22:49 01 Grudzień 2020
Świat
Krótki link
10143
Subskrybuj nas na

Wizyta Andrzeja Dudy odbywa się nie tylko podczas epidemii, ale również na tle doniesień o przeniesieniu części amerykańskich wojskowych z Niemiec do Polski. Mimo że decyzja nie została oficjalnie potwierdzona, to spekulacje na ten temat nie cichną.

Kwestie militarne i obronności mają być jednym z tematów, które pojawią się w rozmowach polskiej i amerykańskiej delegacji podczas wizyty Dudy w Waszyngtonie.

Prezydent udał się do Stanów Zjednoczonych na zaproszenie prezydenta Donalda Trumpa. Przed wylotem podkreślił, że leci na bardzo ważne rozmowy, podkreślając, że niezwykle cieszy się z tego zaproszenia, ponieważ to oznacza, że sojusz z USA jest dla Polski nie tylko ważny, ale przynosi dobre efekty.

Przypuszcza się, że relokacja części amerykańskiego kontyngentu z Niemiec do Polski może pojawić się w rozmowach liderów. Tym bardziej, że zakończyły się manewry Defender 2020, byłoby to doskonałym podsumowaniem ćwiczeń. Jak informował wcześniej „DGP” nad Wisłą miałoby się pojawić dowództwo V Korpusu z Kentucky, który ma doświadczenie w wojnach: w Bośni, Kosowie i podczas wojny w Iraku w 2003 roku.

Liczy się nie ilość, ale jakość?

Zdaniem generała Romana Polko, byłego dowódcy jednostki GROM, to nie liczba amerykańskich żołnierzy jest kluczowa, ale utrzymanie logistyki, infrastruktury i dowództwa. Wojskowy zwraca uwagę w rozmowie z TVP Info, że właśnie podczas manewrów Defender część ćwiczeń trzeba było koordynować za pośrednictwem Niemiec, a to Polska znajduje się na wschodniej flance NATO.

Obecność amerykańska w Niemczech po II wojnie światowej to było około 300 tys. żołnierzy. Już 15 lat temu było ich zaledwie 70 tys. a dzisiaj jest niespełna 35 tys. W tym samym czasie bazy w Niemczech wcale nie są mniejsze. Na przykład w Ramstein wciąż używa się dolara jako waluty. To pokazuje, jak ta baza wygląda - stwierdził gen. Polko.

Zauważył też, że „mapa świata się zmieniła i trzeba się do tego dostosowywać”, a niektóre bazy wojskowe nadal wyglądają jak z epoki Zimnej Wojny. Zdaniem wojskowego NATO powinno nad tym popracować, ponieważ już nie Niemcy są państwem frontowym, a Polska. Jak podkreślił generał Polko, dobrze by było, gdyby w Polsce oprócz dodatkowej liczby żołnierzy pojawiło się też dowództwo. Według niego wynika to z potrzeb i nie jest żadną kontrą wobec Niemiec.

USA relokują wojska, ale nie opuszczają Europy

Wcześniej prezydent USA Donald Trump zapowiedział dwukrotną redukcję liczby amerykańskich wojskowych w Niemczech, do 25 tys. osób, z racji tego, że Berlin zalega NATO miliardy dolarów. Premier Mateusz Morawiecki liczy na to, że USA przeniosą do kraju choćby część swoich wojsk z Niemiec.

Jak na razie nie zapadła ostateczna decyzja odnośnie tego, kiedy i jak będzie realizowana ta redukcja. Obecność USA w Europie nie ogranicza się do obecności w Niemczech… USA nie redukują swojej obecności, wręcz przeciwnie, zwiększają ją, z czasem zachodzi potrzeba dokonania korekty – wyjaśnił sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

Sekretarz dodał, że decyzja o tym, kiedy i jak będzie realizowany plan redukcji kontyngentu wojskowego w Niemczech, jak na razie nie zapadła.

Relokacja wojsk jest więc rezultatem braku porozumienia między NATO a Niemcami w kwestii wydatków na obronę. Prezydent Trump od dawna stawia nacisk, żeby członkowie sojuszu przeznaczali na obronę minimum 2% PKB. Niemcy nie spełniły tego warunku.

Jednak nie wszyscy politycy popierają pomysł amerykańskiego lidera na przeniesienie części jednostek z Niemiec do Polski. Grupa Republikanów zaapelowała do prezydenta, żeby jeszcze raz przemyślał decyzję, pisze Reuters. Kongresmeni napisali w tej sprawie list. Zwrócono w nim uwagę, że obecność amerykańskich wojskowych w Niemczech służy interesom USA w Europie, ponieważ to „kręgosłup” NATO do odstraszania Rosji. Zdaniem polityków to nie jest dobry moment na takie kroki.

Amerykański generał: Ukaranie Niemiec odbije się na NATO

Generał Ben Hodges, który w latach 2014-2017 dowodził US Army w Europie, a obecnie jest związany z Center for European Policy Analysis (CEPA) powiedział w wywiadzie dla „DGP”, że kara dla Niemiec źle się skończy dla sojuszu. Zdaniem wojskowego obniży to bezpieczeństwo zwłaszcza państw bałtyckich, Polski i Rumunii.

Według Hodgesa zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłaby ciągła rotacja żołnierzy po Europie bez stałej formuły. Doniesienia o relokacji wojsk z Niemiec do Polski wojskowy ocenił negatywnie.

Ten ruch zmniejszy możliwości szybkiego wzmocnienia sił w tych krajach. (...) Jeśli to ma być ukaranie Niemiec za to, że nie wystarczająco dużo wydają na obronność, to jest to pomysł chybiony. Niemcy tego specjalnie nie odczują – podkreślił generał.

Dodał, że może to wynikać z tego, że Niemcy nie widzą żadnego zagrożenia, dlatego nie chcą więcej płacić na obronę, w przeciwieństwie, np. do Polski czy Litwy. Hodges ocenił, że wynika to z położenia geograficznego.

Zaznaczył, że nie krytykuje w żaden sposób Polski, ponieważ rozumie czym się kieruje rząd - każdy kraj dba o swoje bezpieczeństwo. Generał zwrócił też uwagę na to samo, co generał Polko - Niemcy nie są już krajem granicznym Sojuszu.

Hodges stwierdził również, że NATO nie powinno się skupiać na składkach, ale powinno starać się przekonać Niemcy do większych inwestycji w infrastrukturę, która umożliwiłaby przyjęcie dużej liczby wojsko.

Zobacz również:

USA: Polska zerwie z zależnością od gazu z Rosji. Będą kupować LNG od nas
USA kończą prace nad porozumieniem o współpracy wojskowo-technicznej z Polską
Andrzej Duda już w USA. Czego od rozmów z Trumpem oczekują Polacy?
Tagi:
baza wojskowa, Niemcy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz