17:23 11 Sierpień 2020
Świat
Krótki link
1138
Subskrybuj nas na

Stany Zjednoczone w przyszłym miesiącu wprowadzą zakaz nabywania produkcji firm korzystających ze sprzętu, części lub technologii Huawei i czterech innych chińskich producentów. Nowe przepisy dotyczące zamówień publicznych wejdą w życie 13 sierpnia.

Waszyngton motywuje tę decyzję koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa narodowego, gdyż, jak twierdzą Stany Zjednoczone, korzystanie ze sprzętu produkowanego przez chińskie firmy mogłoby rzekomo spowodować wyciek niepożądanych danych do Pekinu.

Decyzja ta – jak pisze „Nikkei Asian Review” - stawia japońskie firmy przed trudnymi wyborami. Z jednej strony, amerykański rząd w 2019 roku nabył produkcję o łącznej wartości 580 miliardów dolarów, podczas gdy firmy japońskie kupiły produkty za 1,5 miliarda dolarów. Z drugiej strony – według szacunków Waszyngtonu - całkowite koszty wszystkich partnerów zagranicznych, z wyłączeniem dostawców chińskich, mogą przekroczyć 80 miliardów dolarów. Ponadto pozostało bardzo mało czasu na spełnienie wymagań USA.

Mętne wyjaśnienia

Firmy nie mają jasności, co właściwie Waszyngton rozumie pod pojęciem korzystania z produkcji niektórych chińskich producentów. Z informacji publicznej wynika, że produkty Huawei, ZTE, Hangzhou Hikvision Digital Technology, Zhejiang Dahua Technology, a także Hytera Communications znalazły się w niełasce. Ale jak twarde będą amerykańskie zakazy? Czy, na przykład, nie będzie można stosować przełączników tych producentów w sieciach korporacyjnych? A może obecność kamer Hikvision w biurach firmy również blokuje zamówienia publiczne w USA? A jeśli pracownicy firm dostawców używają prywatnie smartfonów Huawei: czy to dopuszczalne? W tej chwili nie ma jasnej odpowiedzi na te pytania.

Nippon Telegraph & Telephone zapewnia, że w wyznaczonym terminie wymieni cały sprzęt chińskich producentów zastrzeżony w USA. Z kolei Grupa SoftBank poinformowała, że wymienia sprzęt telekomunikacyjny w swoich sieciach, przyznając, że pracownicy spółki korzystają z 5G na smartfonach ZTE, a Grupa SoftBank nie planuje ich zmieniać w najbliższej przyszłości.

Nie tylko dostawca, ale i rynek zbytu

Chiny to nie tylko najważniejszy dostawca części, ale także duży rynek zbytu na wyroby gotowe czy półprodukty japońskich producentów. Japonia dostarczała Huawei chipy i mikrochipy warte miliardy dolarów.

Amerykańskie sankcje wobec chińskiej firmy mają na celu zahamowanie rozwoju technologicznego Chin – powiedział w rozmowie ze Sputnikiem Zhou Yongsheng, profesor Uniwersytetu Stosunków Międzynarodowych ChRL. Jednak jednocześnie amerykańscy sojusznicy stają przed trudnym wyborem: albo ponieść duże straty gospodarcze, albo stracą polityczne poparcie Stanów Zjednoczonych - podkreślił ekspert.

Zwolennicy Chin na wiecu w Hongkongu
© AP Photo / Kin Cheung
- Amerykańskie ataki na Huawei i inne chińskie firmy mają tylko jeden główny cel - utrudnić rozwój naukowy i technologiczny Chin. Dla USA ważne jest wyeliminowanie konkurenta. Z tego punktu widzenia atak na Huawei jest jedynie pragnieniem Stanów Zjednoczonych, by wszelkimi siłami i środkami zachować pozycję światowego lidera technologicznego.

W tym procesie Stany Zjednoczone kierują się głównie własnymi interesami, chcąc jednocześnie zachęcić swoich sojuszników do wywierania presji na Chiny. Jednak powszechnie wiadomo, że np. japońskie firmy sprzedają chipy Huawei warte 50-60 miliardów juanów. Tak więc żądania Stanów Zjednoczonych, do których skłaniają japońskie firmy i japońskie władze, stawiają Tokio przed trudnym wyborem. Jeśli Japonia pójdzie w ślady Stanów Zjednoczonych, poniesie ogromne straty gospodarcze. Jeśli nie, to przez długi czas będzie doświadczać presji ze strony USA – wyjaśnił Zhou Yongsheng.

Sojusznikom nie ma czego zazdrościć

Logotyp firmy Huawei
© Sputnik . Ilia Pitalev
Dążenie Stanów Zjednoczonych do przeszkodzenia chińskiemu rozwojowi technologicznemu ma negatywne skutki uboczne w przypadku wielu amerykańskich partnerów. Na przykład Taiwan Semiconductor Manufacturing Corporation z powodu sankcji USA wobec Huawei może stracić drugiego co do wielkości klienta po Apple, który odpowiada za 15% do 20% przychodów TSMC. Tajwański producent zapowiedział, że od września zaprzestanie dostarczania produktów Huawei. Brytyjski ARM został również zmuszony do zakończenia współpracy z chińską firmą.

Amerykańskie firmy również cierpią: na przykład 60% przychodów Qualcomm przypada na chiński rynek. Sam Huawei kupił w zeszłym roku chipy warte ponad 18 miliardów dolarów.

Ale są też inne chińskie firmy, które choć nie tak dobrze prosperujące jak Huawei, też działają na dużą skalę. Tak więc tarcia polityczne z Chinami, które wywołuje Waszyngton, stawiają firmy na całym świecie w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Z pewnością nie ma tu dobrego wyjścia z sytuacji: albo tracą rynek chiński, albo amerykański. Stany Zjednoczone prawdopodobnie będą kontynuować politykę nacisku na swoich sojuszników w celu połączenia wysiłków w walce z chińskimi firmami.

I bardzo niewielu będzie w stanie oprzeć się woli Stanów Zjednoczonych, ocenił ekspert.

Myślę, że w obecnej sytuacji jest mało prawdopodobne, aby amerykańscy sojusznicy w jakiś sposób przeciwstawili się żądaniom USA. Oczywiste jest, że sojusznicy USA w ramach sojuszu „5 Eyes” będą podążać za Waszyngtonem krok w krok. A Japonia zawsze trzymała się amerykańskiej linii w wywieraniu presji na Huawei. Niektóre kraje zachodnie, takie jak Niemcy, starają się zachować względną niezależność. Ale nawet w przypadku Niemiec obecnie trudno powiedzieć, czy będą w stanie otwarcie wyrazić swój sprzeciw wobec stanowiska USA – powiedział Zhou Yongsheng.

Kto się postawi?

Rzecznik MSZ Chin Zhao Lijian
© REUTERS / Carlos Garcia Rawlins
Niemcy naprawdę starają się zachować jak największą neutralność w obecnej sytuacji. Po objęciu urzędu kanclerza Niemiec przez Angelę Merkel w 2005 r. niemiecki eksport do Chin wzrósł prawie pięciokrotnie, do 110 miliardów euro.

Dlatego mimo nacisków politycznych ze strony Waszyngtonu Berlin nie spieszy się z podążaniem za Amerykanami, bo w grę wchodzą interesy gospodarcze niemieckich firm. Niemieckie władze kilka dni po decyzji Wielkiej Brytanii o wyłączeniu Huawei z sieci telekomunikacyjnych 5G do 2027 roku stwierdziły, że na razie nie ma powodu, aby zaostrzać politykę wobec chińskiej firmy. Sama Merkel powstrzymała się również od zbyt surowych wypowiedzi pod adresem Pekinu w związku z przyjęciem ustawy o bezpieczeństwie narodowym w Hongkongu. Chociaż z tego powodu kanclerz Niemiec musiał słuchać krytyki nawet ze strony swoich sojuszników z partii CDU.

Na razie trudno powiedzieć, czy Waszyngton będzie w stanie dalej angażować inne kraje w swoje antychińskie gry. Z jednej strony sytuacja z Wielką Brytanią, która długo się opierała, jest znamienna. Londyn próbował znaleźć kompromis, aby zadowolić Waszyngton i zbytnio sobie nie zaszkodzić, ale w ostatecznym rozrachunku koszty i tak spadną na barki samej Wielkiej Brytanii.

Przy obecnym kryzysie nikt nie potrzebuje dodatkowych kosztów. Według prognoz Deloitte np. PKB strefy euro do końca roku i tak spadnie o 7,5%.

Zobacz również:

Bruksela nadal w kropce. Morawiecki o grupie skąpych, egoistycznych państw
ORLEN hegemonem branży paliwowej w Polsce. Kto jeszcze ma w tym interes?
„Zbadamy każdy metr kwadratowy”. Turcja rozpoczyna odwierty na Morzu Czarnym
Tagi:
Niemcy, 5G, technologie, sankcje, Huawei, Chiny, USA
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz