22:36 30 Marzec 2020
Świat
Krótki link
8332
Subskrybuj nas na

Strona internetowa Sputnika Estonia działa w trybie nadzwyczajnym z powodu gróźb ze strony estońskiego Departamentu Policji i Straży Granicznej.

Pracownicy agencji zostali zmuszeni do rozwiązania umów o pracę od 1 stycznia 2020 roku.

Jelena Czeryszewa, szefowa przedstawicielstwa MIA „Rossiya Segodnya” w Tallinnie, zwróciła się do czytelników, dziękując za wsparcie i obiecując przywrócenie prac agencji jak najszybciej.

„Banki zostawiły nas bez wynagrodzenia, na naszego najemcę wywierano naciski i zmuszono go do wypowiedzenia nam umowy. Działo się to na tle gróźb pociągnięcia każdego z nas do odpowiedzialności karnej na podstawie artykułu przewidującego maksymalną karę pozbawienia wolności do pięciu lat. Jedyna nasza „wina” polega na tym, że jesteśmy dziennikarzami pracującymi w niezależnych od władz mediach i wykonujemy naszą pracę” – czytamy w oświadczeniu Czeryszewej opublikowanym na stronie Sputnika Estonia.

Jak podkreśliła, rozwiązanie umów o pracę z redakcją nie oznacza, że portal przestanie działać.

„Strona będzie działać w pełnym wymiarze, ale zajmie nam trochę czasu zorganizowanie prac w taki sposób, aby nie żyć pod ciągłą presją władz Estonii. Oczywiście postaramy się przywrócić pracę tak szybko, jak to możliwe” - zapewniła szefowa przedstawicielstwa.

W tym okresie redakcja będzie publikować głównie wiadomości związane z sytuacją wokół Sputnika Estonia, a nie z wydarzeniami w Estonii.

„Walcząc o prawo do pracy w Estonii, walczymy o prawo czytelników w Estonii i za granicą do otrzymywania pełnych informacji. Można się z nami nie zgadzać. Spierać się i krytykować. Ale dla nas najważniejsze jest to, aby nasi czytelnicy mogli każdego dnia sami wchodzić na naszą stroną internetową i samodzielnie oceniać informacje, komentarze i wnioski. Nazywa się to wolnością słowa. Niestety nie ma jej dzisiaj w Estonii” – oceniła Czeryszewa.

Na stronie internetowej agencji opublikowano oświadczenia polityków, dziennikarzy i działaczy społecznych, którzy wspierają redakcję, a także apele do struktur europejskich i międzynarodowych o ocenę działań Tallinnu.

Wśród osób wspierających agencję są m.in. rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa, przedstawiciel OBWE ds. wolności mediów Harlem Désir, były premier Estonii i były mer Tallinnu Edgar Savisaar, europosłanka z Estonii Yana Toom, szef Rady Praw Człowieka przy prezydencie Rosji Walerij Fadejew, przewodnicząca Rady Federacji Walentina Matwijenko.

Sytuacja wokół Sputnika

Wcześniej dziennikarze Sputnika Estonia otrzymali pisma z Departamentu Policji i Straży Granicznej zawierające bezpośrednią groźbę wszczęcia przeciwko nim spraw karnych, w przypadku jeśli do 1 stycznia 2020 roku nie rozwiążą umów o pracę z MIA „Rossiya Segodnya”.

Jako uzasadnienie podano sankcje wprowadzone przez Unię Europejską 17 marca 2014 roku przeciwko osobom fizycznym i prawnym w świetle wydarzeń na Ukrainie.

MIA „Rossiya Segodnya” nazwała działania estońskich władz rażącym przykładem bezprawia, informując, że zamierza odwołać się do ONZ, OBWE, Rady Europy, UNESCO i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Margarita Simonian, redaktor naczelna agencji prasowej „Rossiya Segodnya” i stacji telewizyjnej RT, wezwała prezydenta Estonii Kersti Kaljulaid, aby nie dopuściła do aresztowania dziennikarzy. Z kolei Dmitrij Kisieliow uznał ten incydent za „niebezpieczny precedens”.

Zobacz również:

Naczelny Rabin RP oburzony słowami Putina o notatce ambasadora RP w Berlinie
Prezydenci Rosji i Ukrainy po raz pierwszy od 2014 roku złożyli sobie życzenia z okazji Nowego Roku
Premier Grecji ogłosił koniec epoki kryzysu
Tagi:
media, sankcje, Sputnik, Estonia
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz