15:03 15 Lipiec 2020
Świat
Krótki link
11604
Subskrybuj nas na

Holenderski wywiad wojskowy nie wyjawił ani jednego systemu rakietowego „Buk”, z którego zestrzelono by malezyjskiego Boeinga pod Donieckiem w 2014 roku – twierdzi dziennikarz i autor filmu o katastrofie lotniczej Max van der Werff w artykule „Czy dochodzenie w sprawie MH17 było przeprowadzone należycie?”.

Max van der Werff opublikował na swojej stronie internetowej część dokumentów Wspólnej Grupy Śledczej (SSG), w tym pismo z 21 września 2016 roku Departamentu Prawnego holenderskiej Wojskowej Służby Wywiadu i Bezpieczeństwa (MIVD) adresowane do prokuratury państwowej. Wynika z niego, że MIVD sprawdziła, czy systemy „Buk” mogły mieć związek z katastrofą MH17.

Dokument Wspólnej Grupy Śledczej, opublikowany przez Maksa van der Werffa
© Zdjęcie : Dutch Military Intelligence and Security Service
Dokument Wspólnej Grupy Śledczej, opublikowany przez Maksa van der Werffa

W piśmie mowa jest o 11 punktach, w których w czerwcu i lipcu 2014 roku, gdy doszło do tragedii, znajdowały się ukraińskie systemy rakietowe „Buk” (osiem lokalizacji) oraz rosyjskie (trzy lokalizacje). Według wywiadu wszystkie 11 systemów znajdowało się w odległości co najmniej 66 km od miejsca katastrofy, a trzy zidentyfikowane rosyjskie kompleksy były na terytorium Rosji.

Na podstawie przedstawionych w tabeli danych widać, że MH17 wyleciał poza zasięg wszystkich ukraińskich i rosyjskich punktów rozmieszczenia systemów «Buk» – podkreślono w piśmie.

Max van der Werff twierdzi, że porażające jest to, iż holenderscy wojskowi „posiadają szczegółowe informacje na temat pozycji rosyjskich mobilnych systemów «Buk» (których nie rozmieszczono w głównych bazach), podczas gdy większość ukraińskich «Buków» wskazano na ich stacjonarnych pozycjach w bazach wojskowych”.

Dalej dziennikarz zastanawia się, czy można utrzymywać, że Kijów skoncentrował „Buki” w bazach i ani razu w trakcie operacji w Donbasie nie przemieszczał swoich systemów obrony powietrznej.

Dokument Wspólnej Grupy Śledczej, opublikowany przez Maksa van der Werffa
© Zdjęcie : Dutch Military Intelligence and Security Service
Dokument Wspólnej Grupy Śledczej, opublikowany przez Maksa van der Werffa

„Na ile jest to prawdopodobne, uwzględniając to, że 12 lipca 2014 roku (kilka dni przed katastrofą samolotu – red.) siły obrony powietrzne Ukrainy zostały postawione w stan gotowości bojowej?” – pisze dziennikarz.

Ponadto – jak twierdzi Max van der Werff – w dokumencie zaadresowanym do prokuratury stwierdzono: „Ze względu na lokalizację zidentyfikowanych systemów i szybkość, z jaką mogą być transportowane, jest mało prawdopodobne, aby systemy rakietowe «Buk-M1», należące do ukraińskich sił zbrojnych, mogły być przemieszczone w takim czasie, by MH17 znalazł się w strefie ich zasięgu”.

W dokumencie mowa jest też o tym, że wywiad „zbadał inne naziemne systemy obrony powietrznej obecne w regionie w lipcu 2014 roku i które pod względem możliwości operacyjnych, specyfikacji technicznych i lokalizacji mogłyby zestrzelić samolot MH17”. Z dokumentu wynika, że chodzi o ukraińskie systemy obrony powietrznej S-300PS „Wołchow M-6”, a także systemy S-300PM2 „Favorit”, będące na uzbrojeniu Rosji.

Dokument Wspólnej Grupy Śledczej opublikowany przez dziennikarza Maksa van der Werffa
© Zdjęcie : Dutch Military Intelligence and Security Service
Dokument Wspólnej Grupy Śledczej opublikowany przez dziennikarza Maksa van der Werffa

W związku z tym dziennikarz cytuje fragment pisma: „Wszystkie zidentyfikowane ukraińskie S-300PS «Wołchow M-6» znajdowały się w odległości co najmniej 250 km od miejsca katastrofy MH17. System S-300PS «Wołchow M-6» posiada maksymalny zasięg 75 km. Na tej podstawie MIVD wyciąga wniosek, że system S-300PS «Wołchow M-6» nie został użyty do zestrzelenia MH17”.

W dokumencie stwierdzono, że jedynymi zidentyfikowanymi kompleksami „posiadającymi wystarczająco szeroki zasięg”, aby zestrzelić ten samolot, są dwa systemy S-300PM2 „Favorit” rosyjskich sił zbrojnych, stacjonujące w pobliżu Rostowa nad Donem.

Dokument Wspólnej Grupy Śledczej, opublikowany przez Maksa van der Werffa
© Zdjęcie : Dutch Military Intelligence and Security Service
Dokument Wspólnej Grupy Śledczej, opublikowany przez Maksa van der Werffa

„MIVD posiada informacje (od partnerów), które wskazują na użycie radarów kierowania ogniem 36N8 (…) w celu naprowadzenia i/lub wystrzelenia pocisków klasy «ziemia - powietrze» z serii 48NS 17 lipca 2014 roku. (…) Miejsca te znajdują się w pobliżu dużych miejscowości, a wystrzelenie pocisku prawdopodobnie doprowadziłoby do pojawienia się wiadomości na portalach społecznościowych lub w innych mediach. MIVD nic nie wie na temat takich publikacji” – dziennikarz cytuje fragment pisma.

Sam Max van der Werff, analizując powyższe fakty, stwierdza, że „holenderska Wojskowa Służba Wywiadu i Bezpieczeństwa 21 września 2016 roku (na tydzień przed konferencją prasową grupy śledczej) nie otrzymała informacji z żadnego wiarygodnego źródła, że jakiekolwiek rosyjskie kompleksy «Buk-M1» przekroczyły granicę z Ukrainą podczas konfliktu”.

To powoduje, że wracamy do pytania, które pojawiło się na początku tego artykułu: czy dochodzenie w sprawie MH17 było przeprowadzone należycie? Na podstawie analizy, której dokonałem, mam wątpliwości, a treść tych czterech dokumentów jedynie je pogłębia – podsumował Max van der Werff.

Dochodzenie holenderskiego dziennikarza skomentował rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow.

„Rosji, niestety, odmówiono prawa do udziału w międzynarodowej grupie śledczej, dlatego zawsze byliśmy nastawieni sceptycznie i z nieufnością traktowaliśmy pośpieszne i nieopierające się na poważnym podejściu pochopne wnioski” – powiedział rzecznik Kremla.

Pytany przez dziennikarzy o to, dlaczego Moskwa domaga się włączenia jej do międzynarodowej grupy śledczej, jeśli do katastrofy doszło nie na terytorium Rosji i uczestniczył w niej nierosyjski samolot, Pieskow przypomniał, że po rozpoczęciu śledztwa „od razu pojawiły się oskarżenia pod adresem Rosji o to, czego nie zrobiła”.

Katastrofa malezyjskiego Boeinga

Samolot pasażerski Boeing 777 linii lotniczych Malaysia Airlines, który wykonywał lot MH17 z Amsterdamu w Holandii do Kuala Lumpur w Malezji, rozbił się 17 lipca 2014 roku na wschodzie Ukrainy. Na pokładzie samolotu znajdowało się 298 osób – obywateli 10 państw. Większość ofiar – 193 osoby – była obywatelami Holandii. Dochodzenie ws. katastrofy prowadzi międzynarodowa grupa śledcza, w której skład wchodzą eksperci z Holandii, Australii, Belgii, Malezji i Ukrainy.

W czerwcu 2019 roku międzynarodowy zespół śledczy ds. zbadania przyczyn katastrofy lotu MH17 podał nazwiska czterech podejrzanych. Są to Rosjanie Igor Girkin, Siergiej Dubiński i Oleg Pułatow, a także Ukrainiec Leonid Charczenko. Śledczy uważają, że mają oni związek zarówno z dostarczeniem kompleksu Buk na pozycję w Donbasie, jak i zestrzeleniem malezyjskiego Boeinga. Jak poinformował przedstawiciel grupy dochodzeniowej, zostaną im postawione zarzuty zabójstwa, za mężczyznami wystawiono także międzynarodowe listy gończe. Jak przekazano, proces sądowy rozpocznie się w Holandii 9 marca 2020 roku.

Zobacz również:

Media poinformowały o wybuchu w Damaszku
Rosyjski węgiel będzie nadal trafiał do Polski? Rząd: to skomplikowane
Strach przed przyszłością w Neapolu: co ma do tego Polska?
Tagi:
śledztwo, Holandia, Donbas, Ukraina, katastrofa MH17
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz