22:56 26 Listopad 2020
Świat
Krótki link
246
Subskrybuj nas na

Branża usług seksualnych w państwach europejskich, w których prostytucja jest legalna, musi zmierzyć się z poważnym kryzysem. Wszystkiemu winien nie kto inny - koronawirus. Pracownice świadczące usługi biją na alarm: Możemy trafić na ulice.

Prostytucja we Francji od 2016 roku jest nielegalna w przypadku osób korzystających z tych usług, ale oferujący własne ciało nie podlegają karze. Prawo głosi, że klient prostytutki może zostać ukarany grzywną w wysokości od 1500 do 3750 euro, co doprowadziło do zmniejszenia liczby klientów i pogorszenia warunków pracy w sferze usług seksualnych.

Kara finansowa została przewidziana w ustawie o zwalczaniu prostytucji, którą przyjęło Zgromadzenie Narodowe (niższa izba francuskiego parlamentu). Francja została piątym krajem europejskim, który karze klientów usług seksualnych - po Szwecji, Norwegii, Islandii i Wielkiej Brytanii.

Dla tych, którzy wielokrotnie naruszają prawo, grzywna może wynieść do 3750 euro. Jednocześnie osoby świadczące usługi seksualne nie muszą obawiać się restrykcji.

Ryzykować zarażeniem albo umrzeć z głodu

„Od tego czasu pracujemy w coraz bardziej niestabilnych warunkach, co nie pozwala nam odłożyć żadnej kwoty na wypadek przerwy w pracy” – powiedziała Anaïs de Lenclos, prostytutka, rzeczniczka Związku Zawodowego Pracowników Sfery Usług Seksualnych STRASS (Syndicat du Travail du Sexe).

„Pracownicy sfery usług seksualnych podlegają ogólnym zasadom i przestrzegają kwarantanny, aby chronić swoje zdrowie i zdrowie swoich klientów. Ale nagle znaleźliśmy się bez dochodów. Dla wielu z nas oznacza to, że nie mamy za co kupić jedzenia ani zapłacić za mieszkanie. Wcześniej nie było pewności co do przyszłości, ale teraz jest to prawdziwa katastrofa. Mam konkretne przykłady. Niektórzy mieszkali w hotelach, za które płacili każdego dnia, a dziś wylądowali na ulicy” – dodała.

Dla tych, którzy wrócili do pracy, sytuacja sanitarna jest bardzo trudna, biorąc pod uwagę drogi przenoszenia wirusa. Musisz przestrzegać pewnych technik lub pozycji. W rzeczywistości nie można zachować dystansu społecznego, pozostawać w optymalnych warunkach sanitarnych. Ci, którzy wracają do pracy, bardzo martwią się o swoje zdrowie. Ale są zmuszeni, ponieważ mają do wyboru: zarazić się koronawirusem lub znaleźć się na ulicy i umrzeć z głodu. Ponadto niektórzy pracownicy otrzymują mandaty, ponieważ przemieszczanie się jest zabronione - powiedziała Anaïs.

„Pracownik seksualny”: szczególny przypadek samozatrudnienia

- We Francji sytuacja prawna osób świadczących usługi seksualne jest skomplikowana – zgodnie z prawem możemy pracować, zarejestrować się i płacić podatki. Nie mamy jednak zabezpieczenia społecznego - ani zasiłków dla bezrobotnych, ani pełnoprawnych świadczeń społecznych. Ze środków pomocy dla mikroprzedsiębiorców korzysta bardzo niewielu z nas, ponieważ znajdujemy się w  szczególnej sytuacji - wyjaśnia

Jednak, jak podkreśla rzeczywistość nie jest tak kolorowa, jaką się wydaje.

W rzeczywistości oznacza to, że większość pracowników sfery usług seksualnych nie ma żadnego wsparcia. Od samego początku pandemii STRASS i inne organizacje publiczne zbierały środki na pomoc, chociaż kwoty były bardzo małe. Nie pozwalają na zapłacenie za mieszkanie - tylko za jedzenie lub produkty pierwszej potrzeby. Czyli pomaga społeczeństwo albo organizacje społeczne, a nie państwo.

Rzeczniczka organizacji dodaje, że sytuacja osób świadczących usługi seksualne nie jest brana pod uwagę, nie są one chronione, jak inni pracownicy. - Jest to niedopuszczalne. Rodzi to pytanie o brak reakcji państwa na sytuację, którą samo stworzyło i która wchodzi w zakres jego odpowiedzialności. Wprowadzając kwarantannę, trzeba pomyśleć o wszystkich kategoriach ludności, których sytuacja nie jest «standardowa» pod względem oficjalnych umów wynajmu mieszkań, pracy i wynagrodzenia.

„Wiem, że w Niemczech wszyscy zadeklarowani pracownicy sfery usług seksualnych otrzymują od państwa oficjalne pismo, jak i pozostali pracownicy. Jeśli chodzi o inne kraje (europejskie – red.) mamy mało informacji o tym, co się dzieje. Biorąc pod uwagę sytuację nadzwyczajną, sądzę, że w każdym kraju związki zawodowe i organizacje publiczne starają się odpowiedzieć na pilne potrzeby i jak dotąd nie mają okazji oraz czasu na koordynację na szczeblu międzynarodowym” - mówi.

© Depositphotos / VitalikRadko
Anaïs, która od 9 lat pracuje w sferze usług seksualnych, przeszła w styczniu operację i zaplanowała swój budżet w taki sposób, aby nie pracować do końca marca. Teraz środki się kończą...

„Nie wiem, kiedy będę musiała wrócić do pracy, nie mam ochoty wracać do pracy, obawiam się, biorąc pod uwagę sytuację sanitarną” - podsumowuje rzeczniczka STRASS Anaïs de Lenclos.

Prostytutki nie mają, gdzie się podziać

Sandrine Goldschmidt, rzeczniczka prasowa Mouvement du Nid (stowarzyszenie opowiadające się na rzecz zniesienia prostytucji) odniosła się do sytuacji w sferze usług seksualnych we Francji na podstawie problemów w Hiszpanii.

W zeszłym tygodniu w małym hiszpańskim miasteczku na granicy z Francją właściciel pensjonatu wyrzucił dziewczyny na ulicę, ponieważ nie mogły zapłacić za pobyt.

„We Francji sytuacja jest inna niż w Hiszpanii, gdzie zamknięto duże domy publiczne z dużą liczbą kobiet. We Francji państwo nie reguluje prostytucji”.

„Niektóre pracownice znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Nasze stowarzyszenie, reprezentowane w 27 francuskich departamentach, zostało zmuszone do zawieszenia przyjęć i nie może podróżować do miejsc, gdzie uprawiana jest prostytucja. Utrzymujemy kontakt telefoniczny ze wszystkimi osobami, którym pomagamy. Robimy wszystko, co możliwe, aby pomóc produktami, środkami higieny, niezbędnymi towarami, pomóc kobietom z dziećmi - przynosimy mleko lub pieluchy. Radzimy sobie z tym”.

„Ale obecnie głównym problemem są tymczasowe mieszkania. Niektóre kobiety albo znajdują się w trudnej sytuacji, doświadczając presji i przemocy ze strony alfonsów, którzy zmuszają je do szukania klientów i przynoszenia pieniędzy, a one tego nie chcą, ponieważ wiedzą, że to niebezpieczne” - mówi Sandrine Goldschmidt.

Jak dodaje kolejnym problemem są ludzie, którzy wiedzą, że nie mają już żadnych środków utrzymania i nie mogą płacić za mieszkanie lub część wynajmu, i trafiają na ulice.

Możemy zapewnić minimalną pomoc finansową. Ale pilnie potrzebujemy tymczasowego mieszkania i to osobnego. Te kobiety nie mogą być ze wszystkimi, ponieważ ryzyko infekcji jest zbyt duże.

„Trudno podać konkretne liczby, ponieważ nie można zrozumieć problemów, z którymi borykają się kobiety, które spotykamy w miejscach, gdzie uprawiana jest prostytucja i z którymi nie mamy kontaktu telefonicznego. Staramy się współpracować z innymi organizacjami publicznymi, zajmującymi się bezdomnymi, pomagającymi kobietom będącym ofiarami przemocy. Wymieniamy się informacjami na temat możliwości" - wyjaśnia Goldschmidt.

Organizacje apelują do władz: Należy podjąć pilne działania

„Istnieją również mechanizmy rządowe, np. za pośrednictwem służby nadal można znaleźć tymczasowe mieszkania w niektórych departamentach prowincji. W regionie paryskim nie jest to możliwe”.

„Mówimy władzom: należy podjąć pilne działania, aby pomóc tym, którzy znaleźli się na marginesie życia w obecnej trudnej sytuacji”.

Ustawa z 2016 roku przewiduje tworzenie na szczeblu departamentów komisji, które powinny podejmować decyzje dotyczące sposobów wyjścia z prostytucji i które powinny odgrywać rolę obserwatora w tej sferze. Chciałabym, aby te komisje, które mogą jak wszyscy inni pracować zdalnie, opracowały protokół dla takich organizacji publicznych jak nasza, udostępniły listę wszystkich wyspecjalizowanych schronisk, które mają możliwość zakwaterowania, wykorzystując w razie potrzeby pokoje w hotelach.

„W całej Francji 200–250 kobiet, które chcą skończyć z prostytucją, przechodzi przez nasze stowarzyszenie. To nie tak dużo, ale dopiero zaczęliśmy wdrażać ten system. Dwa lata temu zaczęliśmy pomagać takim kobietom, a dziś są na końcu tej drogi. Widzimy, jak bardzo ten mechanizm, który wcześniej nie istniał, zmienił życie tych ludzi. To niesamowite! Powinniśmy szerzej i z wielką energią stosować to prawo”.

© Depositphotos / AllaSerebrina
„Poruszyliśmy problem osób, którym upływa termin zezwolenia na pobyt. Muszą stanąć przed komisją, aby je przedłużyć na kolejne sześć miesięcy, inaczej znajdą się poza prawem. Zapewniono nas, że zezwolenie na pobyt zostaje automatycznie przedłużone na trzy miesiące”.

 „Otrzymaliśmy również odpowiedź dotyczącą osób, które nie mogą dostarczyć wszystkich dowodów, że przestrzegają wszystkich zasad porzucenia prostytucji - kursów języka francuskiego, udział na giełdzie pracy. Zapewniono nas również, że termin ten został przedłużony o kolejne sześć miesięcy. Pomoc finansowa jest też przedłużona” - podsumowała Sandrine Goldschmidt.

Zobacz również:

Dotacje na „legalizację prostytucji i wsparcie LGBT”: raport o wydatkach stołecznego ratusza
Argentyńczycy śledzą losy polskiej Żydówki zmuszanej do prostytucji
To koniec Holandii: wszystko przez narkotyki i prostytucję
Tagi:
seks, prostytutka, prostytucja, koronawirus, Niemcy, Francja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz