08:42 15 Lipiec 2020
Świat
Krótki link
14411
Subskrybuj nas na

Podczas ostatniej wizyty Emmanuela Macrona w Warszawie ze strony Andrzeja Dudy padła deklaracja, że Polska z wielką chęcią wzięłaby udział w tworzeniu nowego europejskiego czołgu MGCS (Main Ground Combat System). Jakie są na to szanse?

„Polska chce uczestniczyć w tworzeniu europejskiego czołgu European Main Battle Tank” – poinformował prezydent Andrzej Duda podczas konferencji prasowej tuż po rozmowach z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem w Warszawie.

„Będziemy rozmawiali o naszym uczestnictwie w projekcie europejskiego czołgu, jeżeli chodzi o współpracę przemysłu militarnego; chcielibyśmy w tym projekcie i w tym przedsięwzięciu wziąć udział, i chcielibyśmy – krótko mówiąc – w przyszłości, gdyby taki czołg z naszym udziałem powstał, w niego się zaopatrywać budując zarazem gospodarkę europejską” – zadeklarował prezydent Duda.

Wcześniej jednak prasę obiegły informacje, że partnerzy z Trójkąta Weimarskiego owszem zajmą się projektem nowego europejskiego superczołgu, ale w duecie. Niechętnie widzieliby w tym projekcie Polskę. Z kolei znad Wisły dobiegały informacje, że czołgi będące na służbie są w tak fatalnym stanie, że nie mogą czekać aż Niemcy i Francuzi stworzą nowy, tym bardziej, że zapowiedziano pojawienie się takiej maszyny dopiero ok. 2035 roku, a Polska potrzebuje „na wczoraj”.

Czołg podstawowy używany obecnie przez polskie siły zbrojne to PT-91 Twardy: ewolucja rosyjskiego (ale licencjonowanego w Polsce) T-72 z końca lat 90. Polska potrzebuje zatem nowej technologii jak i jej transferu.

O jaki projekt chodzi?

Projekt europejskiego czołgu podstawowego (European Main Battle Tank, EMBT) po raz pierwszy przedstawiła firma KNDS Group (kooperacja francuskiej Nexter Defense Systems i niemieckiej Krauss-Maffei Wegmann) na pokazie zbrojeniowym Eurosatory 2018.

Zgodnie z przedstawioną koncepcją maszyna mogłaby być hybrydą francuskiego czołgu Leclerc i niemieckiego Leoparda 2. Korpus, podwozie, silnik i system transmisji wzorowane na niemieckim czołgu, a wieża z działem, system sterowania ogniem i automatyczny system przeładunku na francuskim. Zaprezentowany projekt jest jednak tylko wersją czołgu przyszłości.

Polska chciała skorzystać z technologii i know-how partnerów z UE, dlatego była zainteresowana udziałem w niemiecko-francuskim programie stworzenia europejskiego czołgu podstawowego (EMBT) z możliwością zorganizowania części produkcji na swoim terytorium. Jednak jak pisał „Die Welt” Polska nie została dopuszczona do projektu.

Model Euro MBT produkcji niemiecko-francuskiej został zaprezentowany w Paryżu w 2018 roku jako „wersja demonstracyjna”. Wieżyczka i działo czołgu Leclerc zostały zamontowane na podwoziu czołgu Leopard 2 A7. 

Polacy liczą na miejsce w „czołgu weimarskim”?

Podpisanie przed konferencją Dudy i Macrona deklaracji przez szefów MSZ polski lider określił jako „przełom”. W ocenie prezydenta Dudy podpisanie deklaracji stanowiło dopełnienie deklaracji o strategicznej współpracy podpisanej w maju 2008 roku. Prezydent podkreślił również, że podpisana deklaracja reguluje współpracę w bardzo wielu obszarach, w tym w obszarze militarnym, politycznym, gospodarczym.

Zdaniem szefa gabinetu prezydenta Krzysztofa Szczerskiego Polska i Francja mają podobny punkt widzenia, jeśli chodzi o europejski projekt obronny. Jak podkreślił minister w rozmowie z dziennik.pl czas pokaże, czy za słowami i deklaracjami pójdą konkretne czyny. Przypomniał, że Polska zadeklarowała chęć udziału w tworzeniu europejskiego czołgu wraz z Niemcami i Francją, ale dopiero okaże się, co z tych deklaracji wyniknie.

Polska chce rozmawiać o rzeczach konkretnych. Proponujemy, że możemy włączyć się w projekt budowy europejskiego czołgu. To będzie test na to, czy za słowami pójdą decyzje. Jeśli się uda i powstanie czołg weimarski, to będzie to mentalny przełom – że Polska razem z Niemcami buduje czołgi, a nie ustawia je naprzeciwko siebie. To dałoby też dobry przykład, że przemysły są kompatybilne i w ogóle – projekt europejski działa – zaznaczył Szczerski.

Pytany, czy być może to oznacza, że Polska wyruszy na jakieś zakupy militarne do Francji, Szczerski odpowiedział, że nikt nie jest faworyzowany, każdy może wziąć udział w przetargu.

„Odrzucona” Polska patrzy w stronę USA i Korei Południowej?

O możliwość dołączenia do budowy europejskiego czołgu Polska zabiegała od wielu lat. Na łamach niemieckiego dziennika „Die Welt” pojawił się artykuł poświęcony właśnie polskim zbrojeniom. Autor materiału ocenił w nim, że Polska jest militarną „wagą ciężką”, która ochrania wschodnią flankę NATO. Tym samym pochwalił jej podejście do kwestii obronności.

Jego zdaniem Polska nie czekała na sygnał od Francuzów i Niemców w kwestii budowy europejskiego czołgu i zaczęła rozglądać się za innymi partnerami do kooperacji, tak pojawił się Hyundai Rotem z Korei Południowej. 

Polscy żołnierze. Zdjęcie archiwalne
© Sputnik . Stringer
Zapotrzebowanie polskich sił zbrojnych może wynieść 800 czołgów bojowych, czyli perspektywiczne zamówienie od Polski może trafić do koreańskiego Hyundai Rotem zamiast Niemiec lub Francji. Z czego wynika niechęć zachodnich partnerów do współpracy z Polską?

Jak podkreśla „Die Welt”, kraj nad Wisłą jest wśród sześciu członków NATO wydających na zbrojenia 2% PKB, dzięki czemu regularnie otrzymuje pochwały od prezydenta USA Donalda Trumpa. Co więcej, Polska kupuje zbrojenia głównie od Stanów Zjednoczonych – podkreślono.

Według dziennika Warszawa może być na drugim miejscu na świecie (dane nt. wydatków można tylko oszacować), tuż za Arabią Saudyjską, jeśli chodzi o zakupy amerykańskiego sprzętu wojskowego.

Dlaczego Polska zwraca się bardziej w kierunku USA niż Europy?

Według publikacji to właśnie postawa Berlina i Paryża zmusza Warszawę do takich działań, ponieważ europejscy giganci nie uwzględniają Polski w swoich projektach zbrojeniowych, a wręcz wyłączają ją ze współpracy w tej dziedzinie, co jest kluczowym problemem. Jako przykład podano właśnie niemiecko-francuski projekt czołgu Main Ground Combat System, do którego Warszawy nie zaproszono. Dlaczego?

Polska chce skorzystać z technologii i know-how partnerów z UE. Dlatego chcą wziąć udział w projekcie czołgu MGCS. Jednak Berlin ma wiele złych doświadczeń z dużymi projektami europejskimi, takimi jak Eurofighter lub samolot transportowy A400M. Im więcej narodów bierze udział w projekcie, tym częstsze opóźnienia, tym wyższe koszty - twierdzi autor materiału.
Sprawa jeszcze nie jest przesądzona

A tymczasem Polsce się spieszy, ponieważ widzi narastające zagrożenie ze strony Rosji – podkreśla „Die Welt”, krytykując postawę Niemiec i Francji, która, jak napisano, szkodzi polityce obronnej Europy. Zamiast integrować się wewnątrz UE, „militarna waga ciężka” w postaci Polski patrzy w stronę USA i coraz mocniej zacieśnia z nimi współpracę. Według niemieckiej gazety dzięki dynamicznemu rozwojowi gospodarki Polska stawia coraz pewniejsze kroki na arenie europejskiej, a partnerzy to ignorują.

„Die Welt” zwrócił szczególną uwagę na możliwą współpracę polsko-koreańską w kwestii czołgów i gigantycznym kontrakcie na 800 spolonizowanych maszyn wraz z transferem technologii. Jeśli umowa zostanie zawarta, Polska będzie miała większą liczbę nowoczesnych czołgów niż Niemcy i Francja. Co z tego wynika? Europejskim gigantom, którzy nie zaprosili Polski do wspólnego projektu umknie sporo pieniędzy. A wszystko przez to, że nie wierzyli, iż Polskę na to stać – czytamy w artykule.

Dyskusje na temat polsko-koreańskiej współpracy pojawiły się po serii publikacji w mediach na ten temat. Według „The Korea Times” Hyundai Rotem jest chętny, żeby uczestniczyć w programie modernizacji polskich czołgów i oferuje K2 Black Panther produkowany wspólnie z firmą H.Cegielski-Poznań S.A. Jednak jak pisze wp.pl doniesień o rzekomym oferowaniu przez PGZ i Hyundai Rotem czołgu K2 nie potwierdza ani Polska Grupa Zbrojeniowa, ani MON.

„PGZ nie prowadzi rozmów z południowokoreańską firmą w kwestii wspólnej produkcji, a MON nie prowadzi negocjacji w sprawie pozyskania tych wozów” - podaje portal. Jednak przedstawiciele Sztabu Generalnego z gen. Rajmundem Andrzejczakiem na czele pojawili się w Korei Południowej na wystawie ADEX 2019, gdzie zaprezentowano im właśnie projekt czołgu K2.

Jednak nie padła jeszcze żadna oficjalna deklaracja w tej sprawie, co pozwala sądzić, że sprawa jest otwarta i wszystko zależy od tego, jaką decyzję ostatecznie podejmie MON. A może Francja i Niemcy odpowiedzą na apel prezydenta Andrzeja Dudy?

Zobacz również:

K2 „Czarna Pantera”: czy polsko-koreański czołg stanie się bronią „wschodniej flanki”?
Polska chciałaby wraz z Francją i Niemcami stworzyć europejski czołg
„Wyszło nie tak, jak planowano”: jak powstawał czołg wszech czasów T-34 - foto
Tagi:
Korea Południowa, Emmanuel Macron, Andrzej Duda, Niemcy, Polska, Francja, czołg, Leopard
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz