01:40 08 Kwiecień 2020
Świat
Krótki link
Świat ogarnięty pandemią koronawirusa COVID-19 (100)
6518
Subskrybuj nas na

Włochy toczą nierówną walkę z epidemią koronawirusa. Mimo podjętych wysiłków w ciągu ostatniej doby zmarło prawie 800 osób. „Jesteśmy w stanie wojny” - powiedział włoski lekarz Michele Zasa.

Sytuacja we Włoszech z dnia na dzień jest coraz gorsza. Kraj zostawił już Chiny daleko w tyle pod względem liczby ofiar koronawirusa. I to kraj, w którym 10 marca premier Giuseppe Conte podpisał dekret o poddaniu całego kraju kwarantannie.

Podczas ostatniej konferencji prasowej szefa ochrony ludności Angelo Borrelliego podano najnowszy tragiczny bilans dotyczący rozprzestrzeniania się koronawirusa COVID-19 we Włoszech. Całkowita liczba przypadków koronawirusa we Włoszech wzrosła do 53578 (obejmuje obecnie aktywnych pacjentów, osoby wyleczone i zgony). Natomiast w ciągu ostatnich 24 godzin zmarły 793 osoby, dając w sumie liczbę 4825 ofiar. 

Włoski lekarz: Walczymy z niewidzialnym wrogiem

Niektórzy upatrują gwałtowny wzrost zarażeń koronawirusem w zbagatelizowaniu problemu przez samych Włochów. Tym samym włoska służba zdrowia musiała zmierzyć się z ogromną liczbą pacjentów, a sam system zdrowia po prostu nie daje rady zająć się tak ogromną liczbą zarażonych. Brakuje w zasadzie wszystkiego personelu, sprzętu, środków higienicznych, miejsc w szpitalach.

Wśród lekarzy, których zaangażowano do pracy jest Michele Zasa, kierownik mobilnej kliniki (Clinici Mobile) podczas Motocyklowych Mistrzostwa Świata (MotoGP). Zasa, który do tej pory zajmował się kontuzjami zawodników, pracuje w jednym ze szpitali.

W rozmowie z „La Gazetta dello Sport” Włoch powiedział, że sytuacja jest rozpaczliwa. „Czasem chciałbym zabierać ludzi do ich domów, aby tam mogli w spokoju umrzeć” – oświadczył lekarz.

Zasa dodaje, że jest zły i rozczarowany, ponieważ coraz więcej osób nie przestrzega nakazu pozostania w domu. „Czy tych wszystkich wychodzących na zewnątrz powinienem zabrać do szpitala, by pokazać im zmarłych z powodu koronawirusa?” - pyta retorycznie Włoch.

Widziałem wiele ciężkich rzeczy w moim życiu jako lekarz, tutaj jeszcze nie osiągnęliśmy szczytu, ale sytuacja jest bardzo zła. Jesteśmy w stanie wojny i chciałbym to wyjaśnić.

Jak dodał lekarz prawie każdy telefon z wezwaniem kończy się diagnozą COVID-19. Na pierwszej „linii ognia” znajdują się pracownicy służby zdrowia, wolontariusze, pracownicy ochrony ludności, którzy w bardzo krótkim czasie musieli być przygotowani na sytuację absolutnego zagrożenia – zaznaczył Zasa.

Nawet teraz na ulicach można spotkać ludzi siedzących na ławkach, spacerujących, biegających, to tylko zwiększa ryzyko infekcji – dodał oburzony lekarz.

Jak wyjaśnia, mimo że statystyki pokazują, że ofiarami koronawirusa w większości przypadków są osoby w podeszłym wieku, które mają też choroby współtowarzyszące, to niestety z powodu braku sprzętu i miejsc COVID-19 zaczyna zagrażać coraz młodszym pacjentom.

„To III wojna światowa”

„Mimo to wciąż jest zbyt wielu ludzi, którzy nie zdają sobie sprawy z tragedii, która ma miejsce. Gdyby tylko widzieli ludzką tragedię, kiedy musimy zabrać kogoś z domu, zabierając go jego rodzinie”. Zasa dodaje też z oburzeniem, że nadal sporo osób lekceważy zagrożenie i nagle Włosi stali się wielbicielami biegania.

- To trzecia wojna światowa, ludzie muszą to zrozumieć - apeluje Włoch, dodając, że walka toczy się w zasadzie z niewidzialnym wrogiem. Część osób może przechodzić chorobę bez objawów i roznosić ją dalej. Niestety wiele osób nadal się tym nie przejmuje - podsumowuje lekarz.

Tematy:
Świat ogarnięty pandemią koronawirusa COVID-19 (100)

Zobacz również:

Koronawirus dotarł na Krym
Koronawirus w Rosji: wykryto 61 nowych przypadków
Przeliczono okres inkubacji koronawirusa: „wylęga się” szybciej niż sądzono
Tagi:
koronawirus, Włochy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz