19:00 11 Sierpień 2020
Świat
Krótki link
0 0 0
Subskrybuj nas na

Ministerstwo spraw wewnętrznych Ukrainy nie ma potwierdzonych danych dotyczących obecności drugiej bomby zdalnie sterowanej, o której poinformował Maksim Krywosz, porywacz autobusu w Łucku – oświadczył we wtorek wiceszef MSZ Anton Gieraszczenko.

Krywosz poinformował wcześniej, że w ruchliwym miejscu miasta znajduje się jeszcze jeden materiał wybuchowy zdalnie sterowany i gotów jest go zdetonować razem z autobusem w razie szturmu.

Nie mamy potwierdzenia, że w rzeczywistości istnieje drugi ładunek wybuchowy, którym może zdalnie sterować. Jak na razie nie ma informacji o tym, gdzie się znajduje, bo powiedziano dość abstrakcyjnie, że taki ładunek istnieje – powiedział Geraszczenko w komentarzu dla stacji „Ukraina 24”.

Geraszczenko zauważył także, że służby kontynuują poszukiwania drugiej bomby.

„Analizujemy teraz trasę przestępcy w nadziei, że znajdziemy trop, który naprowadzi nas do tego, gdzie takie urządzenie może się znajdować” – powiedział Geraszcznko.

Później służba Bezpieczeństwa Ukrainy zaklasyfikowała jako zamach uprowadzenie autobusu z zakładnikami w Łucku - przekazała służba prasowa resortu, powołując się na szefa SB Iwana Bakanowa.

Świadek wydarzeń Andriej Łuczik powiedział na antenie kanału NewsOne, że w centrum Łucka wyłączyli prąd i nie działa radio, prawdopodobnie po to, żeby przestępca nie mógł aktywować ładunku.

– Teraz w centrum miasto wyłączono światło, nie działa radio w centrum miasta. Wiadomo dlaczego, przecież terrorysta grozi zdetonowaniem drugiego ładunku. Łączność komórkowa i Internet działają – powiedział Łuczikk.

Co się stało?

W Łucku uzbrojony mężczyzna wziął jako zakładników co najmniej 20 pasażerów autobusu, przekazuje służba prasowa policji obwodu wołyńskiego.

Jak informuje „Strana.ua”, mężczyzna wysunął żądania w stosunku do władz kraju, m.in. prezydenta Zełenskiego. Sprawca chce, żeby osoby reprezentujące rząd nagrały wideo, na którym mówią, że są „terrorystami”. Chodzi głównie o ministra spraw wewnętrznych Arsenija Awakowa i byłego prezydenta Petro Poroszenkę.

W stosunku do Zełenskiego mężczyzna wysunął następujące żądanie: opublikować w sieci ogłoszenie z następującym tekstem: Film „Ziemianie” z 2005 roku: obejrzyjcie to. Chodzi o materiał dokumentalny na temat wykorzystywania zwierząt przez ludzi.

Według ukraińskiego dziennika mężczyzna nazywa siebie „Maksim Płochoj (pol. Zły)” i jest autorem książki „Filozofia przestępcy”. Jak wstępnie ustalono, sprawca jest niezadowolny z obecnych władz Ukrainy.

„Robione jest wszystko, żeby obeszło się bez ofiar” – poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski.

Zobacz również:

Ukraina: ruszyły szkolenia wojskowych według programu NATO
Wołyń: Uzbrojony mężczyzna wziął zakładników. Publikuje swoje żądania w Twitterze – wideo, foto
Wybuchy na miejscu wzięcia zakładników w Łucku
Tagi:
bomba, zakładnicy, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz