wojenna odległej strefy oceanicznej powinna posiadać „pięść” zwykle w postaci lotniskowców albo dużych okrętów uderzeniowych klasy krążownik rakietowy. Niszczyciele mają za zadanie wzmocnić jądro uderzeniowe floty, a także zapewnić jej ochronę.

Oczywiście w rosyjskich warunkach takie zgrupowanie uderzeniowe może być wspierane przez lotnictwo przybrzeżne, np. uderzeniowe z bombowcami dalekiego zasięgu Tu-22M3, a także myśliwców MiG-31BM i Su-35. Eskadry mogą być też wspierane przez okręty podwodne i jednostki nawodne o mniejszych gabarytach, które wykorzystuje się na oceanach, tj. fregaty i korwety.

Rosyjska operacja na Morzu Śródziemnym

W przypadku działań zbrojnych w „zamkniętych” morzach, tj. na Morzu Czarnym lub Morzu Śródziemnym, a także operacji antyterrorystycznych, niszczyciele mogą odgrywać rolę głównego okrętu eskadry, która rozwiązuje lokalne problemy w ograniczonym teatrze działań.

Należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię: w Związku Radzieckim niszczyciele były lepiej uzbrojonymi jednostkami niż na Zachodzie. Wynikało to z tego, że te okręty we flocie radzieckiej miały być naprawdę „uniwersalnymi żołnierzami” – m.in. bez wsparcia lotniczego walczyć z lotniskowcami, okrętami podwodnymi i flotą nawodną potencjalnego wroga.

Rosyjska szkoła w tym względzie pozostaje wierną spadkobierczynią radzieckiej szkoły stoczniowej. Chociaż należy podkreślić, że nowoczesne systemy uzbrojenia pozwalają na dość kompaktowe rozmieszczenie bardzo dużej liczby wyrzutni rakiet w dowolnej, nawet bardzo ograniczonej powierzchni.

„Sowriemiennyj” nie jest już liderem

W latach 1976–1992 w Związku Radzieckim budowano dużą serię niszczycieli projektu 956 „Sowriemiennyj”. Jest to dość udany uniwersalny okręt, który służył w marynarce wojennej ZSRR i nadal znajduje się w strukturze bojowej rosyjskiej floty, a także jest częścią sił morskich Chińskiej Republiki Ludowej. Twórcy tego projektu od końca lat 80. pracowali nad projektami mającymi zastąpić „Sowriemiennyj”. I wreszcie, w 2009 roku, pojawiły się informacje o zorganizowaniu przetargu na budowę perspektywicznego niszczyciela dla rosyjskiej marynarki wojennej. Jednocześnie pojawiła się informacja, że w 2012 roku rozpocznie się budowa niszczycieli nowego projektu.

Wielozadaniowy system Posejdon
© Sputnik . The Ministry of Defence of the Russian Federation
W rzeczywistości wszystko odbywało się nie tak szybko, ale prace nad wstępnym projektem nowego okrętu naprawdę się rozpoczęły. W połowie 2012 roku szef rosyjskiej Zjednoczonej Korporacji Budowy Okrętów oświadczył, że nowa jednostka zostanie wyposażona w elementy obrony przeciwrakietowej i kosmicznej. Tak dowiedzieliśmy się o rozpoczęciu prac nad projektem „Lider”.

Tak wiele statków nawodnych zbudowano tylko w ZSRR

Trzy lata później zdecydowano, że nowy okręt zostanie wyposażony w napęd jądrowy. Wreszcie w czerwcu 2015 roku model perspektywicznego niszczyciela - „projekt 23560E” - został po raz pierwszy zaprezentowany na targach Armia 2015. Teraz z dużym prawdopodobieństwem możemy mówić o pojawieniu się planów budowy serii niszczycieli po 2020 roku. Być może będzie to największy program budowy okrętów nawodnych w erze postsowieckiej. Po rozpadzie ZSRR ten typ okrętu został nieco na uboczu. Chodzi o to, że budowa okrętów podwodnych jest uważana za bardziej wydajną: nie są one tak drogie, a przemysł budowlany okrętów podwodnych w znacznie mniejszym stopniu ucierpiał w kryzysowych latach 90. XX wieku.

Teraz w przypadku położenia stępki pod budowę czołowego okrętu nowego projektu w latach 2020–2022 można spodziewać się, że flota otrzyma niszczyciele w latach 2024–2030.

Powinno to stanowić znaczący wkład w rozwój rosyjskiej marynarki wojennej, która, jeśli mówimy o niszczycielach w strukturach floty, ma obecnie dwa okręty projektu 956 „Sowriemiennyj” (w kodzie NATO typ Sovremenny), jeden duży okręt do zwalczania okrętów podwodnych projektu 61 (Kashin) i siedem dużych jednostek do zwalczania okrętów podwodnych projekt 1155 (Udaloy), w klasyfikacji NATO uważanych również za niszczyciele.

Rosyjski niszczyciel jak zachodni krążownik rakietowy

Rosyjskie niszczyciele są zauważalnie większe niż ich zachodnie odpowiedniki, co daje możliwość montowania na nich napędu jądrowego i szerokiej gamy systemów uzbrojenia. Napęd jądrowy zapewnia takiemu statkowi nieograniczone zasoby energii, które umożliwiają prowadzenie działań bojowych w dowolnym miejscu na Oceanie Światowym. Długość niszczyciela „Lider” wyniesie około 200 metrów, a całkowita wyporność - około 15 tysięcy ton. Pod względem wielkości i możliwości będzie to raczej krążownik rakietowy.

Tymczasem możliwości bojowe nowego okrętu naprawdę zapowiadają się imponująco. W uniwersalnych wyrzutniach pionowych umieszczonych zostanie co najmniej 60 pocisków różnego rodzaju – „Cyrkon”, „Kalibr” i „Oniks”. Taki arsenał pozwoli na przeprowadzenie dowolnego ataku: atakowanie zgrupowań okrętów (w tym lotniskowców), niszczenie celów naziemnych w odległości do 2500 km, a w przyszłości znajdujących się w jeszcze większej odległości. Okręt będzie wyposażony w uniwersalny system artylerii kalibru 130 mm. Chodzi o to, że użycie pocisków rakietowych jest często nieuzasadnione, w przypadku niektórych zadań celny ostrzał artyleryjski może być bardziej skuteczny: na przykład ostrzeliwanie fortyfikacji przybrzeżnych lub w sytuacji, gdy okręt wroga nie powinien zostać zatopiony, a jedynie unieruchomiony.

S-500 po raz pierwszy na okrętach

S-500
© Zdjęcie : The Ministry of Defence of the Russian Federation
Morski wariant systemu rakietowego S-500 zapewni „Liderowi” obronę przeciwrakietową i przeciwlotniczą. Jednostka ognia tych systemów to aż 128 pocisków przeciwlotniczych. Taki system obrony powietrznej może stać się „parasolem”, który chroni przed atakiem niemal każdymi nowoczesnymi środkami uderzeniowymi - pociskami balistycznymi i naddźwiękowymi, konwencjonalnymi pociskami manewrującymi, a także dowolnym rodzajem współczesnego lotnictwa. Bliską linię obrony zapewni kilka morskich wariantów przeciwlotniczych zestawów artyleryjsko-rakietowych „Pancyr”.

Przed torpedami i okrętami podwodnymi „Lider” będzie się bronił zarówno pociskami przeciwokrętowymi, jak i wyrzutniami torped różnego typu „Paket-NK”. Oczywiście na pokładzie takiego niszczyciela będą stacjonować śmigłowce, a także zostanie on wyposażony we wszystkie niezbędne systemy radioelektroniczne - do wykrywania, rozpoznania, ochrony i tłumienia odpowiednich systemów potencjalnego wroga.

Ogólnie rzecz biorąc, w przypadku pojawienia się takiego okrętu możliwości zgrupowania rosyjskiej floty znacznie wzrosną - jest to jednostka klasy oceanicznej, mająca rozwiązywać wszelkiego rodzaju problemy właśnie w oddalonej strefie morskiej. Nawiasem mówiąc, jedną z opcji jego zastosowania jest rola lidera w eskadrze mniejszych okrętów nosicieli systemów rakietowych „Kalibr”. Pod ochroną i wsparciem informacyjnym takiej jednostki korwety i małe statki rakietowe rosyjskiej marynarki wojennej mogą zyskać „drugie życie” i wpłynąć na oceany. A to już nowa strategiczna rzeczywistość.

Tagi:
marynarka wojenna, S-500, niszczyciel, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz