20:42 02 Grudzień 2020
Świat
Krótki link
Sytuacja ze Sputnikiem w Estonii (30)
3131
Subskrybuj nas na

MIA „Rossiya Segodnya” zwróciła się do Departamentu Policji i Straży Granicznej Estonii o sprawdzenie podstaw wprowadzenia sankcji wobec agencji i rewizję decyzji, które mogłyby doprowadzić do wszczęcia postępowania karnego wobec pracowników Sputnika Estonia. Poinformowała o tym przedstawiciel agencji w republice bałtyckiej Jelena Czeryszewa.

We wniosku stwierdzono, że agencja „Rossiya Segodnya” nie została wciągnięta na unijną czarną listę, chociaż figuruje na niej dyrektor generalny agencji Dmitrij Kisielow. Co więcej, nawet w estońskim ustawodawstwie stwierdza się, że ograniczenia mogą obowiązywać tylko osoby prawne i fizyczne wymienione bezpośrednio na liście.

„Aby zastosować (…) sankcje należy udowodnić, że fundusze „Rossiya Segodnya” są kontrolowane przez Dmitrija Kisielowa jako podmiotu objętego sankcjami lub znajdują się w jego posiadaniu. Nie ulega wątpliwości, że fundusze i zasoby, należące do unitarnego przedsiębiorstwa Federacji Rosyjskiej, nie są własnością Dmitrija Kisielowa” – podano w uzasadnieniu.

Ponadto wszystkie nieruchomości, dochody i zyski agencji są własnością federalną. Dyrektora generalnego mianuje prezydent Rosji, a decyzje w sprawie kluczowych problemów wymagają zatwierdzenia lub zgody Federalnego Departamentu Prasy i Komunikacji Masowej.

W dokumencie stwierdzono też, że pracownicy Sputnika już podpisali umowy o pracę z MIA „Rossiya Segodnya”.

„W związku z tym zobowiązanie dotyczące tego, aby nie zawierano umów w przyszłości, nie jest właściwe. Pismo z RAB (Rahapesu Andmebüroo, biuro informacji o praniu brudnych pieniędzy – red.) można interpretować w taki sposób, że pracownicy powinni wypowiedzieć obowiązujące umowy, ale w żadnym akcie prawnym nie ma odpowiedniego zapisu” – czytamy we wniosku.

Sytuacja wokół Sputnika

Estonia jest jedynym krajem bałtyckim, w którym działa redakcję i biuro Sputnik. Pracuje tam 35 osób, z czego 33 to obywatele państwa bałtyckiego, którzy zawarli umowy o pracę z MIA „Rossiya Segodnya”. Agencja wpłaca miesięcznie do estońskiego budżetu około 30 tysięcy euro w postaci podatków.

W ubiegłym tygodniu dziennikarze Sputnika Estonia otrzymali pisma z Departamentu Policji i Straży Granicznej zawierające bezpośrednią groźbę wszczęcia przeciwko nim spraw karnych w przypadku, jeśli do 1 stycznia 2020 roku nie rozwiążą umów o pracę z MIA „Rossiya siegodnya”. Jako uzasadnienie podano sankcje, wprowadzone przez Unię Europejską 17 marca 2014 roku przeciwko osobom fizycznym i prawnym w świetle wydarzeń na Ukrainie.

MIA „Rossiya Segodnya” nazwała działania estońskich władz rażącym przykładem bezprawia, informując o zamierza odwołania się do ONZ, OBWE, Rady Europy, UNESCO i Europejskiego Trybunały Praw Człowieka. Margarita Simonian, redaktor naczelna agencji prasowej „Rossija siegodnia” i stacji telewizyjnej RT, wezwała prezydenta Estonii Kersti Kaljulaid, aby nie dopuściła do aresztowania dziennikarzy. Z kolei Dmitrij Kisielow uznał ten incydent za „niebezpieczny precedens”.

Reakcja na szczucie dziennikarzy

Władimir Putin powiedział, że rosyjskie władze zrobią wszystko, aby wesprzeć Sputnika w pracy w innych krajach. Ministerstwo Spraw Zagranicznych potępiło działania Tallinna i obiecało podjęcie działań odwetowych w najbliższej przyszłości. Rosyjscy dyplomaci zapewnili, że uwzględnią doniesienia medialne, że brytyjscy kuratorzy mają związek z tą sprawą.

Były premier Estonii, były burmistrz Tallinna Edgar Savisaar nie zgadza się na wywieranie presji na pracowników Sputnika. Jak podkreślił, „media powinny być wolne, nawet jeśli nam się nie podobają”.

Tematy:
Sytuacja ze Sputnikiem w Estonii (30)

Zobacz również:

OBWE broni Sputnika Estonia
Źródło: To brytyjscy „kuratorzy” działają przeciwko Sputnikowi
Tagi:
Estonia, Sputnik
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz